Kryzys po 30. roku życia miewają bogaci

Tak zwany kryzys wieku średniego to przywilej, na który nie wszystkich stać — mówią psychologowie

Ekonomia i psychologia stanęły dziś w szranki. Artykuł w „Bloombergu” wywołał akademicką dyskusję o kryzysie wieku średniego. Psychologowie nie używają już tego terminu (choć stworzył go w 1965 r. kanadyjski psycholog Elliott Jaques) — przynajmniej w takim rozumieniu, jakie znamy z potocznego języka. Ostatnio na nowo „odkryli” go jednak ekonomiści. Z badań, które przeprowadzili wśród 1,3 mln osób z 51 krajów, wynika, że wkraczając w trzydziestkę, ludzie zaczynają odczuwać mniejszą satysfakcję z życia, która na nowo rośnie po pięćdziesiątce.

ZAGADKA PSYCHOLOGII:
Zobacz więcej

ZAGADKA PSYCHOLOGII:

Kryzys wieku średniego powrócił na akademicką wokandę. Nic dziwnego w czasach słabnących więzi międzyludzkich, pełnych stresu i pogoni za pieniądzem. Ale czy gospodarka na tym traci? Psychologia zgadza się co do jednego — kryzysy po trzydziestce często są związane z brakiem satysfakcji z wykonywanej pracy. Fotolia

— Wyraźnie widzimy krzywą w kształcie litery „U”, obrazującą psychologiczną formę. Z pewnością można stwierdzić, że mamy jakiś problem ze średnim wiekiem — mówi Andrew Oswald, ekonomista z Uniwersytetu Warwick, współautor badania. Zadowolenie z życia ma wpływ na gospodarkę. Ekonomiści apelują więc do rządów, aby przyjrzeli się fali samobójstw i przemyśleli wprowadzenie programów zdrowotnych skierowanych przeciwko nadużywaniu antydepresantów po 30. roku życia. Czy chodzi o ten sam kryzys, który u mężczyzn (kobiety podobno go nie doświadczają) objawia się szaloną pogonią za uciekającą młodością, zakupem sportowego auta albo szukaniem towarzystwa młodszych kobiet?

— To akurat czysty stereotyp. To, co powszechnie rozumiemy pod pojęciem kryzysu wieku średniego, należałoby rozważać również w kategoriach realizacji marzeń czy potrzeby rozwoju osobistego. Ludzie mówią: skończył 50 lat, a bawi się dronami. Należałoby zadać sobie pytanie: a kiedy miał się nimi bawić, skoro wcześniej ich nie było? — mówi Jacek Walkiewicz, psycholog i mówca motywacyjny.

W rzeczywistości problem sięga głęboko i nie ma nic wspólnego z gadżetami. Już autor terminu „kryzys wieku średniego” uzasadniał go swoim studium nad twórczością wybitnych artystów, np. Mozarta i Rafaela, u których często w połowie trzydziestki pojawiała się depresja, a w ich twórczości wyraźne było załamanie (czasem prowadziło to nawet do samobójstw).

— Kryzysów związanych z poczuciem satysfakcji życiowej doświadczają raczej ludzie refleksyjni, na różnych etapach życia. Chodzi tutaj o naturalny proces przewartościowania życia, moment, kiedy zaczynamy zadawać sobie pytanie o jego sens — pierwszy taki kryzys pojawia się w wieku średnim, zaryzykowałbym, że nie wcześniej niż po 37. roku życia. Zwykle jest to etap, gdy mamy już za sobą pewne osiągnięcia, bogacimy się, zdobywamy różne dobra materialne. I wtedy pojawia się pytanie — czy rzeczywiście jest nam to potrzebne?

Co jest tak naprawdę ważne w życiu? — mówi Jacek Walkiewicz. Zjawisko psychologicznych kryzysów związanych z wiekiem średnim dotyczy, jego zdaniem, głównie krajów wysoko rozwiniętych w europejskim kręgu kulturowym.

— Gdy osiągamy pewien wiek, okazuje się, że nadmiar rodzi deficyt — na takie refleksje mogą sobie pozwolić bogaci, wtedy gdy można zwolnić pogoń za pieniądzem, pracą i walką o utrzymanie rodziny — dodaje Jacek Walkiewicz.

Większość psychologów utrzymuje jednak, że niezależnie od tego, kogo stać na kryzysy związane z kondycją wewnętrzną, jest to naturalne zjawisko, które każdy przeżywa w różnym wieku — jedni wcześniej, inni później. I, w przeciwieństwie do ekonomistów, nie widzą potrzeby bicia na alarm.

— W psychologii rozwoju mamy taki termin: „bilans trzydziestolatka” — chodzi o moment, w którym człowiek po raz pierwszy podsumowuje to, co udało mu się już osiągnąć i jakie ma jeszcze przed sobą cele, np. czy jest zadowolony ze swojej rodziny, pracy, życia. Może to rodzić pewien kryzys, najczęściej dotyczy on pracy. Ludzie, którzy mają dużą potrzebę osiągania sukcesów, mogą zacząć odczuwać frustrację, jeśli praca im tego nie zapewnia — w mniejszym stopniu dotyczy to osób, które nie potrzebują wysokiej stymulacji, a poczucie satysfakcji z życia zawodowego — jak często podkreślają psycholodzy — mocno wpływa na życie osobiste, i odwrotnie.

Potwierdzeniem teorii „bilansu trzydziestolatka” jest fakt, że właśnie w tym wieku ludzie zaczynają dzisiaj szukać dalszych możliwości rozwoju osobistego, czasem się przekwalifikowują. To coś naturalnego w życiu człowieka — tłumaczy Marta Majorczyk, pedagog, wykładowca akademicki w Collegium Da Vinci w Poznaniu, doradca rodzinny w poradni psychologiczno-pedagogicznej Uniwersytetu SWPS.

Kolejne kryzysy mogą pojawić się między 40. a 50. rokiem życia. Gdy dzieci zaczynają się już usamodzielniać, przychodzi moment zmierzenia się ze starością własnych rodziców i odpowiedzi na pytanie: co w życiu udało mi się osiągnąć, a także pogodzenia się z tym, co się nie udało.

— Takie kryzysy są związane z pewnym napięciem i stresem, ale kluczowe jest podejście do nich. Trzeba się z nimi zmierzyć i je przezwyciężać — to jest element rozwoju osobistego. Z założenia nie są więc czymś negatywnym. Z pewnością nie są zjawiskiem, które ma wpływ na odsetek samobójstw. Te zdarzają się znacznie częściej u nastolatków — podsumowuje Marta Majorczyk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kryzys po 30. roku życia miewają bogaci