Kryzys uderzył kadrę po kieszeni

Dorota Czerwińska
26-01-2010, 14:37

Choć szefom się nieco finansowo pogorszyło, wciąż zarabiają o niebo lepiej niż pracownicy biurowi.

Niezrealizowanie wyników biznesowych znalazło odzwierciedlenie w zmniejszeniu wysokości premii dla członków zarządów firm działających w Polsce. O 35 proc. spadła średnia wartość otrzymywanych przez nich bonusów.

Jednak siła nabywcza zarobków polskich menedżerów wciąż należy do najwyższych na świecie — wynika z badania "Top Executives", przeprowadzonego przez firmę doradczą Hay Group w ponad 270 polskich przedsiębiorstwach. Badanie objęło dwa szczeble zarządzania: prezesi, CEO, dyrektorzy generalni, członkowie zarządu, dyrektorzy, menedżerowie.

Branżowe równanie

Raport Hay Group pokazuje, że płace zasadnicze prezesów i menedżerów są na nieznacznie wyższym poziomie niż przed rokiem. Ale wartość premii dla zarządów jest średnio o 35 proc. niższa niż w 2008 r. Dlatego wynagrodzenia całkowite prezesów i menedżerów są średnio o 10 proc. niższe. Najwyższe pensje nadal otrzymują dyrektorzy i menedżerowie w sektorze bankowym, ale i ich wynagrodzenia całkowite są o jedna piątą niższe.

— Aż 40 proc. przebadanych przez nas członków zarządu nie otrzymało w 2009 roku żadnej podwyżki wynagrodzenia zasadniczego. Zarządy, będąc "twarzami" firm, były bardzo ostrożne w podnoszeniu swoich apanaży, gdy większość przedsiębiorstw redukowała koszty i szukała oszczędności w wydatkach na kapitał ludzki — komentuje Mik Kuczkiewicz, prezes Hay Group Polska.

W poprzednich latach całkowitego wynagrodzenia kadry zarządzającej w różnych sektorach gospodarki były o wiele wyraźniejsze. Teraz coraz bardziej się zbliżają.

— Stopniowo zacierają się różnice między wynagrodzeniami całkowitymi w branży bankowej i w szeroko pojętym sektorze finansów. Najniższe wynagrodzenia całkowite dostają menedżerowie w sektorze produkcyjnym — informuje Andrzej Stelmach, dyrektor działu badań wynagrodzeń w Hay Group Polska.

Duże dysproporcje

Mimo niższych zarobków kadra kierownicza w Polsce nie ma jednak prawa narzekać. Nasz kraj jest dziś na 22 miejscu na świecie pod względem siły nabywczej zarobków menedżerów i wciąż należy do europejskiej czołówki. Wyprzedzamy m.in. Stany Zjednoczone (znalazły się na 30 miejscu), Niemcy (36), Wielką Brytanię (43) i Francję (47). Co więcej, polskich menedżerów dzieli od pracowników biurowych przepaść płacowa. Jesteśmy na 11 miejscu wśród 55 państw o największych różnicach między zarobkami tych dwóch grup społecznych.

Są one zdecydowanie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych i w krajach Europy Zachodniej. Przewyższają nawet różnice odnotowane w Rosji (jest na 14 miejscu w rankingu) czy w sąsiednich Czechach (20) i na Słowacji (27).

— Wysoki poziom płac menedżerów ukształtował się w czasach szybkiego rozwoju gospodarczego, w latach dziewięćdziesiątych, kiedy na rynku brakowało doświadczonych kadr kierowniczych. Ten wysoki poziom wyjściowy, a także dobra koniunktura w ostatnich latach spowodowały utrzymanie dużych zarobków. A w tym samym czasie, z powodu wysokiego bezrobocia, rynek pracy na niższych stanowiskach był rynkiem pracodawców, co pozwalało utrzymywać pensje pracowników biurowych i fizycznych na niskim poziomie — wyjaśnia Mirosława Kowalczuk z Hay Group.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Kryzys uderzył kadrę po kieszeni