Kurczy się grono weteranów GPW

Adam Torchała, Bankier.pl
opublikowano: 10-06-2018, 22:00

Likwidowany Próchnik pożegna się wkrótce z GPW. Przy ul. Książęcej coraz mniej jest spółek pamiętających pierwsze lata rynku

16 kwietnia 1991 r. odbyła się pierwsza sesja na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. W samo południe, w byłym gmachu Komitetu Centralnego, na pożyczonym komputerze notowano akcje pięciu pierwszych polskich spółek giełdowych. Grono to tworzyli Tonsil (producent głośników), Próchnik (producent płaszczy), Krosno (huta szkła), Kable (producent kabli) i Exbud (firma budowlana). Pierwszego dnia złożono 112 zleceń, obroty sięgnęły 2 tys. zł (kwota już po denominacji). Smucili się jedynie akcjonariusze Krosna, pozostałe spółki rosły względem kursu odniesienia.

Pierwsza piątka przetrwała lata 90., w kolejnych zaczęła się jednak wykruszać. W 2002 r. zniknął Exbud, zdjęty z giełdy przez Skanską, w 2005 r. z parkietem pożegnał się zaś Tonsil. Krosno i Kable załapały się jeszcze na końcówkę wielkiej hossy, zniknęły jednak już po giełdowym załamaniu — odpowiednio w 2009 i 2010 r. Najdłużej na GPW trzymał się Próchnik. We wtorek, 5 czerwca 2018 roku, sąd ogłosił jednak upadłość spółki. Giełdowego matuzalema czeka likwidacja.

Upadłość likwidacyjna Próchnika sprawia, że niebawem na GPW nie będzie żadnej spółki pamiętającej pierwszą sesję. Nie oznacza to jednak, że na giełdzie braknie firm — przynajmniej z polskiego punktu widzenia — bardzo leciwych.

Symboliczne piwo

W 1991 r., oprócz pierwszej piątki, zadebiutowały jeszcze cztery inne spółki. Wedla, Swarzędza i Wólczanki na GPW już nie ma, wciąż notowany jest jednak Żywiec. Po zdjęciu z giełdy Próchnika to właśnie Żywcowi przypadnie więc tytuł najstarszej spółki na GPW. Data debiutu browarów to wrzesień 1991 r., czyli pięć miesięcy po pierwszej sesji. Warto jednak przypomnieć, że początkowo handel na GPW odbywał się raz w tygodniu, Żywiec ominął więc jedynie pierwsze 22 sesje. Jest to przy okazji jedna z niewielu spółek, która dywidendy wypłaca nie tylko bardzo regularnie (nieprzerwanie od 2006 r.), ale od dziewięciu lat robi to dwa razy do roku. To, w połączeniu ze wzrostem wartości, jaki w ostatnich latach notuje spółka, sprawiło, że była bardzo lubianą wśród inwestorów dywidendowych. Była, bo obecnie w wolnym obrocie znajduje się ledwie 1,65 proc. walorów.

Rok dwóch cesarzy

Rok 1992 przyniósł kolejne siedem debiutów. Na GPW pojawiły się m.in. Universal i Elektrim, do których przylgnęły łatki „cesarzy giełdy” — Universal to cesarz stary, Elektrim zaś nowy. Wszystko przez gwałtowne ruchy na akcjach i kontrowersje, jakie tym spółkom towarzyszyły. Ani Universalu, ani Elektrimu na GPW już nie ma (choć część mniejszościowych akcjonariuszy Elektrimu wciąż walczy o powrót i wyjaśnienie zamieszania wokół spółki). Podobnie jak trzech innych spółek, które zadebiutowały w 1992 r. — Ireny, Okocimia i Mostostalu Export, który z GPW karnie został wyrzucony w lutym 2016 r.

Na giełdzie wciąż są jednak notowane dwa banki, które pojawiły się na parkiecie w 1992 r. Oba funkcjonują pod innymi nazwami. Chodzi o Bank Inicjatyw Gospodarczych (BIG), który w 2003 r. przekształcił się w Millennium, a także Bank Rozwoju Eksportu (BRE), który w 2013 r. zdecydował, że żegna się ze starą nazwą i przemianował się na mBank.

Długowieczny rocznik ’93

Długowieczne okazały się spółki, które na GPW pojawiły się w 1993 r. Wprawdzie było ich tylko sześć, jednak aż cztery przetrwały do dziś. Z towarzystwa tego wykruszyły się jedynie Polifarb-Cieszyn, który przy akompaniamencie afery dotyczącej ustawiania cen został w 2005 r. zdjęty z giełdy przez SigmaKalon, a także Sokołów, który GPW opuścił rok później, zdjęty z niej przez Duńczyków z Danish Crown. Na giełdzie pozostały jednak debiutujące w tamtym okresie akcje Wielkopolskiego Banku Kredytowego (dziś — po połączeniu z Bankiem Zachodnim — notowane jako BZ WBK), Mostostalu Warszawa, Vistuli oraz Korporacji Gospodarczej Efekt.

Rok 1993 był szczególny także pod innym względem, wówczas bowiem zaczęła się szalonahossa. Najlepiej ówczesny klimat obrazuje wykres WIG-u. Na pierwszej sesji wartość indeksu wynosiła niewiele ponad 1000 pkt., podobną wartość notował on jeszcze w grudniu 1992 r., natomiast w lutym 1994 r. przekroczyła ona 20 000 pkt. Zwyżki dotyczyły w zasadzie wszystkich spółek, których wyceny w ciągu kilku miesięcy ulegały zwielokrotnieniu. Liczby te robią wrażenie, później nastąpiły jednak ostre spadki. Dodatkowo nie można zapominać o galopującej inflacji, która w tamtych czasach niszczyła wartość polskiej waluty.

Dzieci hossy

Hossa miała także inny uboczny efekt — zwiększyła zainteresowanie giełdą. Efekty można było oglądać już w kolejnym roku, o czym najlepiej świadczą pamiętne kolejki po akcje Banku Śląskiego. Wyczekiwany debiut odbył się 25 stycznia 1994 r., liczba chętnych na akcje sięgnęła 820 tys., a papiery na debiucie zanotowały 13,5-krotne przebicie. Do tej pory historia ta uznawana jest za najbardziej spektakularny debiut w historii polskiego rynku kapitałowego.

Bank Śląski na giełdzie wciąż jest obecny — choć już pod szyldem ING — czym uzupełnia matuzalemowe grono. Cały 1994 r. również obfitował jednak w debiuty. Liczba spółek z 22 skoczyła wówczas do 44. Z ówczesnych debiutantów do dziś obecni na GPW są Pierwszy Polsko-Amerykański Bank (później Fortis, obecnie pod szyldem BNP), Indykpol, Mostostal Zabrze, Novita, Prochem, Remak, Dębica, Stalexport czy Rafako. Ledwie kilka dni temu (3 czerwca 2018 r.) z obrotu wykluczona została bankrutująca Alma, która debiutowała na GPW — jeszcze jako KrakChemia — 28 lipca 1994 r. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Torchała, Bankier.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Kurczy się grono weteranów GPW