Kryzys zażegnany, czas na powrót normalności

DI
opublikowano: 2010-03-03 00:00

W IV kw. 2009 r. gospodarka rosła prawie cztery razy szybciej niż w pierwszym. Analitycy nie są jednak zgodni co do tego, jak szybko dynamika PKB wróci do poziomów sprzed zawirowań na światowych rynkach. Jednego są pewni — w najbliższych latach recesji nad Wisłą nie będzie

Odbudujemy się z mozołem

OKIEM EKSPERTA

Marta Petka-Zagajewska

ekonomistka Raiffeisen Banku

Wzrost PKB w IV kwartale okazał się nieco wyższy od naszych oczekiwań (2,9 proc.). Inwestycje się odbudowały, a konsumpcja wyhamowuje wolniej, niż zakładaliśmy. Dane potwierdzają, że kluczem do zielonych wysp z 2009 r. był popyt zagraniczny, dzięki któremu eksport trzymał się całkiem nieźle w porównaniu z importem (główną siłą napędową gospodarki był eksport netto).

Pierwszy raz w 2009 r. na plus wyszedł popyt krajowy, który przestał zaniżać, a zaczął tworzyć PKB. To wstęp do tego, co będzie się działo w 2010 r.: pozytywny wpływ eksportu netto na PKB będzie ograniczany ze względu na m.in. wzrost importu, więc ciężar tworzenia wzrostu spocznie na popycie krajowym. Być może także w tym roku okaże się bardziej odporny na niekorzystne wydarzenia. Sprzyjać wzrostowi będą też odbudowywane przez firmy zapasy.

Niestety, nie spodziewam się znacznego przyspieszenia wzrostu w 2010 r. — wyniesie 1,9 proc. (po nie najgorszej pierwszej połowie roku ze wzrostem przekraczającym 2 proc. nastąpi wyhamowanie do 1,7-1,8 proc.). Ten scenariusz jest zbieżny z prognozami dotyczącymi strefy euro, gdzie spodziewam się kolejnego okresu wyhamowania wzrostów. Dla polskiego wzrostu będzie miała ona duże znaczenie — wycofywanie bodźców monetarnych i fiskalnych spowoduje osłabienie popytu zagranicznego i postawi pod znakiem zapytania możliwość wytworzenia dużego wzrostu PKB nad Wisłą. Osłabić wyniki może też stosunkowo wysoka baza odniesienia z 2009 r. Do trzyprocentowego wzrostu wrócimy w 2011 r., 4 proc. przekroczymy, nieznacznie, rok później. Spodziewam się zatem powolnego odbudowywania wzrostu. Nie widać bowiem impulsu, który mógłby zdecydowanie pchnąć naszą gospodarkę: zagranica boryka się z własnymi problemami, a na konsumpcję też za bardzo nie można liczyć — skąd gospodarstwa domowe mają czerpać ochotę do zwiększania wydatków, skoro nie widać perspektyw na wzrost wynagrodzeń, a bezrobocie rośnie? Wątpię, czy w takiej sytuacji firmy będą chciały więcej produkować — już dziś mają niewykorzystane moce.

Nie ma podstaw do pesymizmu

OKIEM EKSPERTA

Radosław Cholewiński

główny ekonomista Noble Banku

Dane o PKB potwierdzają wcześniejsze optymistyczne szacunki. Dynamika przekroczyła 3 proc. — w zestawieniu z niespełna 1 proc. w I kw. to znaczne odbicie. Powrót do dynamiki poniżej 2 proc. oznaczałby spowolnienie. Zwracam uwagę, że inwestycje wyszły w IV kw. na plus — spadały zatem tylko przez dwa kwartały — więc spowolnienie okazało się płytkie i krótkotrwałe — w latach 2001-03 spadek trwał 9 kwartałów. Konsumpcja pozostała stabilna, a popyt krajowy stał się siłą napędową gospodarki — odpowiadał za około 30 proc. wzrostu PKB — obok eksportu netto. W kolejnych kwartałach konsumpcja stymulowana poprawą na rynku pracy, a także inwestycje sprzyjać będą wzrostowi gospodarczemu. Dane o PKB i wcześniejsza publikacja PMI nie dają podstaw do twierdzenia o powrocie recesji.

Sytuacja w Europie Zachodniej, zwłaszcza w Niemczech, determinowana jest przez eksport, który już się odbił. To oznacza, że w kolejnych kwartałach będzie lepiej, co jest już widoczne we wzroście popytu na polskie produkty — wzrost eksportu naszych partnerów handlowych implikuje wzrost popytu na polskie dobra eksportowe o mniejszym stopniu przetworzenia. Widać to także w danych o sprzedaży detalicznej, która rośnie szczególnie w sekcjach związanych z eksportem. Wkrótce odbicie w strefie euro powinno przełożyć się na poprawę nastrojów konsumentów — jeśli tak się nie stanie w ciągu pół roku, będę rewidował prognozy. Na razie jednak spodziewam się 3,5-procentowej dynamiki PKB w 2010 r. i przyspieszenia do 4,5 proc. rok później. Rok 2012 może przynieść dynamikę na poziomie 4,5-5 proc.