Kto straci a kto zyska na ustawie

Ustawa nie zatrze silnika gospodarki. Stracą niektóre usługi, a w handlu będą wygrani i przegrani

Konsumpcja prywatna to od dłuższego czasu główny motor gospodarki. W pierwszym i drugim kwartale tego roku odpowiadała za trzy czwarte rocznej dynamiki PKB. Czynniki, które mają na nią wpływ — choćby pośredni — stają się więc tematem wagi ciężkiej. Do tej kategorii należy zakaz handlu — ograniczony wczoraj poselską poprawką do dwóch niedziel w miesiącu. Zdaniem analityków, nie taki diabeł straszny…

— Wpływ zmian regulacyjnych na statystyki rachunków narodowych, w szczególności dotyczących PKB i konsumpcji, nie będzie istotny. Jeżeli nawet jakiś efekt się pojawi, nie spodziewam się, by przekroczył granice błędu prognozy. To oznacza, że trudno będzie go wyłapać i przypisać jednoznacznie konkretnemu zjawisku — mówi Aleksandra Świątkowska, ekonomistka BOŚ Banku. Wynika to przede wszystkim z małej wagi w PKB sprzedaży detalicznej w największych sklepach i niedzieli w roboczym kalendarzu.

— Sprzedaż detaliczna w największych podmiotach odpowiada jedynie za część wartości dodanej w całym handlu, który jest z kolei tylko częścią PKB. Analizy sezonowości wskazują też na mniejszą wagę dni świątecznych w statystykach sprzedaży detalicznej. W tym sensie zakaz handlu nie oznacza więc skrócenia tygodnia o jedną siódmą — tłumaczy Aleksandra Świątkowska. Ponadto sklepy zamknięte w co drugą niedzielę nie oznaczająmniejszych zakupów, ale jedynie… większy tłok w sobotę.

— To, ile skonsumujemy w krótkim okresie, zależy od naszego dochodu, który w zasadzie się nie zmieni. Rzecz sprowadza się raczej do wygody i zarządzania czasem przeznaczonym na zakupy. W uproszczeniu, jeżeli sklepy będą zamknięte w niedzielę, to będziemy robić zakupy w większym tłoku w sobotę — mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Credit Agricole Bank Polska. Ekspert podpisuje się pod stwierdzeniem, że wpływ zmian regulacyjnych na gospodarkę będzie raczej neutralny. Szokowych zmian nie spodziewa się także na rynku pracy. Nie wyklucza jednak zaburzeń w sprzedaży w pierwszych miesiącach po wprowadzeniu zakazu.

— Sprzedaż detaliczna będzie rosła nieco wolniej. Część wydatków nie zostanie zrealizowana, bo — mówiąc wprost — ktoś pójdzie do sklepu i zastanie zamknięte drzwi. Zakup przesunie się więc o jakiś czas. Chodzi głównie o dobra trwałego użytku, bo produkty pierwszej potrzeby zostaną nabyte tak czy inaczej — mówi Jakub Borowski.

Chwilowe spowolnienie tempa wzrostu sprzedaży detalicznej obserwowali Węgrzy (patrz wykres), którzy w marcu 2015 r. zakazali handlu w niedzielę (cofnęli go w kwietniu 2016 r.). Dynamika w drugim kwartale 2015 r. utrzymała się na relatywnie wysokim poziomie — 9,9 proc. (2010 r. to rok bazowy), ale w porównaniu z wynikiem z poprzedniego kwartału wzrosła zaledwie o 0,1 pkt. proc., by w kolejnych kwartałach znów nabrać rozpędu. W Unii Europejskiej restrykcje dotyczące handlu w niedzielę stosuje mniejszość krajów.

Niemal całkowity zakaz obowiązuje w Niemczech i Austrii, a ograniczenia — w Belgii, Francji, Grecji, Hiszpanii i Luksemburgu. Z perspektywy makroekonomicznej wpływ zmian regulacyjnych na naszą gospodarkę będzie prawdopodobnie niewielki, ale to nie oznacza, że zmiany przejdą niezauważone. Na pierwszy ogień pójdą usługi, które żyją w symbiozie z centrami handlowymi — w szczególności kina i restauracje.

— Tego typu usługi mają, co prawda, funkcjonować dalej, ale nie łudziłbym się, że obrót będzie zbliżony do obecnego, bo np. jeżeli konsument nie pójdzie w niedzielę na zakupy do centrum handlowego, to raczej nie skorzysta tego dnia ze znajdującej się tam restauracji. Popyt na tego typu usługi prawdopodobnie nie przesunie się w całości na inne dni tygodnia — mówi Marcin Czaplicki, ekonomista PKO BP.

Jego zdaniem, negatywny efekt w sieciach usługowych może być widoczny także w zatrudnieniu. Ekonomista nie spodziewa się jednak, aby wpłynął istotnie na ogólnokrajowe trendy na rynku pracy. Możliwe, że z zakazu handlu w niedzielę wyłączone zostaną sklepy internetowe. Jeżeli tak się stanie, na pewno skupią na sobie większą uwagę konsumentów i zyskają. Ponadto, zakazem prawdopodobnie nie będą objęte mniejsze podmioty. Przejęcie części niedzielnego popytu, skierowanego pierwotnie do centrów handlowych, zapewne zwiększy ich obroty. Zdaniem Marcina Czaplickiego, popyt nie przeniesie się jednak w całości ani na mniejsze podmioty, ani na inne dni tygodnia.

— Wynika to przede wszystkim z tego, że część zakupów dokonywana jest pod wpływem impulsu, a także z potencjalnego zniechęcenia klientów zwiększonym tłokiem i kolejkami w sklepach w pozostałe dni, a zwłaszcza w soboty — argumentuje ekonomista PKO BP.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Justyna Dąbrowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Kto straci a kto zyska na ustawie