Łaskun trawi kawę, czyli małe czarne mniam

Karol Jedliński, Tomasz Siemieniec
opublikowano: 2011-02-18 14:11

Co? Kawa kopi luwak Za ile? 100 dolarów za filiżankę (słownie: sto dolarów)

Natknąć się na kupę to wielkie szczęście… W Indonezji. Bo tam każdy słyszał o niby lisie, trochę psie, a po części kocie – czyli o łaskunie muzangu, inaczej zwanym cywetą. I o tym, co kryją jego odchody.
Łaskun grasuje na plantacjach kawy, a z jej ziaren wybranych z efektów trawienia zwierzęcia powstaje najsmaczniejsza (ponoć) i najdroższa (z pewnością) kawa świata. Paradoks? Oczywiście, w końcu w naukowym żargonie łaskun to Paradoxurus hermaphroditus.
Łaskun, kupa, kawa? Z pozoru – niesmaczna sprawa, lecz w filiżance –rozkosz. Mniam. Oprah Winfrey ją uwielbia.
- To najrzadszy napitek świata – twierdzi Mark Muntanos z Santa Monica w Kalifornii, który pierwszy rozpoczął import drogocennych ziaren do USA.

Pudełka z napisem „kopi luwak” elektryzują kawoszy gustujących w małej czarnej, lecz niekoniecznie tej za 4 dolary w Starbucksie. Filiżanka kopi luwak kosztuje kilkanaście razy więcej.
Bo - jak trafnie ujmuje John Cleese (ten od Monthy Pytona, a w dodatku honorowy obywatel Pcimia):
-  Jej smak jest najpełniejszy z najpełniejszych. Posmak czekolady, karmelu, no i ta gęstość...- rozmarza się komik.
Ale gdy przychodzi do płacenia, pewnie wcale mu nie do śmiechu -kilogram kopi luwak kosztuje 3-4 tys. złotych.
- Połowa wypijanej kawy o tej nazwie to podróbki – ocenia dr. Massimo Marcone, kawowy spec.
Wie, co mówi. Kilka miesięcy spędził na Sumatrze i Jawie, badając dlaczego kopi luwak jest tą „naj”. Ale niektóre odpowiedzi są oczywiste. Cóż, prawo popytu rządzi: rocznie udaje się zebrać jedynie parę ton odchodów łaskunów, z których wyłuskuje się - w najlepszym wypadku – jakieś pół tony ziaren. Do tego napój wypromowano w mekce snobów - Kalifornii.

Co jeszcze wybadał dr Marconi?
- Tajemnica tkwi w jelitach Paradoxurus hermaphroditus. Ich działanie zabiera kawie naturalną gorycz i modyfikuje skład białkowy ziaren, czyniąc ze sporządzonego z nich naparu rozkosz dla podniebienia
– klaruje naukowiec.
Choć dorzuca też łyżkę dziegciu:
- Kopi luwak to coś dla wyrobionych smakoszy. Amatorów może zniechęcić jej ziemistość, stęchlizna i powiew wulkanicznej gleby, na której rosną ziarna.
A fe?

foto: Bloomberg
foto: Bloomberg
None
None