Dyrektorzy, którzy napisali raport o nieprawidłowościach, do jakich — ich zdaniem — dochodziło w resorcie finansów, już nie pracują w ministerstwie. W poniedziałek wypowiedzenie odebrał Maciej Żukowski, szef departamentu podatków dochodowych, ostatni z listy proskrypcyjnej. Wcześniej z posadami pożegnali się: Marcin Kopczyk, dyrektor w departamencie nadzoru nad kontrolami w Krajowej Administracji Skarbowej, Wojciech Śliż, dyrektor departamentu podatku VAT, oraz Błażej Kuźniacki, zastępca dyrektora departamentu podatków dochodowych. Ministerstwo w ciągu miesiąca straciło grupę kluczowych pracowników, którzy w dużym stopniu przyczynili się do sukcesu związanego z zawężeniem luki VAT, walką z karuzelami podatkowymi i innymi nadużyciami.

Decyzję o zwolnieniach podpisał Tadeusz Kościński, nowy minister finansów, zaufany premiera Mateusza Morawieckiego. Zrobił to, choć dymisje i atmosfera, jaka im towarzyszy, niezwykle utrudniają mu pracę i realizację zadań — jest homo novum w świecie podatków, a grupa zwolnionych dyrektorów miała stanowić dla niego ważne zaplecze merytoryczne. Na domiar złego z MF odejdzie (bez związku z raportem) kolejny fachowiec. Według niepotwierdzonych informacji w piątek z pracy zrezygnowała Joanna Pietrasik, dyrektor departamentu cen transferowych i wycen, która do resortu przyszła z PwC w 2017 r.
Raport, donos, notatka
Czwórka zwolnionych dyrektorów pod koniec października napisała raport, a właściwie notatkę — dwustronicowy dokument, składający się z dwóch części. W pierwszej wskazują na przestępczą działalność na rynku paliwowym w latach 2013-16 osób związanych w przeszłości z WSI, UOP, BOR i ABW oraz powiązanych z mafią pruszkowską i byłym rosyjskim wojskowym. Grupa miała korzystać z ochrony ekswiceministra spraw wewnętrznych, byłego wysokiego oficera policji, dwóch znanych profesorów i byłego zastępcy naczelnika jednego z urzędów skarbowych. Druga część raportu dotyczy zaniechań wysokich urzędników KAS w zakresie rozpracowywania przestępczej grupy oraz sabotowania działań wobec karuzel VAT i prac nad regulacjami HNWI (opodatkowanie najbogatszych osób, lokujących pieniądze za granicą). Podpisany przez autorów dokument trafił na biurko ministra finansów i miał też zostać przekazany premierowi Mateuszowi Morawieckiemu.
Przez tydzień w sprawie nie działo się nic. 9 listopada w serwisie wpolityce.pl ukazał się krótki tekst „Mafia VAT kontratakuje”, ostrzegający, że po rynku krąży raport, którego celem jest zdyskredytowanie urzędników o wielkich zasługach dla państwa na niwie ścigania przestępczości podatkowej. Potem posypały się informacje medialne o „donosie” w Ministerstwie Finansów przygotowanym przez grupę dyrektorów, a wymierzonym w nowe kierownictwo KAS. Resort odciął się od autorów raportu, określając zawarte w nim tezy jako nieprawdziwe. „Materiał rozpowszechniany wśród dziennikarzy zawiera nieprawdziwe informacje dot. funkcjonowania KAS” — stwierdza ministerstwo.
Podobnie zareagowała kancelaria premiera. Resort złożył doniesienia do prokuratury na część autorów raportu lub osoby z nim powiązane. „Donos” powstał częściowo na podstawie informacji przekazanych przez oficera operacyjnego, pracującego w jednym z dużych urzędów kontroli skarbowej — Piotra K. (warto dodać, że Piotr Dziedzic, wiceszef KAS, ujawnił nazwisko agenta podczas spotkania ze związkowcami, argumentując, że znajduje się ono w raporcie, który wyciekł do mediów). Zawiadomienie dotyczy ujawnienia osobom nieuprawnionym szczegółów dotyczących prowadzonych postępowań. Prawnik wynajęty przez resort przedstawił dyrektorom do podpisania pismo z przeprosinami za naruszenie dóbr osobistych pracowników KAS wymienionych/pomówionych w raporcie oraz wycofanie się z tez postawionych w notatce. Alternatywną opcją była dymisja. Maciej Żukowski nie wyparł się treści dokumentu, ale przeprosił szefów KAS za naruszenie dobrego imienia, do jakiego doszło wskutek przecieku do mediów.
