Kupowaliśmy małe OFE, teraz chcemy większe

Paulina Sztajnert
27-07-2004, 00:00

OFE Pekao chce trzykrotnie zwiększyć swój udział w rynku. Powoli typuje listę celów i przekonuje do niej akcjonariuszy.

Najbardziej doświadczone w konsolidacyjnych rozgrywkach Powszechne Towarzystwo Emerytalne Pioneer Pekao ma ochotę przypomnieć sobie, jak to się robi. Ma już na koncie przejęcie OFE: Epoka, Rodzina i Pioneer. I w swych pomysłach cieszy się poparciem akcjonariuszy — banku Pekao oraz Pioneer Global Asset Management.

— Chcielibyśmy potroić liczbę członków. PTE banku Pekao mogłoby mieć taki udział w rynku, jak jego polski właściciel w detalicznym sektorze bankowym — mówi Tomasz Bańkowski, prezes Pioneer Pekao PTE.

Obecnie OFE Pekao ma 1,6 proc. rynku. Z kolei udział banku Pekao na przykład w rynku kont sięga aż 15,3 proc.

Bieg z przeszkodami...

Zwiększenie stanu posiadania w emerytalnym biznesie nie jest jednak łatwe. Największą przeszkodą jest trudna wycena.

— Powodem jest nie zakończona regulacja prawna funkcjonowania OFE. Rozwiązania ustawowe funduszy typu B (o mniej agresywnej polityce inwestycyjnej od OFE, do których przystąpić będą miały prawo osoby tuż przed emeryturą) są opóźnione. Po drugie, nie wiadomo, czym będą zakłady emerytalne, które mają wypłacać świadczenia. Czy będzie to dodatkowa możliwość zwiększania rentowności dla PTE, czy (i w jakim stopniu) przejdzie to w ręce państwa, czyli ZUS? Trzecią sprawą blokującą połączeniowy proces jest problem rozliczeń zaległych należności ZUS wobec OFE — wylicza prezes.

Jego zdaniem, uporządkowanie tych kwestii zajmie jeszcze co najmniej trzy lata. Po tym czasie konsolidacyjna karuzela powinna ruszyć pełna parą. A wtedy, jak twierdzi prezes, zostanie na rynku sześć, góra dziewięć funduszy.

... ale do celu

Mimo iż nie wszystkie karty są już odkryte, PTE mocno rozgląda się po rynku. A otwartych funduszy emerytalnych do przejęcia wbrew pozorom nie brakuje.

— Jest na rynku kilka podmiotów, które sygnalizują chęć konsolidacji — mówi Tomasz Bańkowski.

Według niego, są to PTE, które nie należą do Izby Gospodarczej Towarzystw Emerytalnych i które mają niskie kapitały.

Pierwszy warunek spełniają fundusze: Credit Suisse Life & Pension, Dom, Kredyt Banku, Polsat czy Skarbiec-Emerytura. Drugi natomiast Ergo Hestia, ING NN, Pocztylion, PZU oraz znów Polsat i Kredyt Banku. Nie wszystkie z nich jednak to łakome kąski. Podobnie jak nie wszystkie są na sprzedaż.

— Atrakcyjnym nie jest akwizycja najmniejszych na rynku funduszy, czyli to, co robiliśmy do tej pory. Przedmiotem pożądania powinny być OFE, ktorych przyłączenie da jednorazowo udział w rynku od 6 do 8 proc. I jeśli zdarzy się taka okazja, to podejmiemy rękawicę — i to bez ostatecznych regulacji prawnych — mówi szef OFE Pekao.

Najważniejszą kartą przetargową jest jednak cena.

— Poziom 500-600 zł za aktywny rachunek jest do zaakceptowania, zapewnia odpowiedni zwrot z inwestycji. Mniejsze fundusze będą poniżej tej ceny z powodu kosztów konsolidacji i jakości pozyskanych rachunków, a duże ze względu na degresywną stawkę opłaty za zarządzanie — wyjaśnia.

Na razie jednak Pioneer próbuje przekonać akcjonariuszy, by potrząsnęli sakiewką. Zanim to się uda, funduszowi pozostaje wzrost organiczny. Pomocny okaże się polski akcjonariusz — Pekao.

— Rocznie pozyskujemy tą drogą kilka tysięcy klientów, ale naszym celem jest co najmniej podwojenie tej liczby — podsumowuje Tomasz Bańkowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paulina Sztajnert

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kupowaliśmy małe OFE, teraz chcemy większe