Lekcje z Ukrainy, czyli jak chronić państwo i obywateli

Bartosz Cichocki, Jewhen Mahda
opublikowano: 2026-03-13 12:30

Obrona cywilna z prawdziwego zdarzenia jest Polsce niezbędna bez względu na sytuację bezpieczeństwa na Ukrainie. Zmiany klimatu przynoszą coraz gwałtowniejsze opady, wichury, skoki temperatur. Nawet odległe z pozoru konflikty, jak obecnie w Iranie, czy epidemie potrafią poważnie zakłócić łańcuchy dostaw nad Wisłę, np. leków czy paliwa - piszą Bartosz Cichocki i Jewhen Mahda.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wkroczyliśmy w piąty rok pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Zabiegi dyplomatyczne Białego Domu wciąż nie przyniosły zawieszenia broni, o trwałym pokoju nie wspominając. Zima na wschodzie Ukrainy utrudniła wprawdzie postępy rosyjskiej piechoty, ale Kreml z nawiązką powetował sobie te niepowodzenia, kierując zmasowane uderzenia z powietrza w obiekty cywilne i miasta nad Dnieprem. W ciągu trzech miesięcy zimy Rosjanie użyli przeciwko Ukrainie blisko 15 tys. kierowanych bomb lotniczych, ponad 700 rakiet i prawie 19 tys. dronów. Celem tych ataków była przede wszystkim infrastruktura krytyczna, w pierwszej kolejności systemy energetyczny i cieplny – od wielopiętrowych elektrowni poczynając, na osiedlowych kotłowniach kończąc.

Ratownicy na pierwszej linii

Mogliśmy wszyscy w dramatycznych dniach stycznia i lutego po raz kolejny obserwować bohaterską pracę armii ukraińskich ratowników, strażaków, energetyków i inżynierów. Walcząca w cieniu sił zbrojnych Państwowa Służba Sytuacji Nadzwyczajnych znana jest każdemu ukraińskiemu dziecku pod skrótem DSNS. Obrona cywilna w Ukrainie to około 74 tys. osób podzielonych na ratowników górskich, górniczych, nurków, specjalistów od gaszenia pól naftowych, pożarów lasów, usuwania skutków wybuchów na składach broni itp. Kultywujący pamięć o bohaterskich likwidatorach katastrofy czarnobylskiej DSNS dysponuje własną flotą lotniczą, pojazdów specjalnych, łodziami, szpitalami, uczelniami, a nawet ośrodkiem meteorologicznym.

Nie sposób pominąć roli i dorobku DSNS, kiedy analizujemy wnioski z wojny obronnej Ukrainy. W Polsce i innych państwach wschodniej flanki powinniśmy się na systemie ochrony ludności i obrony cywilnej Ukrainy wzorować. Współczesna wojna to przecież nie tylko konfrontacja armii, ale też konfrontacja gospodarek oraz zdolność do zapewnienia społeczeństwu komfortu. Spokój na zapleczu pomaga obrońcom i kierownictwu państwa kontynuować walkę.

Państwo musi chronić swoich obywateli

Ukraina dysponuje bolesnym ze względu na straty ludzkie i zniszczenia materialne, ale unikalnym doświadczeniem w zakresie ochrony ludności cywilnej w warunkach wojny o wysokiej intensywności. Zdjęcia ukraińskich ratowników, którzy wykonywali swoją pracę mimo mrozów i ostrzałów, obiegły światowe media. Mniej spośród nas miało do czynienia z ukraińskimi aplikacjami komórkowymi uprzedzającymi o ataku z powietrza i wskazującymi najbliższe schrony. Trudno w to uwierzyć, ale Ukraińcy na popularnych kanałach Telegramu śledzą w realnym czasie trajektorię lotu rakiet i dronów przeciwnika. Te i inne rozwiązania, w szczególności z zakresu współpracy sektora publicznego i prywatnego, należy analizować i świadomie wprowadzać do stosowania.

Polska była i pozostaje strategicznym partnerem Ukrainy. Po wybuchu pełnoskalowej wojny stała się „drogą życia”, cytując ambasadora Ukrainy w Polsce Wasyla Bodnara. To właśnie Polska wsparła Ukrainę dostawami uzbrojenia i sprzętu wojskowego w najtrudniejszych tygodniach i bez zastanowienia udostępniła rzeszowskie lotnisko oraz bałtyckie porty dla sojuszniczych dostaw. Z tego względu Polska i inne państwa NATO regionu znalazły się na celowniku Rosji. Trwająca wojna dowodzi, że Kreml nie ogranicza swoich agresywnych działań do sfery ściśle wojskowej. Dobrze rozumieją tam, że dla każdej demokratycznej władzy najbardziej wrażliwą kwestią jest sytuacja ludności cywilnej. Jej cierpienia i problemy mogą ułatwić osiągnięcie celów politycznych.

