Krzemowe pole w Kobierzycach pod Wrocławiem

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2005-09-08 00:00

W zwracającej uwagę kampanii picia mleka w szkole jeden z uczniów, komentując długotrwałe, niemrawe, ale w końcu skuteczne starania dyrektora tej szkoły o szklankę mleka dla niego i jego kolegów, stwierdza: „A nie mówiłem, jak się postara, to umie”. Tak samo można by powiedzieć o deszczu koreańskich inwestycji, jaki w końcu, po kilku nieudanych próbach, sprowadzili na podwrocławskie Kobierzyce Jacek Piechota, minister gospodarki, i Marcin Kaszuba, wiceminister w tym resorcie.

Obaj bliscy współpracownicy premiera Millera, znanego ze słynnego bon motu: „nieważne, jak mężczyzna zaczyna, ważne jak kończy” — postanowili tak właśnie zakończyć. Minister Piechota zaprzecza zresztą tezie, iż wybory szkodzą aktywności rządu i z tego powodu powinny być jak najrzadziej. Minister przez całą kadencję nie wykazywał szczególnej aktywności, poza dbałością o stocznie, a szczecińską w szczególności, za to tuż przed wyborami (kandyduje z pierwszego miejsca listy SLD w Szczecinie) uaktywnił się ogromnie, walcząc skutecznie o obniżenie akcyzy na paliwo (inna sprawa, jaki da to efekt na stacjach), a teraz — zaskakując nas — sprowadził do Polski gigantyczne inwestycje w najnowocześniejszą technologię.

Oczywiście sukces ma wielu rzeczywistych ojców, ale ilu by ich było, wszystkim należy się uznanie. Niezależnie od tego, że w ramach jego deprecjonowania zacznie się teraz polityczna przede wszystkim dyskusja, czy aby nie przesadziliśmy z pomocą publiczną, czy efekty będą odpowiednio duże, czy warto było...? Tego nie wiemy, ale jeśli nie popróbujemy‚ nie dowiemy się nigdy.