ANDRZEJ SOBCZAK
dyrektor operacyjny ALD Automotive Polska
Wzarządzaniu flotami pojazdów służbowych rośnie presja na obniżanie wartości szkód komunikacyjnych. Wynika to z polityki towarzystw ubezpieczeniowych, które coraz bardziej uzależniają wysokość składek od wypłacanych odszkodowań i podwyższają stawki dla firm, w których jest najwięcej szkód.
Obserwujemy to od przełomu lat 2010 i 2011, kiedy ubezpieczyciele, z PZU na czele, znacząco podnieśli składki OC i AC dla firm na podstawie analizy szkodowości. Od tamtego czasu przywiązują dużą wagę do badania szkodowości przed przedstawieniem oferty. Jeśli firma nie jest w stanie udokumentować pełnej kilkuletniej historii szkodowej, proponują drogie polisy albo nie przedstawiają oferty. W efekcie dla wielu firm wzrosły składki, szczególnie OC.
Dla zmniejszenia liczby stłuczek i wypadków, skuteczne jest połączenie kilku działań. Po pierwsze, auta flotowe muszą być zaopatrzone w sprzęt pozwalający zwiększyć bezpieczeństwo, np. w systemy kontroli i bezpieczeństwa jazdy, systemy telemetryczne i czujniki parkowania. Po drugie, kierowcy powinni posiąść umiejętności, które pozwolą im lepiej przewidywać sytuację na drodze i unikać zagrożeń. Po trzecie, należy zmotywować kierowców, aby „zdjęli nogę z gazu” i chcieli jeździć bezpieczniej i uważniej. Do tego potrzebny jest odpowiedni system nagród i kar zapisany w polityce flotowej.
Warto też zadbać o zmniejszenie kosztów napraw, co da firmie argument w rozmowie z ubezpieczycielem o obniżeniu składek. Wymaga to wprowadzenia systemu zarządzania szkodowością, zmierzającego do optymalizacji napraw powypadkowych. Powinien on obejmować budowę sieci serwisowej odpowiednio dobranych warsztatów, weryfikację szkód, współpracę z kierowcami, kontrolę kosztorysów i sprawdzanie jakości napraw.
Taki system zarządzania szkodowością wprowadziliśmy w ALD Automotive, dzięki czemu wysokość odszkodowań pokrywanych przez TU obniżyliśmy aż o ponad 20 proc. W efekcie nasi klienci nie odczuwają bardzo podwyżek na rynku ubezpieczeń komunikacyjnych.