Lancerto wychodzi z cienia

Z dala od warszawskiego zgiełku wyrósł duży sprzedawca garniturów. Właśnie zaczyna szerzej się pokazywać, inwestuje w markę i rozważa akwizycje

Dwóch właścicieli sklepu sprzedającego m.in. garnitury i syn nowego właściciela upadłego zakładu szwalniczego w osiem lat stworzyli od zera detalistę, który staje w szranki ze starymi wyjadaczami, wśród nich Bytomiem i Vistulą.

SZAFA PEŁNA GARNITURÓW:
Wyświetl galerię [1/2]

SZAFA PEŁNA GARNITURÓW:

Tomasz Ciąpała postawił na różne garniturowe biznesy. Zarządza Lancerto, ogólnopolską siecią sprzedaży męskiej eleganckiej odzieży, jest akcjonariuszem Cafardini, spółki szyjącej garnitury na miarę, a jego ojciec — właścicielem zakładu Vipo, który szyje garnitury na zlecenie różnych przedsiębiorstw z całej Europy. Marek Wiśniewski

Lancerto ambicje ma nie mniejsze od czołówki, a w tyle głowy być może także dołączenie do nich na giełdowym parkiecie.

Ważna wiarygodność

— Zaczynaliśmy jako start-up w 2008 r. bez know-how i większego doświadczenia w tym biznesie. Poświęciliśmy ten czas na ich zdobycie, zbudowaliśmy sieć 40 własnych salonów sprzedaży, ale dotychczas byliśmy po prostu sklepem z fajnymi ubraniami i obsługą. W tym roku zaczynamy intensywną budowę rozpoznawalności marki — zapowiada Tomasz Ciąpała, prezes Lancerto. Na razie spółka zabrała się za współpracę z blogerami i ubieranie polskiej kadry hokeja i piłki ręcznej, a to dopiero skromny początek.

— Gdy założyliśmy biznes, zderzyliśmy się ze ścianą w centrach handlowych. Nikt nie chciał z nami rozmawiać, bo nie mieliśmy rozpoznawalnej marki i firmy z historią. Żeby w ogóle wejść do handlu, zaczęliśmy od centrów outletowych, gdzie nas chciano. Potem przyszedł kryzys, miejsce w galeriach handlowych zaczęły się zwalniać [z garniturowych marek zniknął m.in. Sunset Suits — red.], a my wyrobiliśmy sobie wiarygodność handlową i finansową. I tak zaczęliśmy otwierać nie tylko outlety — mówi Tomasz Ciąpała. W Warszawie do dziś Lancerto jest tylko w outletach.

— Nieobecność w stolicy to kolejny element, który sprawił, że było nas słabiej widać niż konkurencję. W tym roku się to zmieni. Drugi powód to nieobecność na giełdzie. O niej też myślimy, ale w dalszej perspektywie — przyznaje szef Lancerto. Nie widzi jednak dla marki więcej miejsca niż dla około 60 salonów — nie ma ich jeszcze w kilku miastach wojewódzkich.

— Pół roku temu ruszyliśmy z e-sklepem i to na jego rozwoju będą się też koncentrować nasze wysiłki, zwłaszcza że po tak krótkim czasie stanowi już 4,5 proc. naszych obrotów. Przygotowujemy jego wersję dla zagranicznych rynków — dodaje Tomasz Ciąpała. Zeszłoroczne przychody zarządzanej przez niego spółki sięgnęły prawie 55 mln zł. Jego zdaniem, realne jest osiągnięcie 100 mln zł w ciągu 3-4 lat.

— Nasze wyniki nie są wsparte marketingiem, więc z solidnym budżetem marketingowym jesteśmy w stanie tak urosnąć — uważa prezes Lancerto.

Marki i akwizycje

Garniturowa czołówka zapowiedziała kolejne marki — Bytom sprecyzował, że chodzi o drugą męską markę, mniej konserwatywną i tańszą. Vistula, która ma w odzieżowym portfelu jeszcze Wólczankę, Lamberta i Deni Cler, nie ujawniła, który z tych segmentów chce poszerzyć.

— Trafiają do nas różne oferty od start- -upów i firm rodzinnych, które mają problem z sukcesją. To problem, który widać mocniej za granicą — przyglądaliśmy się ofertom z Niemiec i krajów skandynawskich. Nie jesteśmy jednak przekonani, że to już jest ten czas, w którym powinniśmy rozpoczynać rozwój przez akwizycje. Spotykamy się i rozmawiamy, ale decyzji żadnych nie podjęliśmy — mówi Tomasz Ciąpała. Poza zarządzaniem Lancerto jest obecny jako akcjonariusz w kilku spółkach kapitałowych, w tym w spółce Cafardini, która szyje garnitury na miarę.

Do rodziny Ciąpałów należy także spółka Vipo — łańcucki zakład specjalizujący się w produkcji na zlecenie, w którym powstają produkty Lancerto, ale przede wszystkim garnitury na miarę zamawiane przez przedsiębiorstwa z różnych krajów europejskich. To zakład odkupiony przed laty od Vistuli. — Historia zatoczyła koło. Nikt się nie spodziewał, że na jego bazie wyrośnie kolejny konkurent w tej branży — przyznaje Tomasz Ciąpała. W sumie na potrzeby spółek odzieżowych związanych z rodziną Ciąpałów pracuje dziś około 500 osób. Co miesiąc w Vipo powstaje około 10 tys. garniturów, ale mogłoby więcej.

— Barierą rozwoju są pracownicy. Wykorzystujemy wszystkie moce produkcyjne na pierwszej zmianie. Drugiej nie jesteśmy w stanie uruchomić, bo znalezienie kolejnych 150 osób, które będą wykonywać pracę o powtarzalnej jakości, jest dzisiaj niemożliwe — przyznaje prezes Lancerto.

OKIEM EKSPERTA

Niewykorzystane szanse

AGNIESZKA GÓRNICKA

prezes Inquiry

Lancerto to ciekawy koncept ze zdecydowanie niewykorzystanym jeszcze potencjałem. Marka wypełnia na rynku lukę w segmencie eleganckiej męskiej odzieży, która jest dobrej jakości i ma wyższą, ale nie najwyższą, cenę. Nadal nie widać tu nasycenia, kolejne salony, ale też kolejne marki są w stanie się przyjąć — dyskonty i inne sklepy niewyspecjalizowane w odzieży wprawdzie wchodzą producentom i dystrybutorom w drogę, ale są w stanie konkurować w T-shirtach, a nie dobrym krawiectwie potrzebnym do stworzenia produktów na formalne okazje. Lancerto nie wykorzystuje też szans eksportowych, które zdecydowanie ma, rozwój internetowej sprzedaży powinien w tym pomóc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Lancerto wychodzi z cienia