Kulczyk: zrobię wszystko, by stawić się przed komisją śledczą

14-11-2004, 19:32

Jan Kulczyk zadeklarował, że zrobi wszystko, by stawić się przed komisją śledczą ds. PKN Orlen. W programie "Summa zdarzeń" nadawanym w niedzielę w Programie I TVP powiedział też, że do spotkania z Romanem Giertychem (LPR) doszło z inicjatywy posła.

Mówiąc o woli stawienia się przed komisją, powiedział: "To jest w moim interesie, bym mógł mieć szansę powiedzieć prawdę".

Kulczyk nie chciał zdradzać szczegółów dotyczących stanu zdrowia. Powiedział jedynie, że trafił do londyńskiego szpitala w drodze z USA do Polski, ponieważ źle się poczuł, prawie zemdlał. Poinformował, że już w klinice miał robioną koronografię - badanie drożności żył. Kulczyk przyznał, że lekarze odradzają mu wyjazd do Polski, ale - jak dodał - zaryzykuje.

Biznesmen podkreślił, że chce wrócić do Polski. "Mamy w Polsce demokrację, tylko niektórzy chcą ją spaczyć, ale ja się absolutnie nie boję polskiej demokracji, nie boję się polskich urzędów, wręcz przeciwnie" - dodał.

Mówiąc o spotkaniu z Romanem Giertychem (LPR) na Jasnej Górze, Kulczyk powiedział, doszło do niego z inicjatywy lidera LPR. Dodał, że poseł chciał od niego dokumenty kompromitujące prezydenta. "Z kontekstu wynikało, że jeżeli dostarczę dokumenty, które kompromitują prezydenta, to ja się mogę czuć bezpiecznie, bo postępowanie przed komisją właściwie mnie nie dotyczy" - relacjonował. Kulczyk podkreślił, że to o czym rozmawiali podczas 3-godzinnej rozmowy oraz informację, czy ma jakieś świadectwo tego spotkania - przekaże komisji. Poinformował, że informacje dotyczące spotkania przekazał już do prokuratury częstochowskiej.

9 listopada pełnomocnik Kulczyka, prof. Jan Widacki, złożył w Prokuraturze Okręgowej w Częstochowie zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez posła Romana Giertycha, polegającego na próbie wywierania nacisku na Jana Kulczyka, mającego na celu wywarcie wpływu na treść zeznań składanych przez Jana Kulczyka przed komisją śledczą.

"Początkowo nie wierzyłem, że to może być prawda, że poseł - osoba, która chce być sumieniem narodu, składa takie propozycje w najbardziej świętym miejscu w Polsce" - mówił. Powiedział też, że nie powiedział o spotkaniu prezydentowi, bo - jak to ujął - nie wierzył, że to może być realna groźba. Dodał, że nie dostarczył Giertychowi żadnych dokumentów.

Pytany jak się rozstali po spotkaniu z posłem odparł: "Giertych nałożył czapkę, ciemne okulary wyszedł i powiedział +chyba mnie nikt nie pozna+".

Giertych utrzymuje, że do spotkania z Kulczykiem doszło z inicjatywy biznesmena. Polityk LPR relacjonował, że pod koniec sierpnia na Jasnej Górze jeden z ojców paulinów poinformował go, że ktoś od Kulczyka chce przekazać mu dokumenty na temat PKN Orlen. "Chcieli to zrobić osobiście i pytali, czy ja miałbym czas się spotkać. Gdy byłem następnym razem w Częstochowie, wyznaczyłem spotkanie na godz. 12, po mszy. I mnie, i Kulczyka przyprowadził paulin. Rozmawialiśmy na temat sytuacji w PKN Orlen, ale żadnych dokumentów Kulczyk mi nie przekazał" - powiedział poseł.

Odnosząc się do spotkania w lipcu 2003 roku z rosyjskim szpiegiem Władimirem Ałganowem, Kulczyk powtórzył, że nie znał nazwiska osoby, z którą się spotyka. "Zostało mi to przedstawione jako spotkanie z osobą, która pełni kluczową rolę w energetyce rosyjskiej. Wiedziałem, że spotykam się z wiceministrem, osobą, która może być kluczem do uruchomienia eksportu taniej energii elektrycznej" - mówił.

"Było to pierwsze spotkanie, które miało wyłącznie charakter rozeznania, czy ten kontakt rokuje jakieś nadzieje. Gdybym wiedział, że to jest pan Ałganow, to na spotkanie nie pojechałbym osobiście. Dziś wiem, że zrobiłem błąd i w momencie kiedy pan Ałganow pokazał swoje wizytówki i przeprosił, że nie jest wiceministrem energetyki, tylko szefem doradców wiceministra energetyki, być może powinienem wstać, powiedzieć, że poczułem się źle i wyjść" - mówił Kulczyk.

W notatce oficera Agencji Wywiadu napisano, że w trakcie spotkania Kulczyk przekonywał Ałganowa, iż "ma wszelkie pełnomocnictwa na dalsze prowadzenie z Rosjanami negocjacji w

sprawie sprzedaży" Rafinerii Gdańskiej. Kulczyk "miał przy tym, nie wprost, powoływać się na poparcie prezydenta, używając w rozmowie sformułowania +pierwszy+".

Na pytanie czy Ałganow powiedział, że b. szef Nafty Polskiej Maciej Gierej i b. minister skarbu Wiesław Kaczmarek wzięli łapówkę, Kulczyk odpowiedział: "ani nie powiedział tego Ałganow, ani ja tego nie powiedziałem, że Ałganow tak powiedział". Informacje o łapówce zawiera jedna z notatek Siemiątkowskiego, która jest w dyspozycji komisji śledczej.

Pytany skąd w notatkach wzięła się informacja o łapówkach wziętych przez Giereja i Kaczmarka, Kulczyk odpowiedział, że on nie sporządzał tych notatek. "Być może powiedzenie tego w kontekście, że minister Kaczmarek podjął decyzję, a Nafta Polska

proponowała to rozwiązanie, by Rafinerię Gdańską kupił Łukoil wspólnie z Rotch Energy i takie były dokumenty. W związku z tym, to tak się może kojarzyć, ale to expressis verbis nie zostało nigdzie powiedziane" - powiedział Kulczyk.

Zdaniem Kulczyka notatka wskazująca, m.in. na kontakty Kulczyka z lobbystą Markiem Dochnalem "nie ma ani jednego punktu prawdziwego. Nie znam pana Dochnala" - mówił Kulczyk.

Siemiątkowski sporządził notatkę po spotkaniu z Kulczykiem w lipcu ub.r. Dotyczy ona spotkania w Wiedniu Kulczyka z b. szpiegiem rosyjskim Władimirem Ałganowem. Notatka, odtajniona 21 października, zawiera m.in. informacje, że Ałganow wyrażał pretensje, iż Rosjanie - mimo uzgodnień - nie przejęli Rafinerii Gdańskiej, oraz o łapówce jaką mieli dostać b. minister skarbu Wiesław Kaczmarek i b. szef Nafty Polskiej Maciej Gierej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Kulczyk: zrobię wszystko, by stawić się przed komisją śledczą