Cena akcji spółki na londyńskiej giełdzie zwyżkuje o około 30 proc. To jednak niewielkie pocieszenie zważywszy zarówno na fakt, że we wtorek akcje straciły 75 proc., jak i na problemy finansowe spółki.



Wicelider europejskiego rynku usług turystycznych, obecny w Polsce poprzez biuro Neckermann, poinformował dzisiaj, że „prowadzi normalną działalność”. Trudno nazwać jednak normalnością, konieczność negocjowania z wierzycielami i kredytodawcami finansowanie działalności.
Obecnie, jak podaje Bloomberg, wartość spółki kształtuje się na poziomie około 89 mln funtów, co stanowi zaledwie 1 proc. jej rocznych przychodów (8,9 mld GBP).
Największym udziałowcem Thomas Cook, spółki ze 170-letnią tradycją, jest bank Lloyds Banking Group, który posiada 8,96 proc. udziałów. Wśród wierzycieli jest 17 grup bankowych, którym przewodzi Bayerische Landesbank i UniCredit. TC negocjuje z nimi około 1,05 mld GBP obecnego zadłużenia.
Zdaniem analityków, tak silna przecena akcji może dodatkowo zniechęcić do spółki potencjalnych klientów, co szczególnie może być bolesne i w tak już tradycyjnie słabym dla biur podróży okresie zimowym.
Marek Węgierek, prezes zarządu Neckermann Polska, zapewnia, że sytuacja grupy nie ma wpływu na polski biznes.
— Jesteśmy firmą bezpieczną, notujemy stabilny wzrost. W ubiegłym roku zwiększyliśmy obroty o 10 proc., w tym planujemy podobny wzrost. Mieliśmy zysk w ubiegłym roku, będziemy mieć także w tym. Mamy rocznie 140 tys. klientów, których chroni gwarancja ubezpieczeniowa wartości 39 mln zł. Sami rezerwujemy nasze samoloty. Nie ma żadnych cięć w związku z sytuacją grupy Thomas Cook — uspokaja Marek Węgierek.
O problemach Thomas Cook i czekających nas zmianach na polskim rynku tour operatorów można przeczytać też w artykule "Neckermann i Triada stracą pozycje" w środowym Pulsie Biznesu lub archiwum "PB">>