„Kupuj” to zła rada na bessę

Marek Wierciszewski
opublikowano: 2011-12-15 00:00

Kapryśna w tym roku koniunktura giełdowa wywiodła w pole ogromną większość analityków giełdowych

Specjaliści z biur maklerskich analizujący spółki notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w większości przewidywali kontynuację trwającej od 2009 r. hossy. Tych, którzy spodziewali się spadków, nie mówiąc już o rynkowym załamaniu, można było policzyć na palcach jednej ręki. O najlepszych rekomendacjach napiszemy już wkrótce.

Dziś bierzemy pod lupę te, które — z perspektywy czasu — okazały się najbardziej nietrafne. Konkurencja do tytułu najbardziej przestrzelonej rekomendacji była ogromna. W wielu przypadkach obecne notowania rekomendowanych spółek znajdują się ponad 70 proc. poniżej dokonanych przez analityków wycen. Niektórzy analitycy zalecenie kupna najgorzej spisujących się w tym roku spółek konsekwentnie utrzymywali jeszcze od 2010 r.

Dlatego drugi rok z kolei zaznaczyli swoją obecność w tym zestawieniu. Wielu pomyłki zaliczyło w ostatnich miesiącach nie raz, ale dwu-, trzy- albo nawet czterokrotnie. Liczne błędy specjalistów z krajowych biur maklerskich potwierdzają tylko, z jak trudnym zadaniem zmagali się w tym roku. Postrzeganie i ocena perspektyw giełdowych spółek w mijającym roku zmieniły się diametralnie. Z krachami mieliśmy do czynienia na rynkach surowców (maj), akcji (sierpień) oraz złota (wrzesień).

Na początku roku trudno to było przewidzieć. Prognozy poprawy koniunktury w drugiej połowie roku wydawane były przez instytucje finansowe jeszcze w II kwartale. W ostatnich miesiącach kapitał zaczął szerokim strumieniem płynąć do USA, opuszczając strefę euro i rynki wschodzące. Frank we wrześniu pobił rekord wobec dolara, by od tego czasu osłabić się aż o 25 proc.

W kraju było równie ciekawie. Notowania na rynku walutowym przypominały przejażdżkę na kolejce górskiej. Akcje z szerokiego rynku zakończyły z kolei dwuletnią hossę, doświadczając od lutowego szczytu bolesnej, 48-procentowej przeceny. To, że niełatwo było przewidzieć zachowanie rynku, potwierdza fakt, że w dzisiejszym zestawieniu znalazła się trzyosobowa reprezentacja autorów najlepszych rekomendacji z zeszłego roku.

Grzechem głównym analityków było niedostrzeżenie zagrożenia rynkowego załamania. Zestawienie składa się z rekomendacji zalecających kupno lub akumulację akcji. Z drugiej strony trzeba przyznać, że zdarzali się specjaliści wystawiający niekorzystne rekomendacje spółkom, które z perspektywy czasu okazały się najbardziej odporne na kryzys i — mimo załamania rynkowego — dały zarobić swoim akcjonariuszom.

Lista 10 najbardziej przestrzelonych rekomendacji mijającego roku powstała po analizie raportów dla 120 spółek z indeksów WIG20, mWIG40 oraz sWIG80. Analizowaliśmy rekomendacje dostępne w serwisie Bloomberg. Lista uwzględnia rekomendacje wydane od początku roku. Horyzont wyceny w wielu przypadkach jeszcze nie minął. Teoretycznie więc jest jeszcze możliwe, że kurs rekomendowanych spółek osiągnie cenę docelową z raportu. Dziś jednak wydaje się to mało prawdopodobne, bo oddalił się od niej zbyt daleko.