Kubica w nowej formule

opublikowano: 16-05-2019, 22:00

O powrocie do wyścigów, pieniądzach i przyszłości opowiada gość podcastu — Robert Kubica

POSŁUCHAJ ROZMOWY Z ROBERTEM KUBICĄ O POWROCIE DO F1.

„Puls Biznesu”: Debiutował pan w Formule 1 w 2006 r., potem przerwa i powrót po dziewięciu latach. Formuła bardzo się zmieniła?

Robert Kubica: Zmieniło się to, czym dysponuje kierowca, i jak się jeździ. Same wyścigi też się trochę zmieniły. W bolidzie zmieniło się tak naprawdę wszystko oprócz kierownicy, chociaż w sumie ona też zmieniła funkcjonalności. Nie zmieniły się kształt kierownicy i pedały, reszta jest zupełnie inna.

Ile w tym sporcie jest technologii, a ile umiejętności kierowcy? Co decyduje o sukcesie?

O sukcesie decyduje cały pakiet. Prawda jest taka, że najlepszy kierowca w słabym bolidzie nie wygra wyścigu, a słabych kierowców Formuła 1 raczej nie ma. Z drugiej strony czołowe zespoły nie płaciłyby i nie szukały najlepszych kierowców na rynku, oferując im gigantyczne kontrakty, gdyby oni nie robili różnicy. Tak naprawdę jednak kierowca Formuły 1 na wysokim poziomie może zrobić na okrążeniu różnicę kilku dziesiątych sekundy, a słaby bolid może jechać nawet kilka sekund wolniej. Tych kilku sekund nawet dobry kierowca nie jest w stanie zniwelować.

Pieniądze w Formule 1 są ogromne, różnice budżetów między zespołami spore. To one decydują o wszystkim?

Na pewno budżet pomaga, szczególnie w trudnych sytuacjach, gdy trzeba poświęcić więcej zasobów i pieniędzy, żeby nadrobić jakieś złe decyzje, ale to nie jest wszystko. Ważny jest też talent kierowców i ludzi, którzy pracują nad bolidem. W tym przypadku jest podobnie jak z kierowcami — też jest walka, szczególnie między najlepszymi zespołami, żeby akurat to u nich pracowali najbardziej utalentowani.

Żeby dostać się do Formuły 1, trzeba mieć duże zaplecze finansowe. Pan w 2006 r. udowodnił, że można bez niego. To było możliwe tylko wtedy?

Zawsze jest to możliwe, chociaż bardzo trudne. To, że dostałem się w 2006 r. do Formuły 1, było ewenementem, szczególnie że jestem Polakiem. Formuła 1 staje się wprawdzie coraz bardziej popularna, ale w latach, kiedy ja się ścigałem w Formule 3 czy też dorastałem jako kierowca, Formuła 1 nie była w Polsce popularna. Była grupa fanatyków i fanów, ale ogólnie była bardzo mała oglądalność i wiedza o tym sporcie. To się wprawdzie zmieniło, ale tak jak dawniej, tak również teraz do Formuły 1 są dwie drogi. Na pewno kierowcom pomaga współpraca z partnerami.

Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
×
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

Pana powrót został sfinansowany przez PKN Orlen. Pan miał duży udział w stworzeniu tego biznesowego projektu. Czy konieczność myślenia także biznesowego utrudnia funkcjonowanie sportowcowi?

Inaczej bym to określił: mój powrót do Formuły 1 to lata starań i pracy, szczególnie od połowy 2017 r., kiedy zacząłem poważnie o tym myśleć. Partnerstwo Orlenu z Williamsem i ze mną na pewno sporo pomogło, dlatego też dziękuję koncernowi i prezesowi Obajtkowi, tym bardziej że Formuła 1 nadal w Polsce jest odbierana jako sport bardzo egzotyczny. Myślę, że fajnie jest zobaczyć zainteresowanie nie tylko polskich kibiców, ale także firm — mamy przecież nie tylko polskiego kierowcę, ale również polskiego partnera w Formule 1 i w padoku.

Jeździł pan w wyścigach i rajdach. Umiejętności z rajdów pomagają?

To tak, jakby porównywać koszykówkę do siatkówki: i tu, i tu używa się rąk, trzeba być wysokim, jest piłka, ale to dwa różne sporty. W niektórych sytuacjach, w bardzo małym procencie, mogą pomóc, ale jednak w 99 proc. są to dwa kompletnie różne sporty. Tu i tu prowadzi się pojazd, jest kierownica i pedały, ale reszta jest zupełnie inna.

Gdyby Robert Kubica nie był kierowcą Formuły 1, to byłby…

…prawdopodobnie mechanikiem w kartingu. Karting był moją pasją i to był mój sposób na życie. Na pewno robiłbym coś w motorsporcie.

Podczas takiego sezonu, jak ten, trudnego, pełnego przeszkód i pecha, przeważa frustracja czy bardziej radość z tego, że udało się wrócić?

Sezon jeszcze się nie skończył, jesteśmy dopiero po piątym Grand Prix. Niestety, w tej trudnej sytuacji często zapominamy, i nawet ja zapominam o tym, co udało mi się osiągnąć. Na pewno każdy chciałby, żebyśmy mieli lepsze wyniki, ja też bym chciał. To by mi sporo rzeczy ułatwiło, ale tak jak mówię — jest dużo lepiej być tutaj, niż oglądać wyścigi w telewizji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane