Kryzys w budownictwie dobija mieszkaniówkę

Agnieszka Janas
opublikowano: 2002-10-08 00:00

Wyniki raportu ASM nie pozostawiają żadnych złudzeń – sytuacja sektora budowlanego w I połowie 2002 r. stale się pogarszała. Najbardziej ucierpiało budownictwo mieszkaniowe.

W całym sektorze budowlanym pogłębia się recesja, czego dobitnym przykładem jest analiza wyrażonego w procentach, a liczonego na podstawie cen stałych wskaźnika produkcji budowlano-montażowej w latach 1999- -2002.

—Wskaźnik ten, liczony rok do roku, w pierwszych sześciu miesiącach 1999 r. wynosił 1,8 proc. Później było już coraz gorzej: 0,6 proc. w 2000 r., -9,5 proc. w 2001 oraz -13,4 proc. w 2002 r. Dowodzi to, że budownictwo stacza się po równi pochyłej — podkreśla Elżbieta J. Syrda, prezes ASM Centrum Badań i Analiz Rynku.

Zarówno Główny Urząd Nadzoru Budowlanego (GUNB), jak i Główny Urząd Statystyczny (GUS) — ośrodki przeprowadzające ewidencję działalności budowlanej, wykazały w I połowie 2002 r. spadek liczby wydanych pozwoleń na budowę, w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. W rozbiciu na dwie kategorie: budynki mieszkalne i niemieszkalne widać wyraźnie, że zdecydowana większość pozwoleń wydawana jest obecnie na budynki niemieszkalne. Według danych GUNB, w 2002 r. wydano nieco ponad 81 tys. pozwoleń, z czego na domy przypadało tylko 18 tys.

— Obserwujemy stale malejący udział budynków mieszkalnych w ogólnej liczbie udzielanych pozwoleń. W 2000 r. wynosił on 30 proc., w 2001 29 proc., a w 2002 roku spadł do 22 proc. — wylicza Elżbieta J. Syrda.

Z danych zebranych przez GUS wynika, że największy spadek wystąpił w budownictwie na sprzedaż i wynajem, gdzie wydano prawie o 50 proc. mniej pozwoleń niż w 2001 r. Jedynie w wąskiej grupie budownictwa zakładowego odnotowano większą liczbę wydanych pozwoleń niż przed rokiem.

Spadek liczby wydawanych pozwoleń na budowę mieszkań odnotowano we wszystkich województwach, największy w lubelskim (59,7 proc.) i kujawsko-pomorskim (58,5 proc.). Dobitnie wskazuje to zmniejszanie się liczby inwestorów w budownictwie. W niedalekiej przyszłości zaowocuje to spadkiem liczby domów oddawanych do użytku. W sytuacji, gdy w kraju brakuje blisko 1,5 mln mieszkań, wydłuży się czas, dzielący Polskę od rozwiązania problemów mieszkaniowych.

Do końca 2001 r. liczba obiektów oddawanych do użytku systematycznie rosła. Zdaniem GUNB, także w tym roku oddano o 6,1 proc. obiektów więcej. Niepokojące jest jednak to, że zarówno dane GUNB, jak i GUS wykazują, że wyraźnie spada liczba oddawanych obiektów mieszkalnych.

— Do końca II kwartału 2002 r. oddano o 11 proc. mniej mieszkań niż przed rokiem — mówi Elżbieta J. Syrda.

Najwyższy poziom produkcji osiągnęły województwa: mazowieckie (ponad 9,6 tys.) oraz małopolskie (4,5 tys.) i wielkopolskie (4,4 tys.). Przeciętna powierzchnia mieszkania w 2002 r. wynosi 95 mkw., oznacza to powiększenie się statystycznego lokalu o 9 mkw. w stosunku do ubiegłego roku. Mieszkania o największym metrażu budowano w województwie śląskim — przeciętnie 122,7 mkw. Budowa mieszkań małych nie jest więc, mimo oczywistego zbytu na taką ofertę, najbardziej popularna. Może to wynikać zarówno z wyższych kosztów budowy 1 mkw. w lokalu o małej powierzchni, jak ze zdecydowanego wzrostu liczby oddawanych do użytku mieszkań, wybudowanych przez inwestorów indywidualnych. Współczynnik ten wzrósł w 2002 r. aż o 8,5 proc.

Ankietowani przedstawiciele branży budowlanej starali się wskazać na najczęściej napotykane w swoim regionie trudności. Ponieważ samo prezentowanie oznak kryzysu nie prowadzi do zmian na lepsze, próbowali także sformułować oczekiwania mogące im pomóc w rozwoju. Zdaniem przedstawicieli sektora największe bariery jego rozwoju to: duża konkurencja oraz brak pieniędzy związany z wysokim bezrobociem, co z kolei przekłada się na brak popytu. Największe nadzieje wiązane są więc ze spadkiem bezrobocia, ożywieniem gospodarczym, a co za tym idzie, nowymi inwestycjami i wzrostem popytu.