Dawno nie było takich wahań na rynku walutowym, jak wczoraj. Handel rozpoczął się od mocnego uderzenia — euro wzrosło do rekordowo wysokiego poziomu 4,7615 zł, a dolar do 3,7415 zł. Początkowo notowania złotego mogły osłabić wypowiedzi Jerzego Hausnera. Później wicepremier przyszedł z odsieczą polskiej walucie. Częściowo mu się udało. Jednak wieczorem kurs euro znów próbował przebić poziom 4,77 zł.
Po porannym wzroście kursu euro i dolara do złotego odchylenie polskiej waluty od dawnego parytetu znalazło się po jego słabej stronie. I tak słabą atmosferę wokół naszej waluty, wynikającą ze spadku oczekiwań, że nowi członkowie RPP będą chętnie obniżali stopy, oraz z napiętej sytuacji na rynku forinta, pogorszył wicepremier ds. gospodarczych. We wtorek Jerzy Hausner poinformował, że w 2004 r. waloryzacja rent i emerytur będzie przeprowadzona według starych zasad. Ich zmiana miała przynieść budżetowi oszczędności 1,3 mld zł. Wicepremier zapowiedział, że oszczędności trzeba szukać w innym miejscu.
W środę rano rynek zareagował gwałtownym spadkiem polskiej waluty do rekordowego poziomu. W dalszej części sesji złoty zdołał odrobić nieco straty, głównie do euro. Cena wspólnej waluty spadła do 4,7285. Lekko w dół poszedł również dolar. Złoty powrócił minimalnie poniżej parytetu. O godz. 9.30 dolar wyceniany był na 3,7325 zł, a euro na 4,7295 zł (odchylenie - 0,01 proc.). Przed południem notowania euro i dolara znów poszły w górę. Za euro płacono nawet 4,7570 zł. I wtedy nastąpiła werbalna interwencja Hausnera, który po spotkaniu z Komisją Trójstronną zapowiedział, że jest zdeterminowany wprowadzić w życie plan reform. Dodał, że jest pewien poparcia SLD, z kolei rzecznik rządu zapewnił o poparciu premiera.
Po południu inwestorzy czekali na wynik głosowania w Senacie w sprawie powołania trzech członków do RPP. O godz. 15.21 dolar wyceniany był na 3,7540 zł, a euro na 4,7502. Po godzinie 16.00 kurs złotego znów zaczął spadać. Po 17.30 kurs euro przekroczył poziom 4,77 zł. Później złoty znów odrobił część strat. O 18.45 za euro płacono 4,7587 zł.
W pierwszej części środowej sesji wartość euro do dolara spadła z 1,2788 do 1,2650. Po poniedziałkowym rekordzie (1,2898) inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków z długich pozycji we wspólnej walucie. W podjęciu decyzji pomogły im wypowiedzi europejskich polityków zaniepokojonych coraz to wyższym kursem euro.
Na całą sytuację dość spokojnie patrzy za to FED. We wtorek szef amerykańskiego banku centralnego Alan Greenspan podkreślił, że dotychczasowe osłabienie dolara nie wpłynęło na poziom inflacji w USA. Przyznał jednak, że wzrost euro to problem dla europejskich eksporterów. Dodał, że na razie nie zanosi się, by USA miały trudności z finansowaniem deficytu na rachunku obrotów. O godz. 14.38 jedno euro wyceniane było na 1,2663 dolara.