Czytasz dzięki

Legislacyjne zamki na piasku

opublikowano: 24-03-2020, 22:00

Niedostrzegalny wirus SARS-CoV-2 zaatakował cywilizację zdradziecko, obnażając bezbronność państw, gospodarek, społeczeństw etc.

W Polsce ujawniły się ogromne luki w prawnym oprzyrządowaniu bezpieczeństwa państwa. Tzw. dobra zmiana trwa piąty rok, zatem nie może już zwalać braku własnej wyobraźni na osiem lat „tamtych”. Bardzo zasadne jest odbicie w lustrze tak często rzucanego pytania — a co „oni” zrobili?

Prawie 39 lat po stanie wojennym zgromadzenie się na ulicy kilku osób grozi im dużym mandatem.
Zobacz więcej

Prawie 39 lat po stanie wojennym zgromadzenie się na ulicy kilku osób grozi im dużym mandatem. Piotr Cieśla - RSW - Forum

W tych okolicznościach trudno się dziwić, że antywirusowe posunięcia wykonuje szachista w niedoczasie. Znajduję analogie do procedur wprowadzania w 1981 r. stanu wojennego, oczywiście zachowując wszelkie historyczne, polityczne etc. proporcje i koncentrując się ściśle na ścieżce legislacyjnej. Wspomniany stan wojenny od początku był nielegalny w stosunku do przepisów Konstytucji PRL. Trwała sesja Sejmu i w tym czasie Rada Państwa PRL konstytucyjnie w ogóle nie mogła wydawać dekretów! Nielegalny z definicji dekret, datowany w sobotę 12 grudnia 1981 r. (faktycznie przed północą 12/13 grudnia w Belwederze klepnięty) ukazał się w Dzienniku Ustaw datowanym dopiero w poniedziałek 14 grudnia, a naprawdę drukowanym dopiero w czwartek 17 grudnia. Wojskowa junta zabezpieczyła sobie działania od nocy 12/13 grudnia zapisem w ostatnim artykule dekretu, że „wchodzi w życie z dniem ogłoszenia, z mocą od dnia uchwalenia”.

Po blisko 39 latach trudno mi nie mieć déją vu wobec pomysłu poprawienia przez Sejm RP własnego regulaminu. Ma zostać rozwiązany odwieczny paradoks zamknięcia szuflady na klucz po wcześniejszym wrzucenia tegoż klucza do środka. W piątek izba ma w rozproszeniu uchwalić zdalnie poprawkę, umożliwiającą przeprowadzanie głosowań właśnie w takim trybie. Paradoks zostanie rozwiązany nadaniem tej zmianie regulaminu mocy wstecznej, zgodnie z najlepszą szkołą dekretu o stanie wojennym. Fundamentalny przepis Konstytucji RP że „Sejm i Senat obradują na posiedzeniach” zostanie potraktowany podobnie, jak w 1981 r. konstytucyjna niemożność wydawania dekretów.

b960cf00-66b9-11ea-bc55-0242ac130003
Zdrowy Biznes
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE
Zdrowy Biznes
autor: Katarzyna Latek
Wysyłany nieregularnie
Katarzyna Latek
Bądź na bieżąco z informacjami dotyczącymi wpływu pandemii koronawirusa na biznes oraz programów pomocowych
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Dla społeczeństwa większym zaskoczeniem stało się we wtorek zaostrzenie reguł życia społecznego. Ograniczenie przemieszczania się — nawet odbywania w biały dzień samodzielnego, odizolowanego spaceru w najbliższej okolicy domu — to przepisy niezrównanie bardziej restrykcyjne od wojennych z 1981 r. Naprawdę zdumiewa, że tak silne uprawnienia posiada nie Rada Ministrów, lecz formalnie pojedynczy minister. Podstawą prawną jest ustawa z 2008 r. (to akurat produkt ekipy PO-PSL) o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi. Jej art. 46 faktycznie daje ministrowi zdrowia możliwość czasowego ograniczenia przemieszczania się, ograniczenia lub zakazani obrotu przedmiotami lub produktami, ograniczenia funkcjonowania instytucji lub firm, zakazania organizowania widowisk i innych zgromadzeń, ba, nawet nakazania udostępnienia nieruchomości, lokali, terenów i środków transportu. Rozporządzenie z 24 marca tradycyjnie ogłoszone zostało w Dzienniku Ustaw dopiero wieczorem i weszło w życie bez jakiegokolwiek vacatio legis. Do północy 24/25 marca jego ostrości nikt nie zdążył odczuć, ale w środę od świtu policyjne patrole, wzmocnione wojskiem, mogą już spacerowiczów wyłapywać, nawet całkowicie wyindywidualizowanych. I jak tu uniknąć déją vu…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy