Ku przyszłości z ratingiem CCC

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2014-02-24 00:00

Przez weekend wydarzenia na Ukrainie przyspieszyły w tempie nieprawdopodobnym.

Jeszcze w piątek Majdan Niepodległości oddychał z ulgą, że nieakceptowalne dla wielu sił porozumienie polityków jednak kończy narodową tragedię — czarny czwartek przyniósł tam blisko sto śmierci. A już w sobotę Ukraina stała się na szczytach władzy innym państwem. Po podpisaniu rozejmu Wiktor Janukowycz przestraszył się, że grozi mu koniec tak nędzny, jak Nicolae Ceausescu czy Muammara Kadafiego — wybrał więc wariant szachinszacha Mohammada Rezy Pahlawiego i wsiadł do samolotu. W odpowiedzi Rada Najwyższa zastosowała wobec prezydenta „złożenie z urzędu w trybie specjalnym w wypadku dopuszczenia się zdrady państwa albo popełnienia innego ciężkiego przestępstwa”.

Pod ciśnieniem tragedii Majdanu parlament idzie nawet nie na prawne skróty, lecz goni na przełaj. Ustawy przyjmowane są nie w znanym i u nas tempie hazardowym, lecz w godziny — a przecież ich waga jest nieporównywalna. Niezgodny ze żmudną, lecz precyzyjną procedurą konstytucyjną był przede wszystkim impeachment wobec prezydenta. Wiktor Janukowycz powinien też złożyć podpisy pod ustawą przywracającą poprzednią wersję konstytucji czy też uwalniającą Julię Tymoszenko. Ale uciekł — i państwo się zapętliło. Trudno się dziwić, że rating Ukrainy dla długu dewizowego spadł z CCC+ do CCC, a krótkoterminowy pozostał na C. Ta negatywna perspektywa zdefiniowana została jeszcze przed czwartkową tragedią, ale wydarzenia weekendu, przekreślające finansową pomoc Rosji, tylko ją umacniają.

Bieg parlamentu na przełaj bezwzględnie wykorzysta Władimir Putin. Wyprowadziło go z równowagi przykrycie przez Ukrainę wizerunkowego sukcesu igrzysk w Soczi, wzmocnionego sportowym triumfem Rosji. Pozycjonujący się na globalnego gołębia władca Kremla miał przez dwa tygodnie zatkane usta. Ale przecież dla olimpijskiej zabawki, nawet kosztującej 50 mld USD, nigdy nie poświęci Ukrainy, traktowanej od 1654 r. jako część Rosji! Teraz pokaże, kto w tym regionie decyduje. Zacząć może np. od przyjęcia na Kremlu z oficjalną wizytą cudownie odnalezionego Wiktora Janukowycza — będzie ukraiński hymn i niebiesko-żółte flagi, jak na Majdanie…

Odrębnym wątkiem jest wypuszczenie z więzienia Julii Tymoszenko. Jej siedmioletni wyrok za umowę gazową, którą podpisała z Władimirem Putinem podczas ciężkiej zimy, był oczywistą zemstą Wiktora Janukowycza i oligarchów z Naftohazu. Dlatego jej uwolnienie to dziejowa sprawiedliwość. Ale zgłaszająca od pierwszych minut wolności aspiracje prezydenckie piękna wciąż Julia powinna przepraszać Majdan nie za całą klasę polityczną, lecz głównie za siebie. W końcówce XX wieku dojąc grube miliony z energetyki stała się klasykiem biznesowo-politycznej oligarchizacji państwa. A jako dwukrotny premier po pomarańczowej rewolucji jest odpowiedzialna, do spółki z prezydentem Wiktorem Juszczenką, za zniszczenie nadziei Ukraińców. Przecież gdyby nie osobiste ambicje i egoizm obojga, znokautowany dziesięć lat temu bokser Wiktor Janukowycz nigdy nie wróciłby na fotel premiera, a później nie zostałby dyktatorskim prezydentem.