Kurs na sukces

Mirosław Konkel
19-02-2010, 09:28

Gdy o stanowisko walczą kandydaci o podobnym doświadczeniu, najprawdopodobniej wygra ten, który wykaże się lepszym dyplomem - mówi Marek Prujszczyk, dyrektor personalny w PGE.

Mark Zuckerberg stworzył portal społecznościowy Facebook w swoim pokoju w akademiku na Harvardzie. Gdy popularność projektu wystrzeliła, natychmiast zrezygnował z nauki. Nie on jeden. Tytułem magistra nie mogą się szczycić m.in. Bill Gates (Microsoft), Larry Page (Google), Michael Dell (Dell), David Geffen (Geffen Records), Steve Jobs (Apple), Richard Branson (Virgin), Ralph Lauren (Ralph Lauren) i Jerry Yang (Yahoo).

Czy to znaczy, że dyplomy wyższych uczelni są niepotrzebne? Nic bardziej mylnego — twierdzą zgodnie psycholodzy biznesu i eksperci zajmujący się sprawami per-sonalnymi.

— W zarządach dużych korporacji osoby, które nie mają formalnego wykształcenia, stanowią zdecydowaną mniejszość — zauważa trener Marek Matkowski.

Jak podkreśla, studia, ale także kursy, seminaria i konferencje — odnotowane w CV — są ważnym atutem przy rekrutacji lub awansach. Świadczą o tym, że nie zatrzymaliśmy się w rozwoju. Że jesteśmy nadal głodni wiedzy i otwarci na nowości.

Podobnie uważa Marek Prujszczyk, dyrektor personalny w Polskiej Grupie Energetycznej. Według niego dyplomy wprawdzie nie gwarantują sukcesu, ale pomagają go odnieść.

— Gdy o stanowisko menedżerskie walczy dwóch lub trzech kandydatów o podobnym doświadczeniu, najprawdopodobniej wygra ten, który może pokazać najlepszy dyplom — tłumaczy Marek Prujszczyk.

Marek Prujszczyk
Zobacz więcej

Marek Prujszczyk

Pewność siebie

Jacek Santorski, partner zarządzający w Grupie Firm Doradczych Values, spotyka osoby, które mimo studiów i kilkuletniego stażu zawodowego nadal nie wiedzą, co chciałyby w życiu robić. Dopiero szkolenia czy dobre programy MBA pomagają im odkryć branżę, profesję lub ścieżkę kariery, która najbardziej odpowiada ich predyspozycjom.

— Kolejny fakultet, warsztat czy kurs otwiera tym ludziom drzwi do realizacji wybranej drogi. Bez nowej wiedzy i umiejętności nie mieliby nawet odwagi ubiegać się o atrakcyjny projekt, eksponowane stanowisko czy podwyżkę — mówi Jacek Santorski.

Krzysztof Lewandowski, informatyk w jednym z pomorskich urzędów, studiuje od roku zarządzanie na Uniwersytecie Gdańskim. Powód: dopóki nie ma dyplomu, wyższe zarobki, poprzedzone awansem, są poza jego zasięgiem. A marzy mu się kierowanie potężnym działem IT, najlepiej w znanej międzynarodowej korporacji.

— Na tle GUS-owskiej średniej wynagrodzenia menedżerów prezentują się znakomicie. Pensja szefa IT to trzykrotność tego, co zarabia statystyczny Polak. Nie wspominając o takich bonusach, jak służbowy samochód, laptop, karnet sportowo-rekreacyjny, pakiet medyczny, które są zarezerwowane niemal wyłącznie dla kadry menedżerskiej — wymienia Krzy-sztof Lewandowski.

Szkoła motywacji

Nauka pozwala rozwinąć skrzydła. Jest o tym przekonany Grzegorz Węsiora, doradca finansowy z lubelskiego oddziału Allianz Polska. Chętnie korzysta ze szkoleń, bo za każdym razem służą wzmocnieniu jego motywacji. Bez nich — przyznaje — pracowałoby mu się dużo gorzej, a wyniki byłyby mizerne.

— Trenerzy powinni prze-de wszystkim ładować lu-dziom akumulatory, motywować, wspierać pozytywne emocje. Bo osoby, których praca polega głównie na kontaktach z ludźmi, są bardziej niż inni narażeni na wypalenie — tłumaczy Grzegorz Węsiora.

Jego zdaniem, kursy i studia pozwalają wyjść poza własną specjalizację, dają szerszą perspektywę. Uwalniają od schematycznego myślenia. Jest tylko jeden warunek: muszą uczyć biznesu, a nie definicji, regułek, teorii.

— Na szczęście polscy trenerzy już dawno zerwali z akademickim podejściem. Kładą nacisk na aspekt praktyczny przekazywanej wiedzy. Są to na ogół wybitnej klasy specjaliści, którzy współpracują z wielkimi koncernami — cieszy się przedstawiciel Allianz Polska.

Elita elit

— Udział w szkoleniach, warsztatach i kursach to także świetna okazja do poznania ludzi takich jak ty: ambitnych, odważnych, pełnych zapału i życiowego optymizmu — uważa Jerzy Rzędowski, dyrektor Studium Trenerów Praeceptor.

Na naprawdę ambitne kursy — zapewnia — trafiają wyjątkowi ludzie. To elita elit: gdy robią ćwiczenia na przykład z tzw. przeramowywania przekonań, nie wystarcza im po sześć przykładów przekazanych przez trenera. Biorą wszystkie case’y i rozwiązują je — bo mają taką możliwość i chcą być wybitni w tym, co robią. Potem często wspólnie otwierają biznesy, prowadzą warsztaty, realizują inne projekty zawodowe. Wykorzystują do maksimum okazję, którą sobie stworzyli, podejmując decyzję o zapisaniu się na kurs.

— Wiedza? Owszem, jest ważna. Ale dopiero późniejsza praktyka pokazuje, ile naprawdę wart jest człowiek — podsumowuje Jerzy Rzędowski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mirosław Konkel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Kurs na sukces