Legislacyjny młyn zmiele wszystko

Jacek Zalewski
opublikowano: 2011-03-17 00:00

Szokująca społeczność internetową nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji oraz kilku innych (m. in. ustawy o swobodzie działalności gospodarczej) miała być w Senacie ekspresowo zatwierdzona bez poprawek. Jeszcze we wtorek 15 marca bez cienia wątpliwości rekomendowała to Komisja Kultury i Środków Przekazu. Ale w środę 16 marca Donald Tusk, tym razem jako przewodniczący PO, pod wpływem społecznej krytyki pstryknął palcami i w czwartek 17 marca Senat cały blok przepisów internetowych z ustawy… wykreśli. A w piątek 18 marca Sejm owo skreślenie zatwierdzi.

Sprawowana w takim trybie kierownicza rola partii daje rzeczywiście fantastyczny komfort rządzenia. Naiwne zasady dobrej legislacji idą do kosza. Senat staje się firmą usługodawca, potulnie wykonującą polityczne dyspozycje. Oczywiście nie jest to przypadłość jedynie obecnej kadencji, druga izba parlamentu tak funkcjonuje od jej reaktywowania w roku 1989. Większościowa ordynacja decyduje, że każda kolejna ekipa rządowa ma w Senacie przewagę absolutną i może przeforsować tam wszystko, co nie zawsze udaje się jej w Sejmie.

To ważna okoliczność dla rozpoczętej wczoraj burzliwym pierwszym czytaniem ścieżki ustawy zmieniającej ustawę o systemie ubezpieczeń społecznych oraz ustawy o organizacji i funkcjonowaniu funduszy emerytalnych. Zarówno ekspresowe tempo procedowania, jak i treść ustawy pozostaje — z punktu widzenia rządu — niezagrożona. Nie ulega to wątpliwości również dla prezydenta Bronisława Komorowskiego, który niezmienioną w stosunku do projektu ustawę błyskawicznie podpisze. Inna możliwość w ogóle nie wchodzi w grę…