Kto i jak będzie się dokształcał

  • Dorota Czerwińska
opublikowano: 07-01-2013, 00:00

Kończy się pierwsza pula unijnych pieniędzy na szkolenia. Co dalej?

Wszystko wskazuje na to, że rok 2013 będzie jednym z trudniejszych dla branży szkoleniowej. Wygasają projekty współfinansowane z Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki Europejskiego Funduszu Społecznego (EFS). W najbliższym czasie firmy i ich pracownicy nie będą już mogli korzystać z dofinansowywanych szkoleń na taką skalę, jak w latach 2007–11. Pieniędzy, co prawda, ma być więcej, ale będą przeznaczone przede wszystkim dla sektora MŚP. Na razie nie wiadomo, jak będą rozdzielane, ale i tak pierwsze szkolenia z tzw. drugiego rozdania unijnych funduszy rozpoczną się dopiero w 2014 r. Inwestowaniu w szkolenia pracowników nie sprzyja również nadchodząca druga fala kryzysu. Szkoleniowcy narzekają, że wiele firm odkłada kursy na potem.

Nowe pomysły

Trudna sytuacja może spowodować wykruszanie się z rynku najmniejszych firm szkoleniowych, które często powstawały po to, żeby zdobyć unijne pieniądze. Już jest nadpodaż trenerów i konsultantów.

— Na rynku komercyjnym małe firmy szkoleniowe mogą nie wytrzymać konkurencji z tymi, którzy szkolenia prowadzą od lat. Nie pomogą im nawet dumpingowe ceny. Przedsiębiorstwa dobrze wiedzą, ile warte są profesjonalne szkolenia dobrej jakości — uważa Ireneusz Górecki, prezes Polskiej Izby Firm Szkoleniowych (PIFS) i vice Prezes GB Resources Polska ( GBR). Choć żadne badania tego nie potwierdzają, tzw. obiegowa opinia mówi, że z jakością dofinansowywanych, zwłaszcza otwartych, szkoleń bywało różnie.

— To wina złych kryteriów. Wybierając projekty, urzędnicy zwracali uwagę na najniższą cenę, a to rzadko idzie w parze z jakością. Nie interesowały ich efekty, lecz tylko rozliczenia — mówi Ireneusz Górecki.

Dlatego PARP, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR), a także samo środowisko szkoleniowców, optują za tym, aby w kolejnym rozdaniu unijnych pieniędzy to sami przedsiębiorcy wybierali szkolenia i firmy szkoleniowe. MRR i PARP szukają pomysłów na podniesienie jakości usług szkoleniowych. Jednym z nich jest utworzenie bazy firm (zmodyfikowana baza www.inwestycjawkadry.pl). Żeby się w niej znaleźć firma szkoleniowa będzie musiała przejść m.in. autotest weryfikujący doświadczenieusług szkoleniowych oraz audyt zewnętrzny. Na podstawie wpisów uczestników szkoleń, powstanie też ranking usługodawców.

Zdaniem przedstawicieli PIFS zaproponowane rozwiązanie zakłada utrzymanie odpowiedzialności za jakość rozwiązań rozwojowych w rękach administracji publicznej.

Tymczasem zgodnie z rekomendacją PIFS i PKPP Lewiatan, odpowiedzialność za wybór oferty i realizację usługi powinna spoczywać na dokonujących wyboru usługi szkoleniowej, a regulacje administracyjne dotyczyć jedynie stworzenia ram do tego, aby odbiorcy usług rozwojowych mogli dokonywać właściwych wyborów. Kryterium obecności w bazie nie powinny być ani liczba personelu, publikacji czy dodatkowych koordynatorów, bo automatycznie wyklucza to podmioty mniejsze, a nie świadczy o ich jakości działania. — Rejestracja na portalu i publikowanie rankingów usług szkoleniowych na podstawie oceny pracowników i pracodawców jest wystarczającym narzędziem do wskazania usług o najwyższym poziomie jakości — twierdzi Ireneusz Górecki.

Tendencje na rynku

Sytuacja ekonomiczna zmusza firmy szkoleniowe do szukania nowych strategii i proponowania klientom nowych produktów.

— Rozwija się połączenie szkoleń z doradztwem. Ograniczone budżety klientów spowodują gotowość do zakupu jedynie takich rozwiązań, które odnoszą się do konkretnych wyzwań biznesowych. Nie cena, lecz zdolność do rozwiązania konkretnego problemu biznesowego będzie decydowała o wyborze rozwiązania i firmy — twierdzi Ireneusz Górecki.

Najlepszą gwarancją przetrwania jest dobra kadra menedżerska, która potrafi przeprowadzać firmy przez okres destruktywnych emocji, zagubienia i niepewności, poczucia utraty stabilności i kontroli, rosnącego stresu i zmęczenia, pogorszenia zdrowia psychofizycznego, rosnącego napięcia i konfliktów, spadku zaangażowania, a nawet nasilenia zachowań nieetycznych. Dlatego menedżerowie każdego szczebla są i nadal będą najważniejszą grupą docelową programów rozwojowych. Drugą są i będą handlowcy i pracownicy obsługa klienta.

— Ale odchodzi się od nauczania prostych technik i rozwijania wzorców umiejętności, Akcent stawia się na psychologię klienta, rozumienie jego emocji, potrzeb, wartości, motywacji i postaw, które stanowią podstawę wyborów zakupowych i lojalności. Rozwija się sztukę empatii i budowania relacji — informuje Aleksander Drzewiecki, prezes House of Skills. Poza tym pracodawcy, by zwiększyć efektywność, sięgają po programy podnoszące jakość pracy zespołowej i służące budowaniu kultury zespołowości. Co to oznacza dla firm szkoleniowych?

— Rozwój przywódczy liderów i interwencje zespołowe, polegające na diagnozie zespołu (analiza efektywności, ról, celów, zasad, metod współpracy, komunikacji, etc.) oraz pracy z zespołem poprzez różne warsztaty, symulacje, coaching, wsparcie doradcze itp. Warto w tym przypadku odróżnić proste integracje zespołowe czy outdoorowe gry zespołowe, które powoli odchodzą do lamusa, od rozwoju i wzmacniania synergii w zespole — wskazuje Aleksander Drzewiecki. Jego zdaniem ze względu na zmianę pokoleniową i ograniczenia budżetowe i czasowe coraz więcej firm realizuje szkolenia z wykorzystaniem nowoczesnych technologii: przekazu wideo, konferencji w sieci, e-learningowych symulacji i gier edukacyjnych, mobile-learningu. Ta tendencja ma się wzmacniać w 2013 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dorota Czerwińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu