Kryzysy polityczne trzęsą Francją i Niemcami

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2024-12-04 20:00

Francuski kryzys polityczny zaczyna się wyraźnie odbijać na notowaniach tamtejszych akcji i obligacji. Ale patrząc na szersze nastroje gospodarcze, wśród firm i gospodarstw domowych, nie wyglądają one we Francji źle. Wyraźniej widać ekonomiczny weltschmerz w Niemczech.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Francja tkwi w kryzysie politycznym, z którego nie widać żadnego rozsądnego wyjścia. Silny wedle konstytucji prezydent reprezentuje centrum, ale silne politycznie partie reprezentują dwa skrajne skrzydła prawicy i lewicy. Trudno jest Francji sformować stabilny rząd, trudno przedstawić wiarygodne plany fiskalne i przeprowadzić reformy strukturalne dające nadzieję na szybszy wzrost gospodarczy. W środę wieczorem parlament uchwalił wotum nieufności, czyli odwołał premiera Michela Barniera. Wniosek zebrał 331 głosów lewicy i prawicy, przy wymaganym progu 289.

Widać, że wśród inwestorów ten kryzys zaczyna budzić obawy. Ale wśród ludności mniej. Kryzys polityczny? Przecież dla Francji to chleb powszedni – kryzys polityczny w Paryżu jest jak cappuchino w Rzymie. Gorzej sytuacja wygląda w Niemczech.

W tym roku francuski indeks giełdowy CAC40 zaczął po raz pierwszy od wielu lat odstawać na minus od niemieckiego DAX. Francuski indeks spadł od początku roku o 3 proc., a niemiecki wzrósł o 21 proc. Dysproporcja zaczęła się silnie ujawniać w drugim kwartale, kiedy we Francji zaostrzył się kryzys polityczny. Na początku czerwca prezydent Emanuel Macron rozwiązał parlament i zarządził nowe wybory, w których bardzo dużo głosów zdobyła skrajna prawica i skrajna lewica.

Negatywną reakcję widać też w rentownościach obligacji, które reagują zarówno na zmiany perspektyw stóp procentowych, jak też zmiany wiarygodności fiskalnej rządu. W tym roku rentowność francuskich obligacji 10-letnich wzrosła o 0,35 pkt proc., podczas gdy niemieckich się nie zmieniła. Ta dysproporcja odzwierciedla w dużej mierze rosnące obawy inwestorów o stabilność francuskiego zadłużenia w sytuacji, w której klincz polityczny uniemożliwia wypracowanie jakiegokolwiek długookresowego planu. Dług publiczny we Francji ma się zwiększyć ze 110 proc. PKB w zeszłym roku do prawie 120 proc. w 2026 roku, a to przy założeniu, że rząd wprowadzi plan oszczędności i redukcji deficytu.

Jednak te wszystkie zmiany nie są na tyle duże, by można było mówić o jakimś alarmie wśród inwestorów. Zmiana rentowności obligacji rzędu 0,3 pkt proc. nie jest czymś, co będzie w stanie wstrząsnąć krajem. Generalnie panuje przekonanie, że Francja jakoś wygrzebie się z kryzysu. Alarmistyczne tytuły prasowe, takie jak „Is France heading for Greek-style debt crisis” wydają się na razie przerostem formy nad faktyczną sytuacją.

Patrząc na wskaźniki nastrojów firm i gospodarstw domowych obliczane przez Eurostat, we Francji widać pewną stabilność. Nastroje nie są dobre, ale nie różnią się istotnie od średniej historycznej. Nie wygląda na to, by kryzys polityczny wstrząsną francuskim biznesem.

Pod względem nastrojów gorzej wyglądają Niemcy. Tam wskaźnik nastrojów przedsiębiorstw spada w tym roku, mimo że poprzedni rok też miał zły. Wskaźnik nastrojów gospodarstw domowych nieco się poprawił, ale on z kolei znajdował się ekstremalnie nisko w latach 2022-2023.

Wygląda na to, że niemieckie gospodarstwa domowe i niemiecki biznes gorzej przyjmują niepewność polityczną i geopolityczną niż ich francuscy odpowiednicy. W Niemczech też ma dojść do zmiany rządu, co również powoduje niepewność. Tyle że tam niepewność bardziej dotyczy regulacji i otoczenia biznesu, a mniej wiarygodności fiskalnej kraju.