Kusi prostotą i na niej zarabia

Producent popularnej gry, określanej jako wirtualna wersja klocków Lego, po pięciu latach realizuje biznesplan

Na pozór nic ciekawego. Grafika pełna kwadratowych klocków, świat daleki od wysmakowanych i realistycznych współczesnych gier komputerowych, a jednak szwedzka gra „Minecraft” odniosła sukces. Kusi prostotą i na tej prostocie zarabia. Mojang, producent kultowej gry „Minecraft”, zwiększył w zeszłym roku zysk do 816 mln SEK, czyli około 128 mln USD, z 325 mln SEK w 2012 r.

Przychody firmy też podskoczyły, i to o 38 proc., sięgając ponad 2 mld SEK. Wyniki nie powalają na kolana? Amerykański dziennik „The Wall Street Journal” przyznaje, że producent klockowej gry „Minecraft” rzeczywiście nie zarabia tyle, ile popularne firmy z branży gier, jak choćby King Digital Entertainment i Supercell, ale radzi, by spojrzeć też na inne liczby.

Mojang, którego siedziba mieści się w Södermalm, popularnej dzielnicy Sztokholmu, osiąga wyniki, mając na pokładzie mniej niż 40 pracowników. King zatrudnia 665, a Supercell 140. Supercell jest producentem popularnej gry mobilnej „Clash of Clans”, a King autorem hitu „Candy Clash Saga”.

King zadebiutował w ostatnim tygodniu na giełdzie, ale w pierwszym dniach notowań akcje traciły. Mojang, który na giełdę się nie wybiera, ma według danych zebranych przez nowojorski dziennik największy przychód na pracownika spośród wymienionych firm. „Minecraft” ma też zaledwie pięć lat. Rywale bazują na modelu „freemium”, czyli darmowej ofercie, a Mojang pobiera opłaty za wstęp do gry — 27 USD za ściągnięcie gry na peceta, 20 USD na konsolę i 7 USD na urządzenie mobilne.

„Minecraft” jest tzw. niezależną grą z otwartym światem, więc pokusa stawiania sobie nowych celów i „siedzenia” w grze jest ograniczona tylko wyobraźnią użytkowników. Gracze mają możliwość gry w różnych trybach, a ich zadaniem jest budowa z klocków wszystkiego, co potrzebne do przeżycia. Mogą współpracować, ale też rywalizować z innymi użytkownikami. Fabuła nie jest więc skomplikowana, ale polega na kreatywności graczy, którzy sami decydują, co budować i jak grać.

Gra dostarcza im klocki, budowniczymi są oni. Na żądnych przygód graczach zarabiają zresztą nie tylko twórcy świata tej gry, ale choćby Joseph Garrett, którego historię pokazała telewizja BBC. 23-latek spędza dni na doskonaleniu umiejętności potrzebnych w grze „Minecraft” i kręci filmiki instruktażowe, które są bardzo popularne na portalu YouTube. Brytyjczyk ma miliony fanów.

— Myślę, że mam najlepszą pracę na świecie — mówi Joseph Garrett, a BBC podała, że nie wychodząc ze swojej sypialni, zarabia fortunę na wpływach reklamowych. Fortunę zarabia także Markus Persson, programista kiedyś zatrudniony w koncernie King, który stworzył świat „Minecraft” w 2009 r.

Obecnym prezesem Mojang jest Carl Manneh, który twierdzi, że firma odrzuciła już kilka ofert przejęcia i finansowania. Producentem gry jest Persson wspólnie ze swoim przyjacielem Jakoem Porserem, którzy teraz, wspólnie z Mannehem, są właścicielami spółki. Intelektualne prawa do „Minecraft” posiada jednak Markus Persson, i to właśnie opłaty licencyjne wypłacane twórcy świata stanowią największą pozycję kosztów Mojangu — w ubiegłym roku było to aż 821 mln SEK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Ostruszka

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kusi prostotą i na niej zarabia