Lech Kaczyński się myli

Jarosław Królak
22-02-2010, 00:00

Prezydent chce na siłę wzmocnić inspekcję pracy. Mimo że kontroluje ona coraz więcej firm i ma świetne wyniki.

Zdaniem prezydenta, przepisy blokują

działania inspekcji pracy. Sprawdziliśmy.

Liczba kontroli PIP się zwiększyła!

Prezydent chce na siłę wzmocnić inspekcję pracy. Mimo że kontroluje ona coraz więcej firm i ma świetne wyniki.

"PB" dotarł do najważniejszych danych o działalności Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) w 2009 r. PIP przeprowadziła 88 tys. kontroli, czyli o 7,5 tys. więcej niż rok wcześniej. W ubiegłym roku pod jej lupę wpadło 65,3 tys. firm (prawie 6 tys. więcej niż w 2008 r.). Inspekcja wykazuje się także dobrą skutecznością — liczba wykrytych nieprawidłowości (363,2 tys.) była niemal taka sama jak w 2008 r. (364,2 tys.). Inspekcja wydała 9,2 tys. nakazów wypłat świadczeń na rzecz pokrzywdzonych pracowników (rok wcześniej 8,5 tys.). Teza głoszona przez kancelarię prezydenta Lecha Kaczyńskiego, że prawo blokuje kontrole PIP i ogranicza ich skuteczność, nie znajduje więc potwierdzenia w danych statystycznych.

— Inspekcja pracy po prostu nie może pogodzić się z tym, że — tak jak inne instytucje — podlega ogólnym zasadom kontroli. Domaga się specjalnych uprawnień i w tym celu absorbuje prezydenta —komentuje Katarzyna Urbańska, dyrektor departamentu prawnego PKPP Lewiatan.

To tylko domysły

Prezydent Kaczyński uważa, że obowiązujące od 7 marca 2009 r. przepisy ustawy o swobodzie gospodarczej uderzają w skuteczność kontroli inspektorów pracy. Nie podoba mu się przede wszystkim obowiązek zawiadamiania o planowanej kontroli z 7-dniowym wyprzedzeniem oraz ograniczenie liczby i czasu jej trwania. Dlatego domaga się "wyjęcia" PIP spod tych zasad. Projekt wysłał już do Sejmu. Uważa, że uprzedzanie firm o kontrolach wypacza ich sens, gdyż przedsiębiorcy łamiący prawa pracownicze i przepisy BHP "czyszczą" nieprawidłowości i kontrole nie mogą niczego wykryć. Skąd prezydent to wie? Od kierownictwa PIP. Sęk w tym, że szefostwo inspekcji nie ma żadnych danych na ten temat.

— Nie posiadamy statystyki, która mówiłaby, ile przeprowadziliśmy kontroli z wcześniejszym zawiadamianiem o niej. Nie mamy więc danych liczbowych o ich skuteczności — przyznaje Marian Liwo, wiceszef PIP.

Na jakiej więc podstawie PIP alarmuje prezydenta?

— Związki zawodowe i pracownicy informują nas o przypadkach ukrywania nieprawidłowości przez firmy, które zostały powiadomione o przygotowywanej kontroli inspekcji pracy — mówi Marian Liwo.

Nie podaje, ile było takich sygnałów, twierdzi jednak, że przepisy ograniczają częstotliwość kontroli. Upiera się też, że torpedują ich skuteczność. Tej z góry założonej tezy, nie mającej poparcia w jakiejkolwiek statystyce, trzyma się uparcie kancelaria prezydenta.

Dmuchanie na zimne

A może jednak brak danych o wpływie zawiadamiania kontroli na ich skuteczność wynika z tego, że problem jest wydumany?

— Ogólne ograniczenia kontroli PIP mają wiele wyjątków. Ich zakres jest tak szeroki, że w praktyce nie utrudniają działań inspekcji. Z naszych badań wynika, że firmy bardzo wysoko oceniają jakość działań PIP, która robi swoje jak należy i jeszcze więcej kontroluje niż pod rządami poprzednich, korzystniejszych dla siebie regulacji — mówi Katarzyna Urbańska.

Forsując swój projekt kancelaria prezydenta powinna udowodnić, że firmy nadużywają przepisów i wykorzystują je do torpedowania kontroli.

— Niedopuszczalne jest, aby ważnych zmian w prawie dokonywano na podstawie przypuszczeń i domysłów —mówi ekspertka Lewiatana.

Projekt prezydencki ma raczej minimalne szanse na uchwalenie przez Sejm. Adam Szejnfeld, były wiceminister gospodarki (współtwórca przepisów ograniczających kontrole), deklaruje, że będzie namawiał koalicyjne kluby PO i PSL do jego odrzucenia.

— Nie można pozwolić na bezzasadne ustępstwa wobec PIP. Jeśli do tego by doszło, za chwilę pojawią się inne instytucje kontrolne, które będą żądać tego samego — mówi Adam Szejnfeld.

W ubiegłym tygodniu pozytywną opinię o projekcie prezydenta wydała sejmowa komisja ds. kontroli państwowej. Negatywną zaś Ministerstwo Gospodarki.

Andrzej Duda: Co z tego...

1Dlaczego prezydent Lech Kaczyński chce zdjąć z PIP jakiekolwiek ograniczenia w kontrolowaniu firm?

Andrzej Duda, podsekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP: Projekt ma na celu wzmocnienie skuteczności kontroli nie tylko inspekcji pracy, ale również nadzoru górniczego, straży pożarnej i inspekcji ochrony środowiska. Niektóre obecne uregulowania prawne negatywnie wpływają na skuteczność działań kontrolnych tych organów. Po rozmowach z przedstawicielami tych instytucji pan prezydent uznał, że należy wyeliminować przede wszystkim obowiązek zawiadamiania firm o planowanych kontrolach z siedmiodniowym wyprzedzeniem. Kontrolerzy skarżą się, że gdy wchodzą do przedsiębiorstwa dopiero po tygodniu od zawiadomienia, to nieprawidłowości są już usunięte i kontrola niczego nie wykrywa. Ustawa o swobodzie gospodarczej znacznie zmniejszyła efektywność kontroli.

2Szefostwo PIP poinformowało nas, że nie ma żadnych statystyk obrazujących skalę utrudnień wynikających z siedmiodniowych zawiadomień o kontrolach. Mało tego, pod rządami zwalczanych przez was przepisów inspekcja dokonała znacznie więcej kontroli niż wcześniej!

Wiedzę o problemach inspekcji czerpiemy oczywiście z rozmów z jej kierownictwem. Większa liczba kontroli absolutnie nie przesądza o ich skuteczności. Trzeba być naiwnym, by sądzić, że przedsiębiorca łamiący prawa nie przygotuje się odpowiednio do kontroli, o której go powiadomiono.

3Faktem jest jednak, że przygotowaliście projekt bez oparcia na jakichkolwiek danych. Czy na podstawie luźnych obserwacji lub domysłów należy zmieniać prawo?

Projekt będzie szeroko dyskutowany w parlamencie i tam zostaną ocenione wszystkie argumenty za i przeciw. Jeżeli posłowie uznają, że projekt jest zły, to go nie uchwalą. Uważamy jednak, że jest dobry, potrzebny i należy go jak najszybciej wprowadzić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Lech Kaczyński się myli