Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych może osiągnąć w tym roku nieco gorsze wyniki. Powód: reorganizacja spółki, która zajmie się bardziej... ubezpieczaniem kredytów eksportowych.
Ubiegły rok był dla Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych (KUKE) niezbyt sprzyjający. Mimo to spółka na koniec 2002 r. wypracowała z działalności komercyjnej zysk wysokości 598 tys. zł. To i tak lepiej, niż w 2001 r., kiedy poniosła stratę ponad 10 mln zł.
— Ubiegłoroczny wynik byłby lepszy, gdyby nie bankructwo Zastalu Wagony, które pogorszyło wynik o prawie 20 mln zł — mówi Jarosław Biernacki, od dwóch miesięcy prezes KUKE.
Na razie wyniki pierwszego kwartału nie napawają optymizmem. KUKE z działalności komercyjnej odnotowała stratę 855 tys. zł.
— Wyniki za bieżący rok prawdopodobnie się pogorszą. Będziemy jednak na plusie. Planujemy bowiem restrukturyzację obszarów działania. Do tej pory głównie zajmowaliśmy się ubezpieczeniami kredytów i gwarancjami w obrocie komercyjnym — mówi Jarosław Biernacki.
Teraz KUKE chce położyć większy nacisk na eksport kosztem ubezpieczeń obrotu krajowego.
— Główny cel to rynki zagraniczne i wspieranie polskiego eksportu. Większy udział w działalności będą więc stanowić kredyty eksportowe i gwarancje w obrocie eksportowym — twierdzi szef KUKE.
W ubiegłym i obecnym roku w budżecie przeznaczono dla KUKE po 6,5 mld zł. W ubiegłym roku zostało wykorzystane 40 proc. tej kwoty. W tym roku 43 proc. (dotyczy on m.in. gwarancji dla firmy PHZ Bumar).
Do spółki zgłasza się wiele firm, które chcą odbudowywać Irak. W najbliższych dniach Komitet Polityki Kredytów Eksportowych ma wpisać to państwo, na listę krajów, którym udzielane są gwarancje.
W ubiegłym roku KUKE ubezpieczało obrót eksportowy głównie w Niemczech, następnie w Czechach, Litwie, Wielkiej Brytanii, Rosji i na Węgrzech. Najwyższa szkodowość — 25 proc. — cechuje rynek niemiecki. Mniej szkodowy jest rynek rosyjski — poniżej 10 proc. czy białoruski — 3 proc.