Fuzja Vistuli & Wólczanki — minął rok od poważnej decyzji o odzieżowych spółek
Mija dokładnie rok, kiedy znaczący akcjonariusze Vistuli i Wólczanki na poważnie zabrali się do realizacji pomysłu połączenia obu firm odzieżowych. W kilka miesięcy udało się dopełnić wszystkich formalności, a od pół roku firmy stanowią jeden organizm. Przez ten czas kurs akcji silnie wzrósł, choć na pozytywne efekty fuzji trzeba jeszcze poczekać.
Raport finansowy z czwartego kwartału zawiera już skonsolidowane dane nowego podmiotu. Jest oczywiste, że w tak krótkim okresie od połączenia (formalnie wyniki Wólczanki uwzględniane są od 31 sierpnia 2006 r.) trudno osiągnąć widoczne rezultaty. Fuzja oznacza zwykle w pierwszych kilku, kilkunastu miesiącach ponoszenie przede wszystkim jednorazowych kosztów (m.in. optymalizacji zatrudnienia, przemodelowania struktury zakupowej i logistycznej, integracji lub inwestycji we wspólny system informatyczny). Dopiero później pojawiają się efekty w postaci wzrostu sprzedaży i marż.
W czwartym kwartale 2006 r. przychody zwiększyły się tylko o 6 proc. w odniesieniu do sumy przychodów Vistuli i Wólczanki z końca 2005 r. W niewielkim stopniu zmieniła się marża brutto na sprzedaży (53,6 proc. wobec 53,9 proc. dla Vistuli rok wcześniej i 51,6 proc. osiągniętych przez Wólczankę), ale można jeszcze liczyć na wzrost do około 60 proc. w najlepszych kwartałach. Kontynuowana będzie przebudowa struktury sprzedaży w kierunku zwiększenia przychodów z sieci detalicznej kosztem sprzedaży hurtowej. To kierunek, w którym podąża większość giełdowych przedstawicieli sektora handlowego. Odbędzie się to dzięki otwarciu nowych salonów (plan na 2007 r. to 7 nowych sklepów Vistuli i 23 Wólczanki) oraz integracji zakupionej pod koniec ubiegłego roku Galerii Centrum. Detal ma przynosić w tym roku 8 z każdych zarobionych 10 zł. Stopniowo zbywana ma być część produkcyjna (firma ma kilka zakładów), ale wpływ tych transakcji na wyniki będzie neutralny.
Dużo ważniejsze jest ograniczenie kosztów sprzedaży i kosztów ogólnego zarządu. Zwłaszcza te ostatnie były nieproporcjonalnie duże w obu spółkach (sięgały kilkunastu procent w odniesieniu do poziomu sprzedaży), co obniżało rentowność operacyjną. Na jej wyraźny wzrost w tym roku trudno jednak liczyć ze względu na koszty nowych salonów oraz restrukturyzacji i „odświeżenia” Galerii Centrum. Z zarządzaniem tą ostatnią poprzedni właściciel miał sporo problemów. Jest więc ryzyko, że konsolidacja będzie trudniejsza, niż zakłada spółka.
Analitycy DM PKO BP i CA IB zgodnie oczekują, że w tym roku rentowność operacyjna firmy sięgnie około 8,5 proc. Dopiero w przyszłym roku ma przekroczyć 10-11 proc. Rentowność netto ma wynieść odpowiednio — 8 i 9 proc. Zysk na jedną akcję, według prognoz brokerów, sięgnie w tym roku 4,5-4,7 zł, co przy obecnej cenie rynkowej dawałoby wskaźnik cena do zysku na poziomie 22-23. Na tle konkurencji nie jest to drogo, zwłaszcza, że spółka nie wyklucza kolejnych przejęć, co może dodatkowo zwiększyć zainteresowanie jej walorami ze strony inwestorów.