Kuszą Brazylia, Indie i Chiny

Małgorzata Grzegorczyk
03-01-2007, 00:00

Prezes agencji chce pójść w ślady brytyjskiego konkurenta i walczyć o inwestorów z Brazylii, Indii i Chin. Czy tędy droga?

Andrzej Kanthak, prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), dla której zeszły rok był jednym z najlepszych lat w przyciąganiu inwestorów (w 2006 r. inwestycje najpewniej przekroczyły magiczną barierę 10 mld USD), ma już plany na ten rok.

— Chciałbym, wzorem brytyjskiej agencji UK Trade & Investment, skoncentrować się na niektórych krajach z grupy BRIC (Brazylia, Rosja, Indie i Chiny). To z nich płynie wielki strumień inwestycji. Niestety, z tej grupy odpada Rosja, bo Polska nie stała się dla tego kraju przyczółkiem dla rynków europejskich — mówi Andrzej Kanthak.

O Chiny i Indie PAIIZ zabiegała już wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że w ubiegłym roku inwestycji z Indii było najwięcej w historii. Nowością i sporym zaskoczeniem jest Brazylia.

— Demokratyzacja tej gospodarki i bardzo wysoki wskaźnik PKB są zachęcające — uważa prezes PAIIZ.

Na razie kontakty handlowe Polski z Brazylią są ograniczone. Kupujemy w Brazylii rudę, a LOT nabył Embraery. Zanosi się na więcej: trwa przetarg na samoloty dla VIP-ów, którego warunki są bardzo korzystne dla brazylijskiego producenta.

Fokus na Europę

Być może dlatego zupełnie odmienne rady mają dla PAIIZ osoby wcześniej związane z agencją.

— Nie należy rezygnować z aktywnego zachęcania do inwestycji firm z Europy i USA, bo to stamtąd napływa kapitał ukierunkowany na uruchamianie działalności w tańszych lokalizacjach. Powinniśmy wyodrębnić firmy z branż, które nas interesują, np. amerykańskie już obecne w Europie, i to właśnie do nich skierować ofertę. PAIIZ powinna przyciągać inwestorów specjalizujących się w działalności innowacyjnej, bo Komisja Europejska bardzo mocno na nią stawia i ją wspiera — twierdzi Adam Żołnowski, senior manager w PricewaterhouseCoopers, poprzedni prezes PAIIZ.

Eksportowe specjały

Jego zdaniem, nie ma sensu koncentrować się na krajach, lecz na branżach.

— Potrzebujemy kilku motorów napędowych dla eksportu, takich jak np. produkcja ekranów ciekłokrystalicznych, i powinniśmy do ich wykreowania wykorzystać napływ inwestycji. Warto zainteresować się eksportem usług, bo wiele szans pojawi się w branży medycznej. Nadal powinniśmy inwestować w branżę żywnościową i energetykę — dodaje Adam Żołnowski.

Za podziałem sektorowym jest także Sebastian Mikosz, były wiceprezes PAIIZ.

— Dziś świat nie dzieli się na gospodarki narodowe, tylko międzynarodowe marki. Agencję ograniczają środki, a właściwie ich brak. Dlatego trudno przyciągać inwestycje produkcyjne, w których oczekiwania firm dotyczące zachęt są wysokie. Trzeba skoncentrować się na sektorze usług: od księgowych, przez outsourcing, do różnego typu remontów, m.in. samolotów, jachtów. Stworzyłbym w PAIIZ oddzielny dział zajmujący się wyłącznie wspieraniem działalności badawczo-rozwojowej, bo przełomy technologiczne sprawiają, że każda firma w każdej chwili może zechcieć w nią zainwestować — mówi Sebastian Mikosz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Kuszą Brazylia, Indie i Chiny