Kto kupuje, ten kredytuje

Agnieszka Janas
opublikowano: 13-03-2007, 00:00

Banki kuszą deweloperów łatwo dostępnymi pieniędzmi. Jednak oni nadal preferują finansowanie budowy przez nabywców mieszkań.

Finanse Banki chcą więcej pożyczać deweloperom

Banki kuszą deweloperów łatwo dostępnymi pieniędzmi. Jednak oni nadal preferują finansowanie budowy przez nabywców mieszkań.

We współpracy banków i deweloperów nastąpił przełom. Przedsiębiorcy stali się pożądanymi klientami, banki przygotowały wiele atrakcyjnych ofert, poprawiają jakość współpracy bieżącej oraz procedury przyznawania kredytów. Deweloperzy to widzą, ale…

— Wprawdzie wzrasta z roku na rok wartość udzielanych kredytów deweloperskich, ale ich procentowy udział w łącznej wartości udzielonych pożyczek pozostaje niezmienny i mały. Dla przykładu w 2006 r. w Polsce udzielono 3 mld zł kredytów deweloperom oraz około 36 mld zł kredytów hipotecznych — podkreśla Jarosław Szanajca, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD) oraz spółki Dom Development.

Marek Poddany, wiceprezes PZFD i prezes firmy Sedno, szacuje, że w 2007 r. utrzyma się zbliżony stosunek procentowy: 5 mld zł kredytów deweloperskich przy 50 mld zł hipotecznych.

Komu kredyt, komu?

Zmiana nastawienia banków do deweloperów wiąże się bezpośrednio z gorączką, jaka zapanowała w budownictwie mieszkaniowym.

— Przy obecnej przewadze popytu nad podażą inwestowanie w budownictwo mieszkaniowe stało się w ocenie banków przedsięwzięciem mniej ryzykownym niż kilka lat temu. Jednak deweloperzy wciąż nie finansują swojej działalności długiem. Tym razem jednak przyczyną tego stanu rzeczy jest sytuacja na rynku, a nie trudno dostępne kredyty — ocenia Marek Poddany.

Nabywców w praktyce znajdują wszystkie mieszkania, już w chwili rozpoczęcia inwestycji. Zatem to oni finansują budowę swojego lokalu. Deweloperzy potrzebują kredytów tylko np. na zakup ziemi, prace projektowe, etap administracyjny czy rozpoczęcie inwestycji. A i to nie zawsze. Często bowiem korzystają z własnych środków.

— Przeprowadziliśmy ankietę wśród 93 członków PZFD do czwartej edycji rankingu banków kredytujących deweloperskie przedsięwzięcia mieszkaniowe. Wynika z niej, że 14 z nich w ogóle nie korzystało z kredytów. A to nie jest dobra sytuacja. Bo tylko przedsiębiorstwo potrafiące umiejętnie korzystać z różnych form finansowania, w tym z pożyczek, może się rozwijać — twierdzi Marek Poddany.

Dlaczego? Odpowiedzi jest kilka. Deweloperzy przyzwyczaili się do myśli, że banki niechętnie udzielają kredytów. Drugim powodem może być niechęć do zadłużania się i płacenia odsetek, zwłaszcza w sytuacji gdy nabywcy regularnie przynoszą pieniądze.

Lepsze marże

W ocenie przedstawicieli PZFD w ciągu najbliższych 2- -3 lat powinno dojść do zwiększenia zainteresowania deweloperów zaciąganiem kredytów. Może na to wpłynąć oczekiwana stabilizacja cen na rynku mieszkaniowym, coraz lepsza współpraca z bankami i wzrastająca świadomość deweloperów, że zarobią więcej budując na kredyt.

— Podpisując umowę z klientem, na wczesnym etapie realizacji projektu zamraża się cenę lokalu. Tymczasem w Polsce ceny systematycznie idą w górę. Tak więc w chwili ukończenia inwestycji 1 mkw. oddanego zgodnie z umową lokalu może być nawet o 100 proc. droższy niż w momencie sprzedaży. A podnieść ceny klientowi nie można. Problem ten rozwiązuje budowa mieszkań w większości (nawet w 100 proc.) sfinansowana przez banki. Wtedy sprzedajemy gotowe mieszkania zgodnie z ich wartością rynkową — podsumowuje Jarosław Szanajca.

Ten mechanizm może stać się podstawą zwiększenia udziału kredytów deweloperskich w finansowaniu inwestycji mieszkaniowych.

Zagrożenia dla dynamicznego rozwoju branży przedstawiciele PZFD upatrują w rosnących cenach mieszkań.

— Nie o to chodzi, aby budować kilka mieszkań po niebotycznych cenach, ale aby realizować dużą ilość inwestycji. To bowiem zapewnia nam rozwój. Zbyt wysokie ceny mieszkań staną się barierą dla wielu potencjalnych klientów. Po prostu nie będą oni mieli zdolności kredytowej, aby je kupić — podkreśla Marek Poddany.

Jego zdaniem, byłoby dobrze, gdyby w Warszawie w 2007 r. cena nie poszła w górę wyżej niż o 25 proc. Utrzymanie się obecnego wskaźnika — około 50 proc. wzrostów w skali rocznej — może być bowiem początkiem zastoju w tej branży.

Zmiana miejsca

Wyniki rankingu pokazały, że wiele nowych banków, dotychczas nieobecnych w ścisłej jego czołówce, ostro ruszyło do walki o klientów. Zwycięzcą klasyfikacji generalnej została Nordea Bank Polska, która w 2005 r. zajmowała 10. pozycję. Nieoczekiwanie okazało się, że też wicelider poprzedniej edycji — Pekao — spadł aż na dziewiąte miejsce.

— To pokazuje, jak bardzo rosną nie tylko oczekiwania deweloperów, ale także poziom oferty banków. Nie wystarczy stać w miejscu — podkreśla Marek Poddany.

Z ankiet wyniknęło także, że wśród banków zaczynają pojawiać się specjaliści od tego rodzaju kredytów. Deweloperzy, którzy raz z nimi współpracowali, wracają do nich przy kolejnych inwestycjach. Zmniejsza się więc liczba banków, z którymi pracują poszczególne firmy. W 2005 r. było to średnio 3,5 banku, w obecnej edycji nieco ponad 2.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu