Kulczyk musi pokazać pieniądze

Agnieszka Berger
opublikowano: 29-10-2010, 00:00

Inwestor zapewnia, że zrobi wszystko, żeby na czas skompletować dokumenty. Terminy gonią.

Najbogatszy Polak dostał tydzień na dopięcie kredytów na zakup Enei

Inwestor zapewnia, że zrobi wszystko, żeby na czas skompletować dokumenty. Terminy gonią.

Dariusz Mioduski, prezes Kulczyk Investements, spółki z grupy najbogatszego Polaka, która wczoraj dostała wyłączność w przetargu na większościowy pakiet akcji poznańskiej Enei, jest spokojny o finansowanie transakcji.

— Mieliśmy je zapewnione już wiele tygodni temu — na etapie składania ofert wiążących. Do załatwienia pozostają kwestie techniczne. Trzeba skompletować dokumenty, podpisać umowy i pokryć ogromne koszty związane z uruchomieniem finansowania. Do 3 listopada jest bardzo mało czasu, ale zrobimy wszystko, żeby zdążyć w wyznaczonym terminie — deklaruje Dariusz Mioduski.

Nieoficjalnie wiadomo, że transakcja zakupu Enei, której całkowita wartość sięgnie 11 mld zł — z czego około połowy zainkasuje skarb państwa za większościowy pakiet akcji — będzie w znacznym stopniu finansowana długiem. W kredytowaniu zakupu mają uczestniczyć cztery banki, wśród których jest Goldman Sachs. Kapitał własny wyłoży Jan Kulczyk i fundusz HVB Capital Partners należący do grupy Unicredit.

Wóz albo przewóz

Jak poinformowało we wczorajszym komunikacie Ministerstwo Skarbu Państwa, jeśli do 3 listopada nie zakończą się wyłączne negocjacje z grupą Jana Kulczyka, do gry wróci drugi kandydat do zakupu Enei — francuski koncern GDF Suez. De facto negocjacji już nie będzie, bo projekt umowy, na podstawie którego resort wybrał wczoraj inwestora dla spółki z Poznania, jest gotowy od środy. Z nieoficjalnych informacji "Pulsu Biznesu" wynika, że za jedną akcję Enei inwestor zaoferował 24-25 zł. Zobowiązał się też, pod groźbą kar umownych, do wybudowania bloku o mocy 800 MW w należącej do giełdowej grupy Elektrowni Kozienice.

— To tylko jeden z projektów, które zamierzamy zrealizować. Chcemy kontynuować również inwestycję przygotowywaną w gminie Pelplin. Pieniędzy wystarczy na oba przedsięwzięcia i zakup Enei — zapewnia Dariusz Mioduski.

W finansowaniu inwestycji z pewnością pomoże grupie Kulczyka sama Enea, która wciąż ma na koncie gotówkę z emisji akcji przeprowadzonej przed dwoma laty. Poznańska firma ma być, według deklaracji szefa Kulczyk Investments, centrum pierwszej grupy energetycznej należącej do prywatnego polskiego inwestora. To za jej pośrednictwem mają być realizowane wszystkie projekty rozwojowe.

Czysta formalność

Jeśli do 3 listopada inwestor zdąży pokazać pieniądze na Eneę, od ogłoszenia wezwania, które ma objąć 100 proc. akcji giełdowej spółki, będzie go dzieliła już tylko decyzja Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Z informacji "PB" wynika, że grupa Jana Kulczyka wystąpiła do regulatora już około dwóch tygodni temu. Formalnie procedura w UOKiK może potrwać nawet dwa miesiące, jednak w przypadku tego inwestora będzie to czysta formalność (grupa Kulczyka nie ma na razie znaczących aktywów energetycznych), więc można się jej spodziewać wcześniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu