Kryzys za nami, kon flikt wciąż trwa

Adam Sofuł
opublikowano: 13-01-2009, 00:00

Dziś rano Rosja ma ponownie zacząć tłoczyć gaz do Europy Zachodniej. O ile — jak zastrzega strona rosyjska — nie będzie żadnych przeszkód. A te jak wiadomo z ostatnich mroźno-gorących dni, lubią się pojawiać na każdym kroku. Jeśli gaz rzeczywiście popłynie, Unia Europejska może sobie pozwolić na oddech ulgi. Ale tylko chwilowy. Bo chociaż ten kryzys udało się zażegnać, to konflikt wciąż trwa.

Podpisane pod egidą UE porozumienie obejmuje tylko dostawy rosyjskiego gazu dla Europy, a nie dla Ukrainy, bo cena wciąż nie jest wynegocjowana. Lada dzień znowu mogą się pojawić zarzuty o podkradanie przez Ukrainę gazu, co o tyle prawdopodobne, że nie rozstrzygnięta pozostaje kwestia, kto ma pompować do rurociągu tzw. gaz techniczny. Także białoruskie połączenie nie musi być niezawodne, bo Białoruś też nie ma wynegocjowanego kontraktu na gaz na 2009 rok. Formalnie rzecz biorąc, jest dokładnie w takiej sytuacji jak Ukraina (co skądinąd podkreśla polityczne tło obecnego kryzysu). Powody do nowego kryzysu znajdą się bez problemu. Tym razem jednak można raczej oczekiwać wojny pozycyjnej niż otwartego konfliktu, jak przez ostatnie dwa tygodnie. Ukraina była nadspodziewanie dobrze przygotowana do gazowego starcia i jeśli Rosji chodziło o podważenie jej wiarygodności jako kraju tranzytowego, to się niezupełnie udało. Owszem, na Ukrainę spadła ze strony UE fala krytyki, ale równie często była ona adresowana (chociaż w mocno złagodzonej formie) pod adresem Rosji i Gazpromu. A to dla Rosji przykra nowość.

Na fali gazowego kryzysu w zachodnioeuropejskiej debacie coraz częściej zaczęło się pojawiać magiczne słowo "dywersyfikacja". Wprawdzie nie jest ono jeszcze tak często używane jak w Polsce, ale nagle odżyła zapomniana nieco idea gazociągu Nabucco, pojawiły się postulaty energetycznej solidarności. Rosja dała Europie do myślenia i chociaż Unia Europejska nie słynie z błyskotliwego stylu podejmowania decyzji, to echa tego kryzysu powinny znaleźć odzwierciedlenie w przyszłej strategii energetycznej UE. Nie będą to zmiany radykalne, bo Europa nie może z rosyjskiego gazu zrezygnować, ale coraz powszechniejsze jest przekonanie, że Rosji jeszcze bardziej nie stać na rezygnację z europejskich pieniędzy za gaz. Obie strony od siebie zależą. Dotychczas wykorzystywała to tylko Rosja. Z niejakimi sukcesami. Teraz może się okazać ofiarą tych sukcesów.

Wznowienie transportu gazu to dobra wiadomość. Trudno jednak wskazać zwycięzcę tej wojny, tym bardziej że mamy do czynienia z zaledwie rozejmem. Może on stać się dobrym punktem wyjścia do poważnych rozmów o energetycznej współpracy Rosji i Europy, ale też o unijnej polityce energetycznej. Warto je podjąć jak najszybciej, póki europejscy przywódcy mają świeżo w pamięci obecny kryzys gazowy.

Adam Sofuł

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu