Kulisy napaści na szefa KNF

Piotr Nisztor
opublikowano: 2014-05-14 00:00

Urzędnicy komisji dostali policyjną ochronę. Policja ani prokuratura nie mają pojęcia, kto i dlaczego miesiąc temu brutalnie pobił wiceprezesa.

16 kwietnia około godz. 18.30 Wojciech Kwaśniak, wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), zaparkował skodę superb pod mieszkaniem. Gdy wysiadł z samochodu, został zaatakowany przez zamaskowanego mężczyznę. Napastnik wielokrotnie uderzył go metalową rurką w głowę, ręce i plecy. Po kilkanastu sekundach uciekł, nic nie zabierając, co sugeruje, że nie był to atak na tle rabunkowym.

W POSZUKIWANIU MOTYWU: Wojciech Kwaśniak jako wiceszef KNF zajmuje się bezpośrednio
 m.in. sektorem bankowym, a także systemem Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych.
 Prokuratura i policja badają, czy podejmowane przez niego decyzje mogły być powodem
 brutalnego pobicia. [FOT. TP]
W POSZUKIWANIU MOTYWU: Wojciech Kwaśniak jako wiceszef KNF zajmuje się bezpośrednio m.in. sektorem bankowym, a także systemem Spółdzielczych Kas Oszczędnościowo-Kredytowych. Prokuratura i policja badają, czy podejmowane przez niego decyzje mogły być powodem brutalnego pobicia. [FOT. TP]
None
None

— Materiał dowodowy nie wskazuje również, że było to usiłowanie zabójstwa. Motyw napaści jest obecnie nieustalony — mówi Przemysław Nowak z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Twierdzi, że badane są różne hipotezy, nawet te, które wydają się mało prawdopodobne. Wiele z nich łączy się z pracą wiceszefa KNF, który w ostatnim czasie zasłynął z licznych kar i decyzji nakładanych na nadzorowane podmioty. Zdarzenie badają Prokuratura Rejonowa Warszawa- -Mokotów oraz wydział terrorukryminalnego i zabójstw Komendy Stołecznej Policji (KSP).

Nieznany motyw

Trwają poszukiwania mężczyzny, który zaatakował Wojciecha Kwaśniaka. Sprawa jest jednak utrudniona, bo w okolicy nie ma zamontowanych kamer. Obecnie przesłuchiwane są osoby z najbliższego sąsiedztwa wiceszefa KNF. Śledczy liczą, że przełomem okaże się analiza numerów telefonów komórkowych, które w czasie napaści logowały się w miejscu zdarzenia. Pomóc w ujęciu sprawcy ma również monitoring. Następnego dnia po pobiciu policjanci prowadzący śledztwo zabezpieczyli nagrania z kamer znajdujących się wokół siedziby KNF. Chodzi o sprawdzenie, czy ktoś nie śledził Wojciecha Kwaśniaka w dniu napaści i w dniach poprzedzających zdarzenie. Śledczy podejrzewają, że obserwowano go wcześniej. Powód?

— Z reguły wiceszef KNF wychodził z biura między godz. 19 a 20, a w dniu, gdy został pobity, wyszedł z pracy wcześniej — mówi nasz rozmówca z KNF.

Wiceszef komisji został pobity bardzo dotkliwie. Już w dniu zdarzenia przeszedł operację. Obrażenia okazały się na tyle poważne, że ze szpitala nie wyszedł nawet na święta wielkanocne.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że Wojciech Kwaśniak może wrócić do pracy najwcześniej na przełomie czerwca i lipca. — Jednak stara się pracować już teraz. Nawet podczas pobytu w szpitalu przywożono mu część dokumentów — mówi nasz informator.

Urzędnicy z ochroną

Sprawa traktowana jest bardzo poważnie. Od niemal miesiąca po dwóch policjantów ze specjalnego wydziału Komendy Stołecznej Policji strzeże trzech szefów KNF. Przewodniczącemu Andrzejowi Jakubiakowi oraz jego zastępcom: Lesławowi Gajkowi i Wojciechowi Kwaśniakowi, ochroniarze towarzyszą niemal cały czas — podczas spotkań, poruszania się po mieście, w drodze do domu. Wszystko objęte jest tajemnicą, dlatego zarówno KNF, jak i policja pytane o przyznanie ochrony kierownictwu KNF nabierają wody w usta.

— Nie komentujemy sprawy — ucina Maciej Krzysztoszek z biura prasowego KNF. Podobnie odpowiada Mateusz Mrozek, rzecznik KSP. Z nieoficjalnych informacji „PB” wynika, że o ochronę wystąpiło kierownictwo komisji, obawiając się o swoje bezpieczeństwo.