Wojna hybrydowa już trwa

W Polsce od 1 stycznia 2025 r. obowiązuje ustawa O ochronie ludności i obronie cywilnej. Należy pilnie przystąpić do wypełniania treścią stworzonych przez nią ram. Trwa już bowiem w regionie w najlepsze konflikt hybrydowy, a w perspektywie kilku najbliższych lat nie można wykluczyć konfliktu zbrojnego. Zwerbowani przez służby specjalne przeciwnika agenci podpalają wielkopowierzchniowe magazyny, centra handlowe, wysadzają tory kolejowe, próbują paraliżować systemy telekomunikacji i bazy danych. Rutynowo zakłócany jest sygnał GPS wzdłuż wybrzeża bałtyckiego. Zrywane są kable podmorskie. Jakby tego było mało, przestrzeń powietrzną Polski, państw bałtyckich i skandynawskich naruszać zaczęły rosyjskie i białoruskie statki bezzałogowe. Przeciwnik w sposób jawny usiłuje stworzyć zagrożenie dla zdrowia i życia na dużą skalę na lądzie, morzu i w powietrzu oraz spowodować znaczne straty gospodarcze. Musimy być zatem gotowi na organizowanie w krótkim czasie masowych ewakuacji, zabezpieczenie infrastruktury krytycznej i przywrócenie jej funkcjonalności w przypadku uszkodzenia, zapewnienia na wiele dni w wodę pitną, energię elektryczną, paliwo i ciepło oraz alternatywny transport dziesiątek tysięcy ludzi. Już dziś należy rozbudować system ostrzegania ludności Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, a nawet rozważyć budowę osłon obiektów energetycznych, rurociągów, oczyszczalni ścieków itp. przed uderzeniami z powietrza.

Ukraińskie doświadczenia w zakresie ochrony ludności cywilnej zachęcają, by trzeźwo ocenić stan schronów, dopracować systemy komunikacji o niebezpieczeństwie i wzmocnić odporność społeczną poprzez powszechne szkolenia, np. z postępowania w sytuacjach kryzysowych, orientacji w terenie, łączności czy udzielania pierwszej pomocy medycznej. W dzisiejszym świecie wewnętrzna mobilizacja nikomu nie zaszkodzi. Polska ma ambitny cel – stworzyć najpotężniejszą armię europejską, ale o adekwatnym do zagrożenia poziomie bezpieczeństwa decyduje nie tylko zakup najnowocześniejszych samolotów, czołgów czy artylerii. Doświadczenie Ukrainy uczy, że o wytrzymałości obrony w długim okresie decyduje również odporność gospodarcza i właśnie społeczna.

Społeczeństwo musi być gotowe na kryzys

Obrona cywilna z prawdziwego zdarzenia jest Polsce niezbędna bez względu na sytuację bezpieczeństwa w Ukrainie. Zmiany klimatu przynoszą coraz gwałtowniejsze opady, wichury, skoki temperatur. Nawet odległe z pozoru konflikty (jak obecnie w Iranie) czy epidemie potrafią poważnie zakłócić łańcuchy dostaw nad Wisłę, np. leków czy paliwa.

Tysiące Polaków powinny zyskać dostęp do szkoleń z obsługi systemów bezzałogowych, medycyny taktycznej, zrozumieją logikę obrony cywilnej, jeśli uda nam się skutecznie wykorzystać doświadczenia Ukrainy.

Budowa systemu ochrony ludności i obrony cywilnej okaże się wreszcie kołem zamachowym dla polskiej gospodarki w dobie wyczerpywania się dotychczasowych modeli wzrostu w Europie, ekspansji Chin i asertywności USA. Polski sektor prywatny posiada wszystkie niezbędne do budowy tego systemu zdolności – od stosunkowo prostych podziemnych i naziemnych schronów przez samochody specjalne po łączność, systemy bezzałogowe i rozwiązania software’owe.

Środków na budowę obrony cywilnej też na razie nie brakuje, słychać nawet głosy, że samorządy nie nadążają z ich wydatkowaniem. W latach 2025-26 na budowę obrony cywilnej i ochrony ludności przewidziano łącznie blisko 34 mld zł (wzrost z pierwotnie zakładanych 32 mld). Docelowo na ten cel ma być przeznaczane corocznie nie mniej niż 0,3 proc. PKB. W 2025 r. do samorządów na ochronę ludności trafiło blisko 16 mld zł. W 2026 r. MSWiA planuje przeznaczyć 2,4 mld zł tylko na budowę schronów i systemy alarmowania. Zaangażowanie środków unijnych w budowę schronów, dróg i cyberbezpieczeństwa sięgnie niemal 20 mld zł zł.

Czas wykorzystać ukraińskie doświadczenie

Zgodnie z popularną teorią sukces wymaga połączenia trzech elementów: produktu, marketingu i zespołu. Produkujemy w Polsce wszystko, czego potrzeba, by zbudować efektywną obronę cywilną. Elita polityczna i opinia publiczna zgodnie akceptują potrzebę wydatkowania środków na ten cel. Do sukcesu potrzebujemy doświadczonego zespołu. Skorzystajmy z chętnych do pomocy weteranów i weteranek DSNS.

Jewhen Mahda, profesor Narodowego Uniwersytetu „Kijowski Instytut Lotniczy”, dyrektor organizacji pozarządowej Instytut Polityki Światowej

Bartosz Cichocki, ambasador RP na Ukrainie w latach 2019-23, członek rady programowej Instytutu Wschodniej Flanki