Kwadratura koła w PKP

Katarzyna Kozińska
opublikowano: 2004-08-12 00:00

Nowy rozkład jazdy PKP powinien powstać szybko. Czy tak będzie? To już zależy od tego, kto przejmie 314 połączeń.

Po Polsce kursuje 314 pociągów międzywojewódzkich, czyli takich, które przejeżdżają co najmniej przez trzy województwa. Nie mogą ich finansować samorządy, bo te płacą tylko za połączenia regionalne. Nie może ich też finansować budżet, bo nowa ustawa o transporcie klejowym wykluczyła możliwość przekazywania pieniędzy na kolej z kasy państwa. Muszą się więc utrzymać same. Ale się nie utrzymują. Dlatego są jak kukułcze jajo.

Zabrakło refleksji

Rządowy program restrukturyzacji i prywatyzacji PKP zakładał, że wszystkie pociągi międzywojewódzkie zostaną ze spółki PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) przesunięte pod skrzydła PKP Intercity. Pomysł w założeniu jest zgodny z ideą regionalizacji kolei: regionalnymi zajmą się Regionalne, a resztą — Intercity, które obsługuje trasy dalekobieżne. Zabrakło tylko chwili namysłu i szczegółowej analizy ekonomicznej pomysłu. Dlaczego? Przychody z tych połączeń zaledwie w 75 proc. pokrywają koszty ich utrzymania. Dlatego PKP Intercity odmówiły przejęcia wszystkich i wybrała sobie tylko najlepsze — 81 pociągów krajowych i 28 międzynarodowych. Trudno się dziwić — przejęcie wszystkich oznaczałoby dla Intercity około 200 mln zł straty rocznie.

Krótka kołderka

— PKP Intercity nie dostają żadnych dotacji. Spółka finansuje się sama, a zarząd jest rozliczany z podejmowanych decyzji. Nie możemy wziąć na siebie połączeń, które obciążą nasz wynik. Kwalifikacja przejętych pociągów nie zmieni się jednak, a ceny nie wzrosną, chociaż rozważamy wprowadzenie tanich miejscówek — mówi Anna Rosiek, rzecznik PKP Intercity.

Rada nadzorcza zatwierdziła propozycję zarządu, chociaż jest ona sprzeczna z rządowym programem. Na takie rozwiązanie nie zamierza się jednak zgodzić Janusz Dettlaff, szef PKP PR. I znowu, dziwić mu się nie można. 75 proc. pokrycia kosztów tych połączeń z przychodów to i tak dwa razy lepszy wynik niż w połączeniach regionalnych.

— Mogę oddać wszystkie te połączenia albo żadnego. To jedyny układ, który nas nie pogrąży. Pociągi, których przejęcie zadeklarowało Intercity, to najbardziej opłacalne połączenia. Ich przychody są o 80 proc. wyższe niż koszty. I faktycznie utrzymują 205 pozostałych. Mają też wpływ na wynik całej spółki — przekonuje Janusz Dettlaff.

Rozstrzygnięcia wkrótce

Dlatego PKP PR zaproponowały Ministerstwu Infrastruktury, aby wszystkie połączenia zostały po staremu. Spółce Intercity to też odpowiada.

— Rozważam pozostawienie tych połączeń jeszcze na jakiś czas. Nie można zabrać PKP PR 600 mln zł przychodu, a z drugiej strony nie możemy też w niekontrolowany sposób obciążyć Intercity. Myślę, że decyzja zapadnie jeszcze w tym tygodniu, bo trzeba zacząć przygotowywać nowy rozkład jazdy — mówi Wiesław Jarosiewicz, dyrektor Departamentu Kolejnictwa w resorcie infrastruktury.

Pojawiają się głosy o likwidacji międzywojewódzkich pociągów pospiesznych. Faktycznie będzie ich mniej, jeśli w PKP PR zostaną najbardziej nierentowne połączenia.

— Wtedy wystąpię do rządu o dotację, której nie dostanę, bo zabrania tego ustawa. A w grudniu, od nowego rozkładu jazdy, ich po prostu nie uruchomię. Jeśli wszystkie zostaną u nas, siatka połączeń zostanie mniej więcej zachowana — mówi prezes Dett-laff.