Kurs ostródzkich Morlin pozostaje niestabilny
Na wczorajszej sesji rynek zdecydował się na maksymalną przecenę walorów Morlin. Czwartkowa korekta została jednak poprzedzona silnym wzrostem kursu spółki.
W OSTATNI wtorek walory ostródzkiej spółki podskoczyły prawie o 10 proc., do 15,70 zł za akcję. Dodatkowo towarzyszył temu silny wzrost obrotów. Z dnia na dzień skoczyły one z kilku tysięcy złotych do ponad 150 tys. zł. Na następnej sesji za papiery Morlin płacono już 16 zł. W czwartek okazało się, iż był to sygnał nadejścia korekty. Wczorajszy 10-proc. spadek walorów spółki spowodował, że akcje Morlin można było włączyć do własnego portfela, płacąc 14,40 zł za sztukę. Jeszcze korzystniejsza okazja do zakupu nadarzyła się na początku maja. Wówczas akcje spółki spadły poniżej 14 zł.
ANALIZUJĄC zachowanie notowań walorów spółki na przestrzeni ostatnich tygodni, wyraźnie widać ich fluktuację. Na początku kwietnia za akcję Morlin płacono ponad 17 zł. Wystarczył niespełna miesiąc, aby rynek obniżył prawie o 20 proc. wycenę tych akcji. Kolejne sesje zaowocowały wyraźną zwyżką kursu. Jednak nie trwało to długo. Ponownie obserwowaliśmy korektę.
ANALITYCY zastanawiają się, z czego wynika takie ożywienie na papierach ostródzkiej spółki. Ich zdziwienie jest tym większe, że Morliny należą tych spółek giełdowych, w których sprawy własnościowe zostały dawno rozstrzygnięte. Ponad 98 proc. kapitału i głosów na WZA należy do hiszpańskiego Campofrio Alimentacion.
W TEJ sytuacji niektórzy analitycy przypuszczają, że być może w grę wchodzi zamiar wycofania spółki z parkietu. Fakt, że w rękach jednego akcjonariusza znajduje się przeszło 98 proc. akcji, nie sprzyja ich płynności na giełdzie. Świadczą o tym obroty na walorach tej spółki. Często zdarza się, że jest to zaledwie kilka tysięcy złotych.
W ZWIĄZKU z tak małą płynnością papierów Morlin nie dziwi coraz mniejsze zainteresowanie analityków walorami spółki, o czym przekonuje brak wydawanych rekomendacji.