Lekarstwo widzę w konkurencji

STANISŁAW RÓŻYCKI
10-10-2011, 00:00

KOMENTARZ

Obecnie studiuje w Polsce 1,8 mln osób, co roku mamy kilkaset tysięcy absolwentów, więc nic dziwnego, że w gospodarce wolnorynkowej nie wszyscy mogą znaleźć pracę. Zgodzę się z tym, że profil kształcenia jest nieodpowiedni do wymagań rynku, bo najbardziej potrzebne obecnie są osoby z wykształceniem technicznym.

Ale trzeba pamiętać, że mamy około 300 szkół niepublicznych. Aby założyć taką uczelnię, trzeba, co prawda, spełnić odpowiednie wymagania, ale nie jest to skomplikowane. A takie uczelnie tworzą najczęściej kierunki mało kosztowne, czyli na ogół humanistyczne.

Osoby rozpoczynające studia muszą sobie zdawać sprawę z tego, że dyplom wyższej uczelni już nie daje gwarancji zatrudnienia. Nie mamy zresztą żadnych badań, które mogłyby wskazać, jak dostosować kształcenie do rynku pracy za 5-10 lat.

Uważam, że obecny niż demograficzny i system wolnorynkowy prędzej czy później zmniejszą liczbę bezrobotnych absolwentów. Wobec większej konkurencji wśród uczelni znikną te, w których poziom kształcenie jest niski. Jednym z rozwiązań trudnej sytuacji z pracą mogłoby też być zwiększenie liczby kierunków zamawianych i uczelni, które mogą dostać dofinansowanie.

STANISŁAW RÓŻYCKI

wiceprezes Rady Szkolnictwa Wyższego i Nauki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: STANISŁAW RÓŻYCKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Lekarstwo widzę w konkurencji