Biurokraci mogą wymuszać łapówki przy wydawaniu koncesji i zezwoleń — wynika z raportu NIK.
Na prośbę sejmowej komisji rozwoju przedsiębiorczości Najwyższa Izba Kontroli (NIK) skontrolowała działalność w latach 2005-07 ośmiu urzędów marszałkowskich, starostw powiatowych i urzędów miejskich. Audyt miał na celu zbadanie jakości obsługi przy zakładaniu firm oraz przebiegu wydawania koncesji, zezwoleń, licencji itp.
Raport jest bardzo krytyczny wobec administracji.
— Urzędy funkcjonują nieefektywnie, co stanowi istotną barierę dla rozwoju przedsiębiorczości — mówi Stanisław Jarosz, wiceprezes NIK.
Praktycznie we wszystkich kontrolowanych urzędach wydawano koncesje i zezwolenia na podstawie dokumentów niespełniających wymogów prawa. Ponadto urzędnicy często domagali się dodatkowych dokumentów, których nie przewiduje procedura.
— Pomijanie niektórych wymogów może wskazywać na zjawiska korupcyjne przy wydawaniu koncesji i zezwoleń — uważa wiceprezes NIK.
Co ciekawe, już po wydaniu zezwolenia urzędy nie były w zasadzie zainteresowane kontrolowaniem, czy warunki koncesji są spełniane.
— Najrzadziej kontrolowano spełnianie rygorystycznych warunków w transporcie drogowym oraz zbieraniu i odzysku odpadów. Powstaje zatem pytanie o celowość utrzymywania tak szerokiego i rygorystycznego reglamentowania działalności gospodarczej —mówi Stanisław Jarosz.