Kupcy są na bank, tylko podaży brak

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 2009-03-12 00:00

Czy będzie sezonowa wyprzedaż banków? Na razie brakuje sprzedających. Wśród potencjalnych kupców są PZU, PKO BP i Getin.

Po nacjonalizacji zachodnich banków zmalała potrzeba sprzedaży aktywów w naszym kraju

Czy będzie sezonowa wyprzedaż banków? Na razie brakuje sprzedających. Wśród potencjalnych kupców są PZU, PKO BP i Getin.

Żaden bank w Polsce nie był tak często sprzedawany jak Citibank Handlowy. Pod młotek miał zostać wystawiony już kilka lat temu. Równie często licytowany jest BZ WBK. Szczególnie ostatnio, gdy AIB, jego irlandzki właściciel, wpadł w tarapaty finansowe. Na krótkiej liście banków, które mogą trafić na sprzedaż, są jeszcze: BRE Bank, ING Bank Śląski, Millennium i Pekao. Problem w tym, że z ofertami sprzedaży polskich banków jest jak z Yeti: wszyscy słyszeli, nie widział nikt.

— Jeśli one rzeczywiście są, to my nie mamy szczęścia, bo do nas nikt z taką ofertą się nie zwrócił — tak spekulacje o rzekomych przejęciach kwituje Jacek Chwedoruk, prezes polskiego oddziału Rothschilda, który prowadzi fuzje i przejęcia w naszej części Europy.

Na rynku, poza dawno już ogłoszonym przetargiem na AIG, nie słychać o potencjalnych sprzedających.

— Od kiedy rządy zachodnie znacjonalizowały banki, presja na sprzedaż zagranicznych aktywów znacznie spadła — twierdzi Krzysztof Kalicki, prezes Deutsche Bank Polska.

Dokapitalizowane, zasilone w kredyty i rządowe gwarancje grupy finansowe nie mają powodu, żeby spieniężać polskie aktywa, które ani nie przynoszą strat, ani nie wymagają wielkiego finansowania.

— BZ WBK jest dobrze skapitalizowany, ma dobrze zbilansowane depozyty. Podobnie Handlowy. Inaczej jest w BRE Banku, który korzysta z pożyczek od właściciela. Poziom finansowania od spółki matki w bilansach Commerzbanku, którego portfel kredytowy wynosi setki miliardów euro, nie ma jednak większego znaczenia — mówi Jacek Chwedoruk.

Mały bank sprzedam

Trochę inaczej jest z małymi bankami, które nie zdążyły rozwinąć skrzydeł, zbudować sieci oddziałów i zająć silniejszej pozycji na rynku. Tu właściciele byliby skłonni sprzedać cały biznes. Czy znalazłby się na niego kupiec?

— Może być problem. Przykład węgierskiego OTP, który próbował sprzedać swoje banki w Serbii i na Słowacji, pokazuje, że nie ma chętnych do inwestowania w niewielkie banki, bez znaczącej pozycji rynkowej, których rozwój wymaga dużo czasu i nakładów —uważa Jacek Chwedoruk.

W drugiej i trzeciej dziesiątce polskich banków pewnie dałoby się znaleźć takie, które właściciele sprzedaliby bez większego żalu. Krzysztof Kalicki uważa, że raczej trudno oczekiwać, by któryś z dużych zagranicznych graczy skusił się na takie oferty. Tomasz Pasiewicz z Saski Partners uważa, że inwestorów zainteresowanych Polską jest sporo: cała grupa francuskich banków obecnych na naszym rynku, jednak w skali poniżej ich ambicji, czy hiszpańskich, których w ogóle prawie u nas nie ma.

Tasowanie w regionie

Niewielkie banki raczej jednak ich nie zainteresują. Mogą one być natomiast atrakcyjne dla polskich grup kapitałowych jako uzupełnienie prowadzonej działalności.

— Jako konsolidatorzy mogą wystąpić PZU, choć raczej tylko w sektorze ubezpieczeniowym, oraz PKO BP i Getin — mówi Jacek Chwedoruk.

Jego zdaniem, grupa Leszka Czarneckiego, wbrew obiegowym opiniom, jest nieźle skapitalizowana, a w razie czego może sięgnąć do kieszeni głównego akcjonariusza. Do potencjalnych obiektów przejęć zalicza wszystkie banki od szóstego miejsca w dół.

— Sądzę, że Getin jest w stanie przejąć każdy bank o porównywalnej wielkości — mówi Jacek Chwedoruk.

Do zmian właścicielskich w Polsce może dojść wskutek przetasowań za granicą: fuzji oraz tworzenia wspólnych platform kapitałowych.

— Osiem dużych grup finansowych zaangażowało się w naszej części Europy. Niektóre chętnie wyszłyby z inwestycji na Ukrainie czy w Rosji, ale dzisiaj nikt tych banków nie kupi. Jeśli już, to w pakiecie, razem np. z Polską — mówi Jacek Chwedoruk.

Eugeniusz

Twaróg