Kto ma płacić za miksowanie

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-04-24 00:00

Generalnym problemem polskiej energetyki jest jej przyszłościowy miks.

Energetyka od lat jest lejtmotywem wielu politycznych czy biznesowych szczytów. U nas dominuje m.in. na Forum Ekonomicznym w Krynicy-Zdroju, jest także fundamentem Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach, którego piąta edycja odbędzie się w dniach 13–15 maja. Dlatego trudno się dziwić, że druga edycja najmłodszego w tej klasie Polskiego Kongresu Gospodarczego w Warszawie (23–24 kwietnia) przebiega pod hasłem „Energia polskiej gospodarki”.

FOT. RGB Stock
FOT. RGB Stock
None
None

Po każdej takiej imprezie ciśnie się na usta naturalne pytanie — jaka jest jej efektywność i po co się toto w ogóle odbywa. Odpowiedzią organizujących warszawski kongres Pracodawców RP jest nowa fundacja Polski Kongres Gospodarczy, określana think tankiem. Owym zbiornikiem myśli kieruje... Waldemar Pawlak, który taką posadę woli od pensji zawodowego posła (równej uposażeniu wiceministra).

Były wicepremier i minister gospodarki ma przekazywać wnioski i rekomendacje przedsiębiorców goszczącemu na kongresie prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, byłemu rządowemu partnerowi Donaldowi Tuskowi, a przede wszystkim następcy Januszowi Piechocińskiemu. Naprawdę słychać chichot historii…

Najmądrzejsza opinia, jaką słyszałem o styku gospodarki z polityką, brzmi: energetyka to boisko, na którym wszyscy faulują. Otwierając kongres, przypomniał tę brutalną tezę Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP. I wiele późniejszych wypowiedzi całkowicie ją potwierdziło. Nadspodziewanie ciekawy okazał się główny panel pod hasłem „Polityka energetyczna wobec wyzwań gospodarczych stojących przed Polską”.

Jego oryginalność polegała na tym, że moderatorowi Janowi Krzysztofowi Bieleckiemu udało się namówić pierwszą ligę do w miarę szczerych opinii. I prezesi potwierdzili, że punkt widzenia naprawdę zależy od punktu siedzenia. Henryk Majchrzak (Polskie Sieci Elektroenergetyczne) i Grażyna Piotrowska-Oliwa (Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo) akcentowali znaczenie więzi transgranicznych. Notabene szefowa gazowej spółki ze dwa razy musiała przywołać niewygodny termin „Jamał”… Jarosław Zagórowski (Jastrzębska Spółka Węglowa) przypominał, że by energię przesyłać — trzeba w ogóle ją wyprodukować.

Maciej Witucki (Orange Polska) i Herbert Wirth (KGHM) jako konsumenci oczekują jak najniższej ceny prądu, przy czym szef koncernu miedziowego stawia na częściową produkcję własną, co „nie jest mądre”, ale konieczne. Dla Zbigniewa Prokopowicz (Polenergia Holding) podstawa energetycznego biznesu to koszt krańcowy. Wreszcie Krzysztof Kilian (Polska Grupa Energetyczna) ocenia, że połączenie obowiązków spółki giełdowej z wymaganiami państwa w zakresie bezpieczeństwa energetycznego to kwadratura koła. Oczywiście w kilku słowach nie da się przedstawić bogatych wypowiedzi, ale hasła oddają ich sens.

Generalnym problemem polskiej energetyki jest jej przyszłościowy miks. Na razie w bilansie absolutnie dominuje węgiel, ale dekarbonizacja jest nieunikniona i systematycznie postępuje. Ile za dwadzieścia lat pozostanie węgla, ile będzie wtedy gazu, źródeł odnawialnych, wreszcie atomówki — dzisiaj nikt nie potrafi nawet oszacować. A jeszcze bardziej nierozwiązywalny pozostaje trudny temat zapisany w tytule.