Motywując pracowników do bezpiecznej jazdy, można liczyć na niższe stawki ubezpieczeń. Dodatkowe upusty zagwarantuje skorzystanie z usług brokera.
W przypadku dużych flot samochodowych składki na ubezpieczenie pojazdów należą do największych stałych wydatków firmy. Zawierając umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym, nie tylko na polisy obowiązkowe, ale również autocasco czy od następstw nieszczęśliwych wypadków, można wynegocjować warunki i stawki pozwalające obniżyć koszty stałe.
Przed rozpoczęciem współpracy z firmą przedstawiciel towarzystwa ubezpieczeniowego powinien zebrać podstawowe informacje o flocie. Należą do nich: liczba pojazdów, ich rodzaj (osobowe, ciężarowe) i charakter ich użytkowania. Bardzo duże znaczenie ma historia dotychczasowego ubezpieczenia.
— Na podstawie tych informacji przygotowywana jest oferta, złożona z warunków i stawek, które będą obowiązywały przedsiębiorcę. Są one tworzone indywidualnie dla każdej firmy z osobna. W przypadku flot nie ma ofert standardowych — zapewnia Urszula Stańczak, zastępca dyrektora departamentu ds. ubezpieczeń komunikacyjnych w TU Allianz Polska.
Premia za bezpieczeństwo
Najbardziej korzystne argumenty w negocjacjach z ubezpieczycielem mają firmy, które udokumentują niską wypadkowość swoich pojazdów. W przypadku podmiotów dopiero kompletujących floty, które nie mają historii ubezpieczenia, liczą się działania zapobiegające wypadkom.
— Chodzi m.in. o korzystanie z nowoczesnych metod zarządzania flotą, o systemy motywacyjne i szkolenie pracowników. Im więcej skutecznych działań zmierzających do podniesienia bezpieczeństwa jazdy podejmuje firma, tym bardziej korzystne warunki może dla siebie wynegocjować. Nowe floty otrzymują na początek stawki ubezpieczeń zbliżone do średnich rynkowych, gdy zaś firma wdroży politykę bezpieczeństwa, opłaty mogą zostać zmodyfikowane — twierdzi Urszula Stańczak.
Robert Ciupka, dyrektor ds. obsługi ubezpieczeń w firmie brokerskiej Nord Partner, dodaje, że systemy motywacyjne są najczęściej spotykanym narzędziem polityki bezpiecznej jazdy. Głównie dlatego, że sprawdzają się w praktyce.
— Największa wypadkowość występuje wśród przedstawicieli regionalnych, ponieważ nie przywiązują oni często wagi do bezpiecznej jazdy. W firmach, które wprowadziły system nagradzania kierowców za bezkolizyjną jazdę oraz konieczność współfinansowania ewentualnych napraw, bezpieczeństwo natychmiast się poprawiło — tłumaczy Robert Ciupka.
Upust nie jest regułą
Towarzystwa ubezpieczeniowe oraz brokerzy, poza świadczeniem swoich standardowych usług, zajmują się również doradztwem w zakresie wdrażania polityki bezpiecznej jazdy w przedsiębiorstwie. Ubezpieczyciele — aby zapobiec wypłatom coraz większych odszkodowań, a brokerzy w celu wynegocjowania korzystnych stawek dla swoich klientów. Poza obniżeniem obowiązkowych stawek komunikacyjnych, przedsiębiorcy powinni się także zatroszczyć o możliwie tanie ubezpieczenie pojazdów od kradzieży. Pomóc w tym mogą systemy monitoringu floty, oparte np. na technologii GPS. Jednak, jeśli firma planuje zainwestowanie w monitoring, wyłącznie dla uzyskania wysokiego upustu w cenie ubezpieczenia, może się rozczarować.
— Nowoczesne systemy lokalizacji pojazdu są jednym z czynników, które wpływają na stawki ubezpieczeń, lecz nie jedynymi. Stawki w ubezpieczeniach flot są kwotowane indywidualne, dlatego przedsiębiorcy nie powinni się z góry spodziewać, że otrzymają 10, 15 czy 20 proc. rabatu, niezależnie od tego czy chodzi o ubezpieczenie od kradzieży, czy ubezpieczenie na wypadek kolizji. W ubezpieczeniach flot pojazdów, a więc w segmencie klienta korporacyjnego, nie ma sztywnych reguł dotyczących przyznawania stosowanych zniżek — podkreśla Robert Ciupka.