Ledwie ogłoszona, już skrytykowana

Jacek Zalewski
opublikowano: 2010-03-04 00:00

Komisja Europejska nie spodziewała się, że długo oczekiwany projekt strategii Europa 2020 doczeka się tak szybkiej krytyki. Traktat z Lizbony upodmiotowił zarówno Radę Europejską, jak i Parlament Europejski, ale w pierwszych tygodniach od jego wejścia w życie była to pewna abstrakcja. Strategia jawi się pierwszym polem realnej konfrontacji organów decyzyjnych Unii Europejskiej.

Projekt ma trzy priorytety: inteligentny wzrost, oznaczający rozwój gospodarki opartej na wiedzy i innowacjach; wspieranie gospodarki niskoemisyjnej, konkurencyjnej i efektywniej korzystającej z zasobów; wszechstronnie rozumiana spójność UE. Komisja proponuje wyznaczenie pięciu celów, jakie zostaną przełożone na zobowiązania dla poszczególnych krajów. Są to: wzrost zatrudnienia z 69 do 75 proc.; przeznaczanie 3 proc. PKB na badania i rozwój; 20-procentowa redukcja emisji CO2 i oszczędność energii; ograniczenie do 10 proc. odsetka osób przedwcześnie kończących pracę i wzrost do 40 proc. odsetka kończących studia; zmniejszenie z 80 do 60 mln liczby biednych obywateli UE.

Teoretyczne cele są szczytne, ale diabelskie szczegóły realizacyjne od razu poddane zostały krytyce, i to z różnych pozycji. Zamieszczony poniżej rozdźwięk opinii dwojga polskich europolityków jest dość naturalny, wszak punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia. Ale dla losów projektu strategii znacznie ważniejsza jest krytyka z ust kanclerz Angeli Merkel. Wszak na szczytach Rady Europejskiej szef rządu Niemiec był, jest i będzie — obok prezydenta Francji — głównym rozgrywającym…