Leasing niezastąpiony

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 15-05-2006, 00:00

Rynek maszyn dla przetwórstwa tworzyw sztucznych rozwija się szybko. Przedsiębiorcy najchętniej korzystają z leasingu lub kupują za pieniądze z dotacji.

Wraz ze wzrostem produkcji wyrobów z tworzyw sztucznych rośnie zapotrzebowanie na maszyny do ich przetwórstwa.

— Ten rynek rozwija się znacznie szybciej niż w innych branżach przemysłu. Jest to w naturalny sposób wymuszone przez ulokowanie w Polsce m.in. produkcji sprzętu AGD oraz zwiększenie zapotrzebowania na opakowania z tworzyw. Ponad 50 proc. produkcji europejskiej będzie ulokowane w Polsce. Rozwija się również rynek związany z produkcją detali dla motoryzacji, elektroniki, budownictwa, farmacji, medycyny itd. — wylicza Ursula Steiner, prezes firmy Dopak, która zajmuje się sprzedażą importowanych maszyn do przetwórstwa tworzyw sztucznych.

Wtóruje jej Krzysztof Kucharski, dyrektor Ricco International Trade and Consultancy:

— Pod koniec maja odbywają się największe targi w branży, które z roku na rok przyciągają coraz więcej wystawców i kupujących. Już tylko to świadczy o rozwoju branży. Według mnie, rynek maszyn do przetwórstwa tworzyw sztucznych będzie się cieszył dobrą koniunkturą co najmniej przez najbliższe 3 lata.

Małe i wielkie firmy

W Polsce działa wiele przedsiębiorstw zajmujących się produkcją wyrobów z tworzyw sztucznych. Są wśród nich wielkie firmy i przydomowe warsztaty. Maszyny kupują zazwyczaj najwięksi.

— Sprzedajemy maszyny do wytłaczania. Są to np. linie do produkcji folii, nadruków na folii, zgrzewania toreb, wyrobu pojemników czy do recyklingu i regranulacji odpadów. W każdej branży jest około 20 proc. firm wiodących. One inwestują w dobre maszyny i są naszymi klientami. Druga grupa, mniej więcej 30-40 proc., to tzw. średniacy, którzy od czasu do czasu myślą o zakupie lepszego urządzenia. Reszta pracuje na sprzęcie mocno wyeksploatowanym lub wykonanym we własnym zakresie — opowiada Krzysztof Kucharski.

Nie tylko dotacje

Według Ursuli Steiner, przedsiębiorcy najczęściej biorą urządzenia w leasing.

— Prawie nikt obecnie nie kupuje maszyn za gotówkę. Robi tak może 1 proc. klientów. Większość kupujących korzysta z leasingu. Raty leasingowe są obecnie bardzo niskie, przedpłata wynosi 5 proc. ceny zakupu i nie potrzeba zabezpieczenia, jak w przypadku kredytu bankowego — mówi Ursula Steiner.

Krzysztof Kucharski zwraca uwagę, że część przedsiębiorców kupuje sprzęt za pieniądze uzyskane z dotacji Unii Europejskiej.

— Od dwóch-trzech lat firmy mogą się starać o dofinansowanie ze środków Unii Europejskiej na zakup maszyn. Ktoś, kto dostał takie dofinansowanie, nie brał pod uwagę leasingu, ponieważ musiał się fizycznie rozliczyć z tej maszyny w 100 proc. Musiał mieć więc gotówkę albo wziąć kredyt. Zdarzało się i tak, że finansowanie poprzez leasing nie było w ogóle rozważane jako alternatywa przy zakupie, właśnie ze względu na możliwość uzyskania dotacji — mówi Krzysztof Kucharski.

Jednak nie wszystkie wnioski o dotację mogą liczyć na akceptację Unii. Dlatego leasing był i będzie popularny.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu