Kultowy wóz ma swoją legendę

Marcin Bołtryk
10-06-2002, 00:00

Nie ma jednoznacznej definicji samochodu klasycznego. Nie ma również planu czy instrukcji, której przestrzeganie pozwoli wyprodukować auto z duszą. Trudno też odpowiedzieć na pytanie, dlaczego jedne samochody przechodzą do historii i stają się legendą a inne nie. Nie decyduje o tym cena, wyposażenie czy osiągi, lecz sprytna mieszanka tych wartości z odrobiną sławy i tajemnicy jednocześnie. Czasami automobilowa dusza to po prostu bezawaryjność i trwałość, innym razem lekkie i przyjemne prowadzenie albo warkot silnika o potężnej mocy. Bywa, że o powstaniu kultu decydują krwawe zdarzenia, w których auto brało udział.

Auto aktor

W tworzeniu legendy i kultu samochodu bardzo często pomagają producenci filmowi i reżyserzy. Historia motoryzacji zna wiele przykładów wykreowania modelu samochodu przez wykorzystanie go w filmie. Było tak m.in. z Dodge’em Challengerem — głównym rekwizytem w jednym z pierwszych filmów drogi pt. „Znikający punkt”. Legendarny Ford Mustang poprawił notowania dzięki filmowi „Bullit”. Nawet samochody, które okazywały się totalnymi rynkowymi klapami, przechodziły do historii dzięki reżyserom. Było tak z produktem firmy DMC — DeLoreanem DMC-12. Gdyby Steven Spielberg nie wykorzystał tego modelu w charakterze wehikułu czasu w „Powrocie do przyszłości”, auto odeszłoby w zapomnienie.

Od lat filmowe historie o superagencie wyznaczają kierunki powstawania kultów samochodowych. James Bond podróżował m.in. Astonem Martinem, Lotusem i BMW.

Związek filmu z samochodem jest tyle trwały, co dwustronny. Czasami to filmowcy kreują auta, innym razem to auta podnoszą prestiż filmu. Stało się tak z filmem „Herbie” opowiadającym historię myślącego VW garbusa. Auto miało już swoją legendę, gdy autorzy filmu zdecydowali się „zatrudnić” je przy produkcji.

Fani i wojny

Inną grupą nadającą charakter samochodom są ich użytkownicy. Tworzą oni legendy o ukochanych wozach i właśnie nimi motywują sens i podstawę istnienia kultu.

Warto zaznaczyć, że istnienie fanklubu nie jest dla modelu gwarancją chlubnego przejścia do historii. Np. Fiat 126p ma w Holandii swój fanklub. Jednak czy jest to samochód kultowy? Z pewnością przeszedł do historii — ale z zupełnie innych, nie mających wiele wspólnego z chlubą, powodów.

Niejednokrotnie legenda samochodu jest po prostu zmyślona przez zakochanego użytkownika. Innym razem jakieś zdarzenie — odpowiednio ubarwione — urasta do rangi legendy.

Na popularność i ponadczasowość auta wpływ mają również wojny — głównie światowe. To właśnie dzięki II wojnie światowej narodziła się legenda Jeepa Wranglera zbudowanego w oparciu o militarnego Willisa. Podobne okoliczności towarzyszą rodzącemu się kultowi Hammera — tym razem chodzi o operację „Pustynna burza”. Nie bez znaczenia dla kultu Porsche ma fakt, że to właśnie w aucie tej marki zginął buntownik wszech czasów — James Dean.

Wszystkie samochody kultowe mają jedną wspólną cechę. Powstały przynajmniej 25 lat temu. Dopiero dzieci decydują o tym, czy samochody rodziców przejdą do historii jako auta z duszą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kultowy wóz ma swoją legendę