Polowanie na czarownice
Sprawa przecieku jest o tyle ciekawa, że jak wynika z naszych informacji, nie zostało wszczęte dochodzenie, kto przekazał dziennikarzom raport. Kontrowersji w aferze z „donosem” jest więcej. Po pierwsze — trudno mówić o donosie, gdyż zgodnie z definicją jest to informacja przekazana niejawnie, anonimowo. Autorzy raportu dokładnie podali datę powstania notatki, nazwisko osoby, która ją spisała, a wszyscy podpisali się pod zawartą w nim treścią. Zaskakujący jest fakt, jak szybko resort stwierdził, że tezy raportu są nieprawdziwe. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że zostały zweryfikowane — dlatego ministerstwo podjęło takie działania. Pytanie, dlaczego w zawiadomieniu do prokuratury przeciwko Piotrowi K. jest mowa o przekazaniu danych operacyjnych, skoro informacje zawarte w raporcie okazały się nieprawdziwe. Większość nazwisk z grupy przestępczej wskazanej w raporcie od co najmniej 2014 r. jest wymieniana w publikacjach prasowych. Są to osoby związane z łańcuszkiem spółek paliwowych, podejrzewanych przez służby i dziennikarzy o podatkowe nadużycia. Nie są to tajne dane, gdyż sporą część powiązań można znaleźć w KRS.
Last but not least, autorzy raportu to do niedawna resortowe „złote dzieci”, którymi fiskus chętnie się chwalił, pokazywał w mediach i obsadzał w panelach dyskusyjnych. Nie była to kwestia zwykłego PR i marketingu. Ministerstwo było autentycznie dumne z ich osiągnięć. Marcin Kopczyk ze swoimi ludźmi opracował algorytm do wykrywania karuzel VAT. Wojciech Śliż przygotował i nadzorował wdrożenie mechanizmu split payment. Maciej Żukowski jest autorem m.in. innovation box, czyli systemu ulg z tytułu wdrażanych innowacji, a Błażej Kuźniacki zajmował się kwestią optymalizacji podatkowych, opracował schemat HNWI (high-net-worth individuals), przeciwdziałający ucieczce przed polskim fiskusem najbogatszych podatników. Cała czwórka odpowiada za zapełnienie publicznej kasy miliardami złotych. Mocno przysłużyli się też, kiedy trzeba było szukać pieniędzy na Nową Piątkę, czyli zestaw rozmaitych benefitów obiecanych podczas zimowej konwencji PiS na początku roku. Wyrazem uznania dla ich pracy były miejsca w radach nadzorczych spółek skarbu państwa, do których niektórzy z nich zostali delegowani.
Resortowe złote dzieci
Większość dyrektorów ściągnął do resortu Mateusz Morawiecki, w czasach kiedy był ministrem finansów. Byli to ludzie bez administracyjnego sznytu, ale z biznesowym „backgroundem”. Wojciech Śliż lata przepracował w PwC, Maciej Żukowski odpowiadał za sprawy podatkowe w Telekomunikacji Polskiej, Banku Millennium i PGE Obrót. Błażej Kuźniacki to młody naukowiec, specjalista od podatków międzynarodowych. W nowym rządzie mieli stanowić zaplecze merytoryczne Tadeusza Kościńskiego, ministra finansów.
Szef fiskusa jest zaufanym premiera i jego wieloletnim współpracownikiem, ale nie zna się na sprawach podatkowych. Czystki przeprowadzone po przecieku raportu do mediów pozbawiły go kluczowych pracowników, których będzie bardzo potrzebował, żeby rząd mógł spełnić wyborcze obietnice. Według naszych informacji „premier jest wściekły” w związku ze sprawą raportu, który wypłynął w momencie, gdy resort finansów przeżywał potężny kryzys wizerunkowy w związku ze sprawą Mariana Banasia, byłego szefa KAS, oraz informacjami o powiązaniach dwóch byłych dyrektorów resortu z mafią paliwową. W resorcie finansów, ale też na rynku sprawa raportu budzi kontrowersje i prowokuje pytania.
— Według jednej narracji mamy do czynienia z działaniami służb, które chcą zdyskredytować sygnalistów, żeby przykryć niewygodne fakty. Według drugiej — kierownictwo KAS jest bez zarzutu, a raport jest elementem typowych rozgrywek korporacyjnych „pod nowego szefa”, zaś jego autorzy to donosiciele — mówi anonimowo przedstawiciel resortu finansów.