Komisja Europejska zaproponowała, by pełna liberalizacja usług pocztowych w UE nastąpiła w 2009 r.
Obecnie w pełni otwarty jest rynek przesyłek powyżej 50 g. Planowana na 2009 r. liberalizacja oznacza, że konkurencja pojawi się także w obrocie listami i paczkami poniżej 50 g, stanowiącymi większość przesyłek.
Poczty Belgii, Francji, Grecji, Hiszpanii, Luksemburga, Polski, Włoch, Węgier, Cypru i Malty sprzeciwiają się i chcą wydłużenia czasu liberalizacji. „Za” są poczty Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji, Finlandii i Niemiec. Oficjalnie poczty ze sprzeciwiających się krajów twierdzą, że utrata monopolu pozbawi je środków i zmusi do podwyżki cen, a także ograniczy usługi na terenach wiejskich, w skrajnych przypadkach doprowadzi nawet do zamknięcia najmniej rentownych placówek.
Inicjatywa narodowych poczt Wielkiej Brytanii, Holandii, Szwecji, Finlandii i Niemiec skrócenia okresu pocztowych monopoli wynika z tego, że instytucje te są już w całości lub dużej części sprywatyzowane. Poczty niesprywatyzowane naciskają, by pełną liberalizację przesunąć.
— Dyrektywa pocztowa mówi wyraźnie o styczniu 2009 r. Uwolnienie rynku nie oznacza oczywiście, że kurierzy zaczną hurmem wchodzić w przesyłki powszechne. Firmy kurierskie mają swoje strategie i zazwyczaj zamierzają pozostać w obszarze usług kurierskich. Chociaż są pewne przesłanki pozwalające przypuszczać, że duże koncerny są zainteresowane segmentem B2C — opowiada Aleksander Morozowski, prezes DHL Express.
Dodaje, że prawdziwym zagrożeniem dla Poczty Polskiej nie jest jednak zainteresowanie firm kurierskich klientami indywidualnymi.
— Zapewne pojawią się lokalni operatorzy, którzy zaczną dystrybuować rachunki za gaz, prąd czy nawet listy na terenie dużych miast. Tego rodzaju firmy nie będą zainteresowane obszarami mało zaludnionymi. Wyrwą Poczcie najbardziej łakome kąski rynkowego tortu — podkreśla Aleksander Morozowski.
Warto podkreślić, że dobry interes na usługach pocztowych można zrobić w zasadzie jedynie w dużych aglomeracjach miejskich.
— Występuje duże prawdopodobieństwo, iż po 2009 r. Poczta straci część rynku na rzecz firm, które działają w dostawach np. druków bezadresowych. Konkurencją mogą stać się także małe firmy pocztowe, których koszty stałe będą dużo niższe od tych ponoszonych przez PP, dzięki czemu będą mogli oni oferować niższe ceny — przekonuje Rafał Nawłoka, dyrektor generalny DPD Masterlink.
Na dobrych przykładach
By poczta narodowa mogła stawić czoło konkurencji, a także oferować nowoczesne usługi, musi przejść restrukturyzację.
— Do tego potrzebny jest zarząd biznesowy, a nie polityczny. I czas... Do restrukturyzacji takiego kolosa jak Poczta Polska minimum 4-5 lat. Niemcy zaczynali w 1990 r. Przez 7 lat z deficytowej instytucji zatrudniającej prawie 500 tys. osób stworzyli firmę przynoszącą zyski i inwestującą na świecie. Dziś Deutsche Post jest sprywatyzowana w 65 proc., a ma być w 100 proc. Bo politycy z biznesem nie mają nic wspólnego — mówi Aleksander Morozowski.
Poczta Polska, przez spółkę Pocztex oferuje usługi kurierskie. Jednak jeśli porównać działalność poczt narodowych w innych krajach europejskich z działalnością Poczty Polskiej, okaże się, że udział w rynku ekspresowym w Europie jest najniższy.
Pierwsza jaskółka
Jeśli dotychczasowi klienci „paczkowi” Poczty przechodzili do firm kurierskich, to decydowała o tym jakość serwisu oraz usługi dodatkowe, których Poczta nie jest w stanie oferować. Ale coś za coś. Usługi Poczty były z reguły tańsze i prostsze niż w firmach kurierskich. A te, niezainteresowane usługami masowymi, nie tworzyły uproszczonych serwisów. Ale to się zmienia.
— To najszybciej rosnący obszar przesyłek ekspresowych. Wzrosty szacuje się na blisko 20 proc. rocznie. Zdaliśmy sobie sprawę, że małe firmy i klienci indywidualni potrzebują oferty prostej, dostępnej i zrozumiałej. Stworzyliśmy taki produkt. DHL service point. Usługa opiera się na prostej zasadzie — klient, który znajduje się w centrum handlowym i chce coś wysłać, idzie do punktu i zleca wysyłkę. Punkty zlokalizowane są przy biurach podróży, punktach usługowych czy kawiarenkach internetowych. Zasada jest taka: klient dostarcza przesyłkę, wybiera jedno z gotowych opakowań i wysyła. Cena uzależniona jest od rozmiaru wybranego opakowania i miejsca przeznaczenia. Dla przykładu najmniejsze opakowanie i wysyłka do dowolnego miejsca w Polsce kosztuje 20 zł — wyjaśnia Aleksander Morozowski.