Kryzys w firmie grozi paniką
Pracowników trzeba przygotować na trudne chwile
WYPRZEDZIĆ FAKTY: Nowy zarząd jest otwarty na podejmowanie niepopularnych decyzji z pewnym wyprzedzeniem, ze względu na personel i prasę. Wiąże się to z doświadczeniami poprzedniego top managementu, który zaskakiwany był „skandalizującymi” informacjami prasowymi, powodującymi zamęt wśród kadry. Nie będąc jednak właścicielem firmy, świadomie na nie nie reagował — tłumaczy Krzysztof Łączyński z Ruchu. fot. Borys Skrzyński
Informowanie pracowników o niepopularnych decyzjach nie należy do przyjemności. Specjaliści twierdzą, że zamiast chować głowę w piasek kierownictwo powinno zaplanować strategię działania. Lepiej powiedzieć prawdę i zawczasu przygotować ludzi na najgorsze, niż potem gasić pożar strajków czy protestów.
Szefowie małych firm twierdzą, że przed pracownikami nie da się nic ukryć, chociażby z racji wielkości firmy. Z większością z nich bowiem spotykają się codziennie i z każdym mogą osobiście zamienić parę słów. Gdy przychodzi kryzysowy moment, wówczas w celu rozwikłania niejasności wystarczy zwołać zebranie. Rzecz ma się zupełnie inaczej w przypadku dużego przedsiębiorstwa, gdy w momentach kryzysowych korzysta się z mediatorów czy doradców personalnych.
Bez tajemnic
Chociaż w warszawskiej centrali od kilku lat prywatyzowanego Ruchu trwają prace nad nową strategią firmy, informacje do pracowników przepływają po staremu. Wszelkie decyzje zarządu trafiają najpierw do biura kadr, bezpośrednio stamtąd — do dyrektorów poszczególnych oddziałów i komórek. Dopiero od nich zaś trafiają do pracowników najniższego szczebla.
— Dodatkowym źródłem informacji dla pracowników jest dwumiesięcznik „Twój Ruch”, który jest firmowym magazynem osób związanych ze spółką. W nim komentowane są najnowsze wydarzenia z życia organizacji, można odnaleźć bardziej szczegółowe wypowiedzi członków zarządu. W marcu tego roku podjęte zostały decyzje związane z reorganizacją hurtu i było prawdopodobne, że spowodują one niepokój pracowników. Nie zwlekaliśmy z informacją na temat zmian. Odpowiednia publikacja wraz z komentarzem jednego z członków zarządu znalazła się w magazynie — opowiada Krzysztof Łączyński, redaktor naczelny „Twojego Ruchu”.
Inaczej rzecz ma się, gdy liczba pracowników nie przekracza dwudziestu osób, tak jak to jest w przypadku warszawskiej centrali Krajowej Agencji Wydawniczej, przechodzącej proces naprawczy.
— W firmie, która zatrudnia dziewiętnaście osób, trudno jest cokolwiek ukryć — lwia część pracowników jest dobrze zorientowana w obecnej sytuacji. Trudne kwestie wyjaśnia się w czasie różnego rodzaju zebrań, na przykład w zeszłym roku pracownicy zostali poinformowani o programie naprawczym w czasie spotkania z okazji świąt Bożego Narodzenia — mówi Andrzej Filipowicz, zarządca komisaryczny KAW z Warszawy.
Mniej boleśnie
Wojciech Borsucki, szef firmy doradczej Hill International z Warszawy, przekonuje, że tak naprawdę nigdy nie ma właściwego czasu i sposobu przeprowadzenia pracowników przez trudny czas zmian. Ludzie boją się ich, gdyż mogą one oznaczać utratę starych przywilejów i poszerzenie zakresu odpowiedzialności o nowe obowiązki, a w najgorszym wypadku utratę miejsca pracy.
W Ruchu kadry przygotowują się do prywatyzacji od kilku lat i nikt nie łudzi się, że będzie to czas usłany różami.
— Od pewnego czasu mówi się o tym, że zmiany wymagać będą od ludzi wzrostu przedsiębiorczości i większej efektywności pracy, w tym sensie, że każde działanie powinno przekładać się na zysk. Dział kadr chcąc wykorzystać potencjał pomysłowości pracowników, będzie koordynować przez Intranet „Listę dyskusyjną”, która da pracownikom możliwość pełniejszego wypowiadania się na najważniejsze tematy — mówi rzecznik Ruchu.
Kryzys lub zmiana w firmie może być pożywką dla wytworzenia się atmosfery grozy lub paniki. Przeciwdziałać temu może zarząd wprowadzając szkolenia dla pracowników, których celem jest zdobycie wiedzy na temat aktualnej sytuacji, uzyskanie nowych umiejętności czy nawet przekwalifikowanie się.
Nic się nie ukryje
Pracownicy KAW-u przed komercjalizacją zakładu skorzystają ze stosownych w tym momencie szkoleń — osoby decyzyjne udadzą się na kursy dla członków rad nadzorczych w spółkach Skarbu Państwa, a pozostali pracownicy dowiedzą się, z jakimi aspektami prawnymi wiąże się przekształcenie przedsiębiorstwa państwowego w spółkę.
— Przed moimi pracownikami i tak nic nie ukryję. Dlatego w trakcie procesu naprawczego zostaną oni poinformowani o ewentualnych najgorszych konsekwencjach całego przedsięwzięcia — przekonuje zarządca komisaryczny KAW.