Ławica została zablokowana
LOT utrudnia szybki rozwój portu lotniczego w stolicy Wielkopolski
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom, nie doszło do uruchomienia nowych połączeń LOT-u z Poznania. Tymczasem z badań marketingowych przeprowadzonych przez zarząd portu we Frankfurcie wynika, że z rejsów do Poznania korzystałoby około 70 tys. pasażerów rocznie.
Po publicznych zapewnieniach Jana Litwińskiego, prezesa PLL LOT (złożonych w połowie ubiegłego roku), że uruchomione zostaną nowe połączenia z Poznania do Londynu i Berlina, zarząd Portu Lotniczego Ławica w Poznaniu wiele sobie obiecywał. Daremnie. Zgodnie z oceną narodowego przewoźnika, takie połączenia nie byłyby rentowne.
Nie wykorzystana szansa
Krzysztof Pawłowski, prezes portu lotniczego w Poznaniu, jest wyraźnie zawiedziony decyzją zarządu PLL LOT. Jego zdaniem, dogodne połączenia lotnicze są kluczem do przyciągnięcia poważnych inwestorów.
Brak regularnych połączeń na trasie Poznań-Berlin czy Poznań-Frankfurt powoduje, że pasażerowie znacznie częściej wybierają lotnisko w Berlinie.
— Szacujemy, że w ten sposób rocznie tracimy 150-200 tys. pasażerów. To mniej więcej tyle, ile odprawia nasz port. Sprzyja temu głównie niewielka odległość między Poznaniem a Berlinem — mówi Krzysztof Pawłowski.
Na zachód od Poznania
Innym portem lotniczym, który chętnie uruchomiłby połączenia z Poznaniem, jest Frankfurt. W obliczu stanowiska PLL LOT, nie ma na to szans. Dopuszczenie niemieckiego przewoźnika (dwie firmy gotowe są uruchomić regularne rejsy) wymagałoby renegocjacji umów między Polską a Niemcami. Według badań marketingowych przeprowadzonych przez Niemców, z takiego połączenia korzystałoby 50-70 tys. pasażerów rocznie.