Leasingodawcy żądają zabezpieczeń

Adam Brzozowski
opublikowano: 2003-09-30 00:00

Firmy leasingowe nie ufają potencjalnym klientom. Wymagają zabezpieczeń, np. w postaci weksli.

Spółka Leasing 3000, specjalizująca się w leasingu oprogramowania i komputerów (głównie notebooków), która zawiera umowy w imieniu Europejskiego Funduszu Leasingowego, w ciągu dwóch lat oddała klientom w użytkowanie sprzęt wartości 8,7 mln zł. Według Piotra Pątko, prezesa spółki, branżowy rynek jest niewielki.

— Według naszych danych, wartość całego leasingu sprzętu biurowego i komputerów w 2002 r. wyniosła 360 mln zł i szacuje się, że rok 2003 zakończy się jeszcze spadkiem tej wartości. W Polsce — odwrotnie niż w Unii Europejskiej, gdzie leasinguje się wszystko, co jest potrzebne do prowadzenia biznesu — w leasing oddaje się przeważnie samochody oraz maszyny i urządzenia przemysłowe — mówi Piotr Pątko.

Małe zainteresowanie leasingiem sprzętu biurowego może wynikać z zabezpieczeń, które wbrew pozorom są tak samo złożone jak w przypadku leasingu maszyn, a czasami są jeszcze bardziej rygorystyczne. Stosuje się je, ponieważ nieuczciwi leasingobiorcy mogą dość łatwo ukryć komputery lub je nawet spieniężyć. Piotr Pątko dodaje, że na szczęście takich przypadków jest bardzo niewiele.

— Przed zawarciem umowy firmy — w tym nasza — w określonych przypadkach żądają dodatkowych poręczeń, standardowo zaś weksli, dzięki którym — w przypadku niespłacania rat leasingowych — zwiększa się szansa odzyskania zainwestowanych środków — tłumaczy Piotr Pątko.

Leasing oprogramowania, które często jest wykonywane na zamówienie, podobnie jak leasing sprzętu biurowego (komputery, drukarki, faksy itd.) może być obarczony dużym ryzykiem. Aby to ryzyko zminimalizować, podpisywane są z producentami oprogramowania specjalne umowy. Dzięki nim, ewentualne ryzyko niewypłacalności leasingobiorcy rozkłada się na dwa podmioty. Do leasingowania określonego oprogramowania niezbędne jest uzyskanie zgody właściciela praw autorskich