Kurs leci w dół

Zbigniew Kazimierczak
opublikowano: 2004-07-16 00:00

Kurs teleoperatora stracił jedną trzecią wartości, choć w spółce nic się nie dzieje, a większość akcjonariuszy nie uczestniczy w obrocie.

Akcje spółki telekomunikacyjnej SM Media, które w kwietniowej ofercie publicznej sprzedano z redukcją po 75 zł, bez problemu można było w ostatnich dniach kupić nawet poniżej 50 zł.

— Nie rozumiem, skąd ten spadek. W firmie nie dzieje się nic nadzwyczajnego, co uzasadniłoby gwałtowne ruchy kursu — mówi Wojciech Gawęda, twórca i prezes warszawskiej spółki.

Duzi trzymają akcje

Prezes stanowczo zapewnia, że swoich akcji nie sprzedawał na giełdzie i nie zamierza sprzedawać, a rodzina Gawędów kontroluje 68 proc. kapitału. Podobną deklarację, obowiązującą przez rok od debiutu giełdowego, złożyła Naukowa i Akademicka Sieć Komputerowa, mająca 5-proc. pakiet.

— Z tego, co wiem, walorów spółki nie pozbywa się także przynajmniej jeden akcjonariusz mający ponad 4 proc. kapitału oraz dwie osoby prywatne, które obejmowały papiery jeszcze w 2000 r. — zapewnia Wojciech Gawęda.

W sumie poza obrotem giełdowym jest blisko 83 proc. kapitału. Spadek ceny o blisko jedną trzecią może więc być skutkiem działań drobnych inwestorów, wystraszonych pogorszeniem koniunktury rynkowej. Prezes twierdzi jednak, że nie zamierza korzystać z niższej wyceny walorów SM Media, zwiększając zaangażowanie w firmie dzięki transakcjom giełdowym.

— Wystarczy mi to, co mam — mówi Wojciech Gawęda.

Pieniądze leżą na koncie

Z publicznej emisji akcji SM Media pozyskało 7,25 mln zł. Środki te miały zostać przeznaczone na budowę punktów styku z łączami Telekomunikacji Polskiej (TP). Większość tych pieniędzy nadal jednak leży na kontach spółki.

— Z TP współpracuje się bardzo trudno. Procedury są skomplikowane i wszystko rozwleka się w czasie. Negocjujemy ceny urządzeń, które chcemy kupić, ale harmonogram dostaw ustalimy, jak porozumiemy się z TP. Na razie lepiej, żeby pieniądze z emisji procentowały — tłumaczy Wojciech Gawęda.

Jego zdaniem, umowa z TP to kwestia kilku tygodni.