Firma, która według deklaracji nie testuje już od dawna kosmetyków na zwierzętach, potrzebuje sztucznej ludzkiej skóry, aby sprawdzać działanie poszczególnych swoich produktów. Dotąd robiła to w laboratorium, bazując na odpadach medycznych z operacji plastycznych. Kawałki ludzkiej skóry, wyciętej w wyniku operacji były rozbijane na komórki, następnie karmione w sposób zbliżony do tego jak karmione są one w naszych organizmach i wystawione na bodźce charakterystyczne dla ludzkich ciał.

Koszt wyprodukowania próbki skóry tą metodą wynosił 63 EUR. Rocznie powstawało w ten sposób 5 metrów kwadratowych ludzkiej skóry.
Teraz firma myśli o zautomatyzowaniu tego procesu z wykorzystaniem biotechnologicznych drukarek 3D. W takiej działalności specjalizuje się właśnie amerykańskie Organovo, stąd nawiązana przed kilkoma tygodniami współpraca kosmetycznego giganta z tym startupem. - L'Oreal, wydający już dziś rocznie na badania 1 mld USD czyli 3,7 proc. swojego rocznego dochodu, będzie miał wyłączne prawa do patentu druku próbek sztucznej skóry - pisze Bloomberg.
Na razie w kalifornijskim centrum badań koncernu rozpoczęto wspólne testy nad tym pomysłem. Produkcja ma się rozpocząć w ciągu najbliższych 5 lat.
