Ostatni tydzień przyniósł osłabienie złotego. Za euro płacono najniżej 4,72 zł wobec tygodniowego maksimum na poziomie 4,83. Kurs dolara zaś trzymał się przedziału 3,95-4,035 zł.
Deklaracja liderów PO, którzy zapowiedzieli, że będą głosować za odrzuceniem ustawy o waloryzacji rent i emerytur, spowodowała gwałtowne spadki złotego względem euro i dolara. Dalsze osłabienie przyniosła deklaracja braku poparcia dla zmian w zasadach waloryzacji złożona przez Federacyjny Klub Parlamentarny. Z każdym dniem wdrożenie planu Hausnera wydaje się coraz mniej prawdopodobne. Negatywnie wpływa to na złotego.
Złoty traci na wartości również ze względu na sytuację na rynku długu. MF nie sprzedało całej oferty obligacji dziesięcioletnich, co przyniosło przecenę wszystkich papierów dłużnych notowanych na rynku wtórnym. Powodem wyprzedaży jest także raport NBP wskazujący na możliwość zaostrzenia polityki monetarnej w najbliższych miesiącach. Inwestorów niepokoją także malejące szanse prezydenckiego kandydata na premiera. Posłowie PO zapowiedzieli, że nie udzielą poparcia Markowi Belce.
Ostatnie dni przyniosły umocnienie dolara. Euro spadło do najniższego w tym roku poziomu 1,1870 USD. Dolar zwyżkował do 108,50 JPY. Bardzo ważnym wsparciem dla kursu euro pozostaje obecnie poziom 1,1850 USD, który będzie testowany w najbliższych dniach.
Uwaga inwestorów była skupiona na danych makro z USA. Pozytywnie wypadły informacje o wielkości sprzedaży detalicznej oraz o napływie kapitału na amerykańskie rynki finansowe. Zawód sprawiły dane o produkcji przemysłowej oraz nastrojach konsumentów.
W lutym na rynki USA napłynęło 83,4 mld USD kapitału. To wprawdzie mniej niż w styczniu, ale i tak bardzo dużo. Warto tu zwrócić uwagę, że 37 mld USD weszło na rynek obligacji, z czego zdecydowana większość była inwestowana przez podmioty japońskie. Dopóki napływ kapitału do USA jest tak wysoki, jak w styczniu czy lutym, nie ma obaw o sfinansowanie deficytu handlowego. Utrzymuje się on nieco powyżej 40 mld USD miesięcznie. Trzeba jednak podkreślić, że dane o przepływach kapitału często nie mają wpływu na rynek walutowy.
Informacją wpływającą na kurs dolara były natomiast ostatnie dane o inflacji w USA. Okazało się, że w marcu indeks cen konsumpcyjnych wzrósł tam o 0,5 proc. m/m, czyli znacząco bardziej, niż oczekiwała większość analityków. To wywołało oczywiście spekulacje o możliwej podwyżce stóp. Jeżeli uzyskamy potwierdzenie, że dane za marzec nie były jednorazowym wyskokiem, to gra na podwyżkę stóp w USA będzie coraz bardziej wspierała dolara.